górnik zabrze

  • "Skrzypa" na kolejne dwa lata w Odrze!

    "Skrzypa" na kolejne dwa lata w Odrze!

    Długo trwały negocjacje ws. pozostania w Odrze - Szymona Skrzypczaka. Piłkarz, który został wypożyczony do Opola na rundę wiosenną z Górnika Zabrze, zadecydował o swoim pozostaniu przy Oleskiej, na co wyrazili zgodę działacze z Roosevelta. Tym samym Szymon podpisał z Odrą nowy, dwuletni kontrakt obowiązujący do 30 czerwca 2019 roku. Przypomnijmy, że "Skrzypa" był najskuteczniejszym zawodnikiem Odry w rundzie jesiennej, zdobywając aż 9 goli!

    Długo trwały negocjacje ws. pozostania w Odrze - Szymona Skrzypczaka. Piłkarz, który został wypożyczony do Opola na rundę wiosenną z Górnika Zabrze, zadecydował o swoim pozostaniu przy Oleskiej, na co wyrazili zgodę działacze z Roosevelta. Tym samym Szymon podpisał z Odrą nowy, dwuletni kontrakt obowiązujący do 30 czerwca 2019 roku. Przypomnijmy, że "Skrzypa" był najskuteczniejszym zawodnikiem Odry w rundzie jesiennej, zdobywając aż 9 goli!

    Read More

  • Andrejs Prohorenkovs

    Rzadko się zdarza, aby obcokrajowiec grający w polskiej lidze mógł wystąpić we własnej reprezentacji, żeby było ciekawiej: zadebiutować w meczu przeciwko biało-czerwonym. I to nie byle jakim, ale eliminacyjnym do wielkiej imprezy sportowej jakim sąMistrzostwa Europy. A stało się to udziałem zawodnikawcale nie wybitnego, który dzięki zwykłemu szczęściu osiągnął więcej niż się mogło z początku zdawać. Trzeba wszakże naszemu bohaterowi oddać, że to co dał mu do ręki ślepy los wykorzystał w całej pełni.

    Ale jak to się właściwie zaczęło? 5 lutego 1977 r. w Ogre, w małym miasteczku wśrodkowej części dzisiejszej Republiki Łotewskiej, przyszedł na ŚwiatAndrejs Prohorenkovs.Początki kariery nie były łatwe. Gra w ryskich zespołach (Interskonto, Olimpija, Jurnieks) nie była szczytem marzeń dla młodego Andriejsa… bardziej wyjazd na Zachód. Ale jak to zrobić?

    Rzadko się zdarza, aby obcokrajowiec grający w polskiej lidze mógł wystąpić we własnej reprezentacji, żeby było ciekawiej: zadebiutować w meczu przeciwko biało-czerwonym. I to nie byle jakim, ale eliminacyjnym do wielkiej imprezy sportowej jakim są Mistrzostwa Europy. A stało się to udziałem zawodnika wcale nie wybitnego, który dzięki zwykłemu szczęściu osiągnął więcej niż się mogło z początku zdawać. Trzeba wszakże naszemu bohaterowi oddać, że to co dał mu do ręki ślepy los wykorzystał w całej pełni.

    Ale jak to się właściwie zaczęło? 5 lutego 1977 r. w Ogre, w małym miasteczku w środkowej części dzisiejszej Republiki Łotewskiej, przyszedł na Świat Andrejs Prohorenkovs. Początki kariery nie były łatwe. Gra w ryskich zespołach (Interskonto, Olimpija, Jurnieks) nie była szczytem marzeń dla młodego Andriejsa… bardziej wyjazd na Zachód. Ale jak to zrobić?

    Read More

  • Józef Kurzeja

    Dr. Józef Kurzeja urodził się 13 marca 1948 w Dziewiętlicach. Pierwsze kroki piłkarskie stawiał w Sparcie Paczków (koło Nysy). Jako 13 letni chłopiec zapisał się do tego klubu. Nie było to łatwe, ponieważ nie spełniał wymogów wymaganych przez klub. Do klubu przyjmowano chłopców od 14 roku życia. Kurzeja musiał sfałszować prawdziwą datę urodzin, dzięki czemu stał się piłkarzem "Sparty". Pierwszy krok piłkarskiej kariery został postawiony.

    W 1965 r. Józef Kurzeja zdaje maturę w Paczkowie, będąc już członkiem reprezentacji Polski juniorów. Równolegle otrzymał propozycję przejścia do najmocniejszego klubu sportowego Opolszczyzny, czyli opolskiej "Odry". Nie zastanawiając się ani chwili, skorzystał z propozycji o jakiej marzyli wszyscy młodzi piłkarze w ówczesnym czasie. Kurzeja był nie tylko utalentowanym piłkarzem, ale równie dobrym uczniem. Chcąc kontynuować naukę, po zdaniu egzaminów wstępnych w październiku 1965 r. rozpoczyna studia na jedynej w Opolu uczelni wyższej WSP (Wyższa Szkoła Pedagogiczna) na kierunku chemicznym.

    Józef Kurzeja na meczu oldbojów Górnik Zabrze - Legia Warszawa (pierwszy z lewej)

    Swój pierwszy mecz w pierwszoligowej wtedy "Odrze" Opole, rozegrał 18 września 1956 r. przeciwko "Zawiszy" Bydgoszcz w Opolu. Wyróżnił się w tym spotkaniu jako piłkarz o niezwykłej kondycji. Kurzeja był już w tym czasie kapitanem reprezentacji Opolszczyzny juniorów i wraz z m.in. A.Krupą, R. Latawcem, W.Przybylskim, zdobyli Puchar Michałowicza, który był nieoficjalnym turniejem mistrzostw Polski reprezentacji województw w kategorii juniorów. W sezonie 1965/66 Kurzeja występował regularnie w reprezentacji Polski juniorów m.in. z Kazimierzem Deyną czy Lesławem Ćmikiewiczem.

    W zespole "Odry" występował z różnym powodzeniem do 1969 r. zarówno w pierwszej lidze jak i na zapleczu ekstraklasy. Dzięki ówczesnemu lekarzowi klubowemu "Odry", doktorowi Gluchowi, Kurzeja odkrył "miłość" do medycyny. Trenerem w "Odrze" był wtedy Antoni Brzeżańczyk, który pochodził z Poznania. Dzięki jego pośrednictwu, Józef Kurzeja "zamienił" opolską "Odrę" na drugoligową "Olimpię" Poznań, rozpoczynają jednocześnie studia na Akademii Medycznej w Poznaniu. Chcąc być bliżej rodziny, Kurzeja w 1971 r. przeszedł do drugoligowego "Śląska" Wrocław, w którym stał się kapitanem zespołu. Dzięki jego wydatnej pomocy, zespół "Śląska" awansował w 1973 r. do pierwszej ligi. Tuż po uzyskaniu awansu, przyszła niespodziewanie propozycja gry w "Górniku" Zabrze, najsłynniejszym ówcześnie klubie w kraju. Trudno zatem dziwić się, że Kurzeja zdecydował się bez większego wahania na transfer do Zabrza.

    Spotkanie na lotnisku w Klagenfurcie z Grzegorzem Lato, Michałem Listkiewiczem oraz Zdzisławem Kręciną.

    W Zabrzu rozegrał ponad 150 spotkań ligowych w barwach "Górnika". Oczywiście w międzyczasie kontynuował naukę zarówno we Wrocławiu jak i Zabrzu, na studiach medycznych, które ukończył w 1976 r. stając się lekarzem medycyny. Był chyba jedynym piłkarzem w historii polskiej piłki, który występując na boisku, był jednocześnie lekarzem klubowym!

    W 1979 r. Józef Kurzeja, podobnie jak wielu innych piłkarzy ligowych, wyjechał za granicę, do Austrii. Występował tam w zespołach pierwszej oraz drugiej ligi, a na zakończenie kariery w SV St.Veit koło Klagenfurtu, stolicy Karyntii. Mając 36 lat zakończył oficjalnie aktywną karierę zawodniczą i zdobył najwyższą licencję trenerską w Austrii, trenując potem m.in. pierwszoligowy zespół Austria Klagenfurt.

    Z Andrzejem Szarmachem i Romanem Wójcickim przed meczem Polaków na Euro2008

    Od 1981 r. pracował nieprzerwanie jako lekarz w Landeskrankenhaus (odpowiednik Szpitala Wojewódzkiego) w Klagenfurcie. Pochodząca z Piekar Śląskich żona Józefa Kurzei urodziła w Klagenfurcie dwoje dzieci ( razem z córką urodzoną w Zabrzu, Państwo Kurzejowie mają trójkę dzieci). W 1988 r. Kurzeja przeprowadził się do Niemiec i rozpoczął pracę jako lekarz w klinice radioonkologicznej, w której piął się po kolejnych szczeblach kariery zawodowej. W 1992 r. objął posadę zastępcy ordynatora, a od marca 2008 r. sam stał się ordynatorem swojej kliniki.

    Pomimo nawału obowiązków zawodowych, piłka nożna pozostała pasją Pana doktora. Najpierw działał kilka lat w klubie niemieckim, a od roku 2004 jest multi-działaczem polskojęzycznego klubu Polonia Hagen. W klubie pełni funkcję prezesa, trenera, lekarza i jak trzeba, mimo swojego wieku zawodnika czy też gospodarza obiektu. Dr Kurzeja jest także prezesem Związku Polskich Klubów w Niemczech i obojętnie gdzie się znajduje, ma ze sobą parę butów piłkarskich - tak na wszelki wypadek.

    Dr. Józef Kurzeja urodził się 13 marca 1948 w Dziewiętlicach. Pierwsze kroki piłkarskie stawiał w Sparcie Paczków (koło Nysy). Jako 13 letni chłopiec zapisał się do tego klubu. Nie było to łatwe, ponieważ nie spełniał wymogów wymaganych przez klub. Do klubu przyjmowano chłopców od 14 roku życia. Kurzeja musiał sfałszować prawdziwą datę urodzin, dzięki czemu stał się piłkarzem "Sparty". Pierwszy krok piłkarskiej kariery został postawiony.

    W 1965 r. Józef Kurzeja zdaje maturę w Paczkowie, będąc już członkiem reprezentacji Polski juniorów. Równolegle otrzymał propozycję przejścia do najmocniejszego klubu sportowego Opolszczyzny, czyli opolskiej "Odry". Nie zastanawiając się ani chwili, skorzystał z propozycji o jakiej marzyli wszyscy młodzi piłkarze w ówczesnym czasie. Kurzeja był nie tylko utalentowanym piłkarzem, ale równie dobrym uczniem. Chcąc kontynuować naukę, po zdaniu egzaminów wstępnych w październiku 1965 r. rozpoczyna studia na jedynej w Opolu uczelni wyższej WSP (Wyższa Szkoła Pedagogiczna) na kierunku chemicznym.

    Józef Kurzeja na meczu oldbojów Górnik Zabrze - Legia Warszawa (pierwszy z lewej)

    Swój pierwszy mecz w pierwszoligowej wtedy "Odrze" Opole, rozegrał 18 września 1956 r. przeciwko "Zawiszy" Bydgoszcz w Opolu. Wyróżnił się w tym spotkaniu jako piłkarz o niezwykłej kondycji. Kurzeja był już w tym czasie kapitanem reprezentacji Opolszczyzny juniorów i wraz z m.in. A.Krupą, R. Latawcem, W.Przybylskim, zdobyli Puchar Michałowicza, który był nieoficjalnym turniejem mistrzostw Polski reprezentacji województw w kategorii juniorów. W sezonie 1965/66 Kurzeja występował regularnie w reprezentacji Polski juniorów m.in. z Kazimierzem Deyną czy Lesławem Ćmikiewiczem.

    W zespole "Odry" występował z różnym powodzeniem do 1969 r. zarówno w pierwszej lidze jak i na zapleczu ekstraklasy. Dzięki ówczesnemu lekarzowi klubowemu "Odry", doktorowi Gluchowi, Kurzeja odkrył "miłość" do medycyny. Trenerem w "Odrze" był wtedy Antoni Brzeżańczyk, który pochodził z Poznania. Dzięki jego pośrednictwu, Józef Kurzeja "zamienił" opolską "Odrę" na drugoligową "Olimpię" Poznań, rozpoczynają jednocześnie studia na Akademii Medycznej w Poznaniu. Chcąc być bliżej rodziny, Kurzeja w 1971 r. przeszedł do drugoligowego "Śląska" Wrocław, w którym stał się kapitanem zespołu. Dzięki jego wydatnej pomocy, zespół "Śląska" awansował w 1973 r. do pierwszej ligi. Tuż po uzyskaniu awansu, przyszła niespodziewanie propozycja gry w "Górniku" Zabrze, najsłynniejszym ówcześnie klubie w kraju. Trudno zatem dziwić się, że Kurzeja zdecydował się bez większego wahania na transfer do Zabrza.

    Spotkanie na lotnisku w Klagenfurcie z Grzegorzem Lato, Michałem Listkiewiczem oraz Zdzisławem Kręciną.

    W Zabrzu rozegrał ponad 150 spotkań ligowych w barwach "Górnika". Oczywiście w międzyczasie kontynuował naukę zarówno we Wrocławiu jak i Zabrzu, na studiach medycznych, które ukończył w 1976 r. stając się lekarzem medycyny. Był chyba jedynym piłkarzem w historii polskiej piłki, który występując na boisku, był jednocześnie lekarzem klubowym!

    W 1979 r. Józef Kurzeja, podobnie jak wielu innych piłkarzy ligowych, wyjechał za granicę, do Austrii. Występował tam w zespołach pierwszej oraz drugiej ligi, a na zakończenie kariery w SV St.Veit koło Klagenfurtu, stolicy Karyntii. Mając 36 lat zakończył oficjalnie aktywną karierę zawodniczą i zdobył najwyższą licencję trenerską w Austrii, trenując potem m.in. pierwszoligowy zespół Austria Klagenfurt.

    Z Andrzejem Szarmachem i Romanem Wójcickim przed meczem Polaków na Euro2008

    Od 1981 r. pracował nieprzerwanie jako lekarz w Landeskrankenhaus (odpowiednik Szpitala Wojewódzkiego) w Klagenfurcie. Pochodząca z Piekar Śląskich żona Józefa Kurzei urodziła w Klagenfurcie dwoje dzieci ( razem z córką urodzoną w Zabrzu, Państwo Kurzejowie mają trójkę dzieci). W 1988 r. Kurzeja przeprowadził się do Niemiec i rozpoczął pracę jako lekarz w klinice radioonkologicznej, w której piął się po kolejnych szczeblach kariery zawodowej. W 1992 r. objął posadę zastępcy ordynatora, a od marca 2008 r. sam stał się ordynatorem swojej kliniki.

    Pomimo nawału obowiązków zawodowych, piłka nożna pozostała pasją Pana doktora. Najpierw działał kilka lat w klubie niemieckim, a od roku 2004 jest multi-działaczem polskojęzycznego klubu Polonia Hagen. W klubie pełni funkcję prezesa, trenera, lekarza i jak trzeba, mimo swojego wieku zawodnika czy też gospodarza obiektu. Dr Kurzeja jest także prezesem Związku Polskich Klubów w Niemczech i obojętnie gdzie się znajduje, ma ze sobą parę butów piłkarskich - tak na wszelki wypadek.

    Read More

  • Piotr Rzepka

    Piotr Rzepka Piotr Rzepka należy do barwniejszych postaci, które w ostatnich latach zasiadały na ławce trenerskiej opolskiej Odry. I nie chodzi tu o jakieś skandaliczne wybryki dotyczące jego osoby. Wręcz przeciwnie! Siła spokoju, wysoka kultura osobista i sympatyczne usposobienie dawało o nim w piłkarskim środowisku pozytywne świadectwo. Fakt ten był tym bardziej zadziwiający, albowiem pojawił się w opolskim grodzie w jednym z najbardziej burzliwych i smutnych okresów istnienia klubu… ale zacznijmy od początku.

    Nasz bohater urodził się 13 września 1961 r. w Koszalinie. Występując na murawie (przeważnie w roli pomocnika – red.), podczas czynnej kariery reprezentował m.in. Gwardię Koszalin (1976-1980), Bałtyk Gdynia (1980-1988), Górnik Zabrze (1988-1989), Arkę Gdynia (1996-1998), a poza ojczyzną francuskie kluby: SC Bastia (1990-1992) oraz EA Guingamp (1992-1993).

    Piotr Rzepka Piotr Rzepka należy do barwniejszych postaci, które w ostatnich latach zasiadały na ławce trenerskiej opolskiej Odry. I nie chodzi tu o jakieś skandaliczne wybryki dotyczące jego osoby. Wręcz przeciwnie! Siła spokoju, wysoka kultura osobista i sympatyczne usposobienie dawało o nim w piłkarskim środowisku pozytywne świadectwo. Fakt ten był tym bardziej zadziwiający, albowiem pojawił się w opolskim grodzie w jednym z najbardziej burzliwych i smutnych okresów istnienia klubu… ale zacznijmy od początku.

    Nasz bohater urodził się 13 września 1961 r. w Koszalinie. Występując na murawie (przeważnie w roli pomocnika – red.), podczas czynnej kariery reprezentował m.in. Gwardię Koszalin (1976-1980), Bałtyk Gdynia (1980-1988), Górnik Zabrze (1988-1989), Arkę Gdynia (1996-1998), a poza ojczyzną francuskie kluby: SC Bastia (1990-1992) oraz EA Guingamp (1992-1993).

    Read More

  • Puchar Polski: Najwyższa porażka w historii Odry

    Puchar Polski: Najwyższa porażka w historii Odry

    Sobotnia niespodziewana oraz wysoka porażka w 1/64 finału Pucharu Polski ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki 0:5, była szokiem dla wszystkich sympatyków klubu. Jednocześnie skłoniła nas do sięgnięcia głęboko do historii Odry, aby odnaleźć równie wysoką, a może nawet wyższą porażkę w ramach rozgrywek o Puchar Tysiąca Drużyn. Po dłuższej analizie z żalem musimy przyznać, że "niebiesko-czerwoni", którzy mieli "przyjemność" wystąpić na boisku w Nowym Dworze Mazowieckim, zapisali się na trwałe w historii klubu.

    Sobotnia niespodziewana oraz wysoka porażka w 1/64 finału Pucharu Polski ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki 0:5, była szokiem dla wszystkich sympatyków klubu. Jednocześnie skłoniła nas do sięgnięcia głęboko do historii Odry, aby odnaleźć równie wysoką, a może nawet wyższą porażkę w ramach rozgrywek o Puchar Tysiąca Drużyn. Po dłuższej analizie z żalem musimy przyznać, że "niebiesko-czerwoni", którzy mieli "przyjemność" wystąpić na boisku w Nowym Dworze Mazowieckim, zapisali się na trwałe w historii klubu.

    Read More

Archiwalne zdjęcia

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online