Życie napisało dla Odry smutny scenariusz. Najpierw rozpieściło i długo pozwoliło żyć nadzieją na I ligę, a potem uderzyło po głowie. Dziś wiadomo, iż Odra nadal będzie grała w II lidze. Czy można było uniknąć rozczarowania?

Zapewne tak, ale w opolskim klubie popełniono kilka błędów. Pierwszy to taki, iż próbowano siłę drużyny zbudować na zawodnikach z zewnątrz. Owszem, można na „armii zaciężnej” zbudować mocną ekipę, ale do tego trzeba fury pieniędzy. A tych w Opolu wystarczyło zaledwie na pierwszą rundę i to niecałą. Dlatego odnosiło się wrażenie, że nie wszyscy zawodnicy ciągnęli wózek w jedną stronę, a jeśli już, to na pewno nie z jednakowym zaangażowaniem. A przywiązanie do klubowych barw (w tym przypadku czytaj – klubowej kasy) najlepiej widać było w środę, kiedy na ostatnim w tym sezonie meczu w Opolu nie było żadnego z „obcych”.

Pieniędzy zabrakło, bo z przedsezonowych zapowiedzi sponsora i niektórych udziałowców niewiele wyszło. Część akcjonariuszy Sportowej Spółki Akcyjnej chyba nie zdawała sobie sprawy z tego, jakiej roli się podejmuje i ile kosztuje utrzymanie dobrego II-ligowego zespołu. Życie potwierdziło, że niczego nie można budować na obietnicach. Ale prawda jest i taka, że Odra kulała nie tylko finansowo, ale także organizacyjnie. W tym przypadku główny grzech to przerost administracyjny, częste zmiany w zarządzie i Radzie Nadzorczej.

Kto zawinił? Piłkarze nie szczędzą krytyki pod adresem zarządu, ten zaś części zawodników wytyka brak profesjonalizmu. Prawda leży zapewne gdzieś pośrodku. Źle by się stało, gdyby teraz nastąpiło polowanie na czarownice. Problem w tym, aby z tegorocznej porażki wyciągnąć wnioski na następną kolejkę. Kibice jeszcze przez jakiś czas ponarzekają, bo takie ich prawo, ale gdy zacznie się kolejny sezon, znów zasiądą na trybunach.

Bo futbol to magia. A Odra to Odra.

Andrzej Szatan (NTO, 15 VI 2001)

Archiwalne zdjęcia

Polecamy

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online