(I liga – 17. kolejka): 20.08.1961 Wisła Kraków – Odra Opole 1:1 (Sykta 30 – Gajda 53)
Sędzia: Budaj (Warszawa)
Widzów: 8 tys.
Wisła: Błażej Karczewski, Jan Rodak, Władysław Kawula, Ryszard Budka, Adam Michel, Antoni Zalman, Andrzej Sykta, Zbigniew Lach, Władysław Kmiecik, Ryszard Miceusz, Czesław Studnicki (Marian Machowski 37); trener – Mieczysław Gracz
Odra: Konrad Kornek, Henryk Szczepański, Henryk Brejza, Ryszard Wrzos (Zygfryd Blaut 31), Henryk Prudło, Bernard Blaut, Franciszek Stemplowski, Ryszard Kleszcz, Norbert Gajda, Stanisław Juszczak, Zbigniew Bania; trener – Teodor Wieczorek
Jeszcze kilka tygodni temu opolska Odra była na skraju bankructwa. W tej chwili wydaje się, że klub kłopoty ma za sobą, a na stadion przy ulicy Oleskiej ponownie zawita II liga piłkarska.
Wszystko za sprawą namysłowskiego biznesmena Ryszarda Raczkowskiego – do niedawna właściciela II ligowego klubu z Namysłowa. W ubiegłym roku postanowił on przenieść swoje pieniądze z Namysłowa do Wrocławia i zainwestować je w tamtejszy zespół Śląska. Jednocześnie zainteresowanie wrocławskim klubem wzrosło wśród dolnośląskich potentatów gospodarczych. Większość udziałów w Śląsku przejmie browar Piast. Tym samym Raczkowski traciłby we Wrocławiu pozycję głównego sponsora, a tylko taka go interesowała. Biznesmen zainteresował się opolskim klubem.
Istnieje koncepcja, by Ryszard Raczkowski zainwestował w Odrę Opole – wyznaje jej prezes. – Myślę, że mógłbym skupić się na pracy w Opolu – odpowiada Raczkowski.
Wybrany w grudniu na prezesa Odry Mariusz Karpiński zapewnił nas wczoraj, że będzie o wejściu namysłowskiego biznesmena do Odry rozmawiał z nim jeszcze w tym tygodniu.
- Jesteśmy już umówieni na spotkanie i po nim zapewne wiele się wyjaśni – wyjawił Karpiński.
Po wczorajszych rozmowach we Wrocławiu namysłowski przedsiębiorca Ryszard Raczkowski ostatecznie zrezygnował z ubiegania się o wykupienie udziałów w Śląsku Wrocław.
Dziś Raczkowski zjawi się w Opolu, by rozmawiać z prezesem Odry Mariuszem Karpińskim na temat przeniesienia swych finansowych aktywów do tego klubu. – We Wrocławiu dyskusja trwała kilka godzin, ale nic z niej nie wynikało – ocenił Raczkowski wczorajszą wizytę. – Nie będę wymuszał swojej pozycji w Śląsku. Poza tym nie mam co czekać. Zaczął się okres przygotowawczy. Trzeba pracować, a nie walczyć o stołki. Jedno wiem – zrobiłem we Wrocławiu dobry zaczyn dla piłki, że coś za moją sprawą się tam urodziło. Przykro mi tylko, o czym dowiedziałem się teraz, iż niektóre sprawy załatwiano poza moimi plecami.
- Oczywiście. Nie jestem człowiekiem z kamiennym sercem i z kamienną twarzą.
- Po spotkaniu z Grunwaldem nie widać było radości…
- W sporcie, tak jak w życiu, do wyrażania zadowolenia musi być klimat. Na razie w klubie wszyscy uczymy się profesjonalizmu. Różnie niektórzy jeszcze pojmują znaczenie profesjonalizmu i nie w jednakowym tempie się uczą. Jeśli osiągniemy go w pełni, a chciałbym tego bardzo, to na pewno będę bardziej okazywał swoją radość.
- Jak dużą satysfakcję ma pan ze zrealizowania umowy z prezesem Raczkowskim o siedmiu punktach w trzech meczach?
- Bardzo dużą. Powiem nawet, że wielką. Dlaczego? Bo dla wielu osób wydawało się to niemożliwe do osiągnięcia. Rzeczywiście ultimatum pana prezesa było bardzo wygórowane. W sytuacji, w jakiej w tabeli znalazła się w pewnym momencie drużyna, nie mogę mieć pretensji, że jasno i rzeczowo taki warunek postawił.
Bilans konfrontacji:
II liga: 12M, 6Z – 3R – 3P, 16:8
1959: Odra Opole – Warta Poznań 5:0, Warta Poznań – Odra Opole 0:0
1970/1971: Odra Opole – Warta Poznań 2:0, Warta Poznań – Odra Opole 0:2
1997/1998: Odra Opole – Warta Poznań 2:0, Warta Poznań – Odra Opole 1:1
2007/2008: Odra Opole – Warta Poznań 1:0, Warta Poznań – Odra Opole 2:0
2008/2009: Odra Opole – Warta Poznań 1:1, Warta Poznań – Odra Opole 1:0
2019/2020: Odra Opole – Warta Poznań 2:0, Warta Poznań – Odra Opole 3:0
Kolejne ligowe zwycięstwo odnieśli piłkarze opolskiej Odry. Tym razem w doskonałym stylu rozgromili poznańską Wartę 4:1! Pierwszą bramkę dla niebiesko-czerwonych zdobył Marek Gancarczyk już w 2 min. spotkania, co stawia Odrę na piedestale w szybkości zdobywania bramek. Przypomnijmy, że w poprzednich spotkania Odra potrafiła zdobywać bramki nawet w 12 sekundzie spotkania! Drugiego gola zdobył już w 8 min meczu Mateusz Peroński a w 38 min na 3:0 podwyższył Mateusz Bodzioch. Czwartego gola dla Odry zdobył ponownie Marek Gancarczyk a honorowego gola dla gości zdobył Filip Brzostowski.
(II liga: grupa zachodnia – 21. kolejka): Odra/Varta Opole – Grunwald Ruda Ślaska 3:1
Efektownym zwycięstwem nad Grunwaldem, gospodarze nawiązali kontakt ze środkiem tabeli oraz obronili przed zwolnieniem swego trenera, Albina Mikulskiego. – Pracuję w czwartym klubie – powiedział po meczu. – W każdym z nich mam do wykonania pewne zadanie i we wszystkich udało mi się osiągnąć cel. GKS Tychy obroniłem przed spadkiem, Wawel Kraków wprowadziłem do drugiej ligi, a Odrę Wodzisław utrzymałem w pierwszej. Za każdym razem niemożliwe stawało się możliwe. Praktycznie niemożliwe było zdobycie siedmiu punktów w spotkaniach z Karkonoszami, Rakowem i Grunwaldem. Okazało się możliwe. Cieszy mnie więc, ze trenerski fart się mnie trzyma. Chciałem przede wszystkim podziękować zawodnikom, którzy włożyli wiele serca w mecz i sądzę, że tym spotkaniem zasłużyli na pozostanie w drugiej lidze.
- Co skłoniło pana do przyjęcia oferty prowadzenia piłkarzy Odry?
- Przede wszystkim jednoznaczne stanowisko pana Raczkowskiego. Gdy zadzwonił do mnie z Bułgarii, byłem bez pracy ale rozważałem możliwości podjęcia jej w Hutniku Kraków lub w lidze australijskiej. Wszystkich wyprzedził pan Raczkowski.
- Stawiając określony cel?
- Tak. Na rundę wiosenną jest utrzymanie zespołu w drugiej lidze. W kolejnym sezonie mielibyśmy podjąć walkę o powrót do ekstraklasy. Takie postawienie sprawy zainteresowało mnie. Jestem szkoleniowcem głodnym sukcesu.
Życie napisało dla Odry smutny scenariusz. Najpierw rozpieściło i długo pozwoliło żyć nadzieją na I ligę, a potem uderzyło po głowie. Dziś wiadomo, iż Odra nadal będzie grała w II lidze. Czy można było uniknąć rozczarowania?
Zapewne tak, ale w opolskim klubie popełniono kilka błędów. Pierwszy to taki, iż próbowano siłę drużyny zbudować na zawodnikach z zewnątrz. Owszem, można na „armii zaciężnej” zbudować mocną ekipę, ale do tego trzeba fury pieniędzy. A tych w Opolu wystarczyło zaledwie na pierwszą rundę i to niecałą. Dlatego odnosiło się wrażenie, że nie wszyscy zawodnicy ciągnęli wózek w jedną stronę, a jeśli już, to na pewno nie z jednakowym zaangażowaniem. A przywiązanie do klubowych barw (w tym przypadku czytaj – klubowej kasy) najlepiej widać było w środę, kiedy na ostatnim w tym sezonie meczu w Opolu nie było żadnego z „obcych”.
Zapraszamy do lektury wywiadu przeprowadzonego przez Korner.pl z najszybszym strzelcem ligowej bramki dla Odry - Dawidem Wolnym. Wyceniany na 50 tys. Euro przez Transfermarkt.pl napastnik "niebiesko-czerwonych", opowiada m.in. o początkach swojej kariery oraz planach na przyszłość.
- Co pana przekonało, by z Krakowa przenieść się na Opolszczyznę?
- Jestem obecnie bez pracy. Prezes Varty przedstawił ciekawe warunki, dlatego się zgodziłem. Miałem wprawdzie propozycję poprowadzenia drużyny z ekstraklasy australijskiej, ale chcę pracować w Polsce.
- Nie obawia się pan pracy w klubie, który powstaje z fuzji dwóch innych? Dotąd w Polsce fuzje zazwyczaj nie najlepiej się kończyły.
- Ja nic o fuzji nie wiem, zresztą to nie moja sprawa, tylko prezesa. Umówiliśmy się z panem Raczkowskim, że mam umowę do końca sezonu i moim zadaniem jest utrzymać ekipę Varty Namysłów w II lidze.
Co będzie potem, zobaczymy. Być może przedłużymy umowę na kolejny sezon.