juniorzy

  • Bogdan Łukasiak

     

    Postać Bogdana Łukasiaka z pewnością nie jest tak znana kibicom opolskiej "Odry" jak większość piłkarzy, których przedstawiłem w dziale "Znani niebiesko-czerwoni". Jego nazwisko na pewno kojarzone jest przez starszych kibiców, jednak obecnie niewielu fanów naszego klubu byłoby w stanie zarysować biografię tego jakże uzdolnionego futbolisty, któremu niestety nie udało się osiągnąć wymarzonych szczytów piłkarskich.

    Przygoda ze sportem Łukasiaka rozpoczęła się od fascynacji końmi i niewiele brakowało, aby to właśnie konie stały się jego wielką pasją. Duży wpływ na ten stan rzeczy miało fakt urodzenia (1955 r.) i zamieszkiwania przez rodzinę Łukasiaków Służewca w Warszawie, blisko toru wyścigowego, na którym bywał często z ojcem oglądając ścigające się rasowe rumaki. Szybko jednak marzenia o jeździectwie prysnęły jak bańka mydlana, ponieważ w wieku 5-ciu lat Bogdan wraz z rodziną przeniósł się do Opola, a niedługo po tym, jego starszy brat rozpoczął grę w "Odrze" jako junior, z którą notabene zdobył wicemistrzostwo Polski w 1968 roku w Mielcu.

    Bogdan jako młody szkrab często towarzyszył starszemu bratu na treningach podpatrując grę starszych kolegów, aż wreszcie sam został piłkarzem opolskiej "Odry" do czego wydatnie przyczynił się znany i troskliwy opiekun opolskiej futbolowej młodzież Jan Śliwak. Najpierw Bogdan trenował jako trampkarz pod okiem innego świetnego wychowawcy piłkarskiego Józefa Bihuna.

    Jako junior Łukasiak rozwijał się piłkarsko pod skrzydłami innego znanego nauczyciela piłki nożnej Juliusza Mariańskiego, dzięki któremu zagrał po raz pierwszy w juniorskiej kadrze województwa, z której wychodziło później wielu bardzo dobrych futbolistów.

    Łukasiak pod wieżą Eiffla (zgrupowanie Odry we Francji)

    W 1972 roku wraz z kolegami z drużyny juniorskiej "Odry" Bogdan zdobył złoty medal mistrzostwo Polski juniorów w Kraśniku a tuż po udanych mistrzostwach, popularny "Bolo" zaczął być powoływany do kadry narodowej juniorów przez trenera Mariana Szczechowicza. W reprezentacji "Bolo" zadebiutował w październiku 1972 roku, podczas zremisowanego 1:1 spotkania z Czechosłowacją w Koninie. W meczu tym Łukasiak zagrał wraz z takimi piłkarzami jak Janusz Kupcewicz czy Henryk Miłoszewicz. Następnie rozegrał aż 15 spotkań w koszulce z białym orłem na piersi do 26 maja 1974 roku. W ciągu 1,5 rocznych występów w kadrze juniorów wyrobił sobie bardzo dobre zdanie u znawców futbolu. Jeden z angielskich redaktorów angielskiego "Sussex Times" po angielskim tournee "Małejpanwii" Ozimek, w której występował Łukasiak, James Baker na łamach swojego czasopisma stwierdził, że Łukasiak przypomina mu do złudzenia Kazimierza Deynę i ma szansę pójść jego śladami.

    Bolo w reprezentacji Polski juniorów

    W jesieni 1973 roku Łukasiak był podstawowym graczem drużyny, która w Doniecku zajęła drugie miejsce w Turnieju Przyjaźni. W finale przegrała z reprezentacją Węgier dopiero po rzutach karnych. Później były występy w eliminacyjnym turnieju do rozgrywek UEFA juniorów w Szwecji i spotkania w finałach tej imprezy w Ystad z dwoma zwycięskimi golami Łukasiaka w pojedynku z Turkami. Warto dodać, że partnerami "Bola" w reprezentacji juniorów byli m.in. Stanisław Terlecki czy Zbigniew Boniek, który wówczas wystąpił 5 razy w reprezentacji, niczym się specjalnym nie wyróżniając.

    Informacja z Trybuny Opolskiej o powołaniu Łukasiaka  do kadry na turniej w Iraku

    Po zakończeniu kariery juniorskiej, Łukasiak nie został zapomniany przez trenerów futbolowej centrali w naszym kraju. W lutym 1975 roku trener młodzieżowej reprezentacji kraju Ryszard Kulesza powołał go na spotkania turniejowe w Iranie o puchar Księcia Następcy Tronu. Po powrocie z turnieju Łukasiak wystąpił jeszcze w zremisowanym meczu z Finlandią w Legnicy, w którym zdobył jedynego gola inny opolanin, przyjaciel Łukasiaka - Krystian Koźniewski.

    W dorosłej piłce Łukasiak zadebiutował jako pierwszoligowiec w Poznaniu, a później rozegrał jeszcze kilkanaście spotkań w ekstraklasie w kadrze prowadzonej przez Antoniego Piechniczka. Młody "Bolo" był bardzo niecierpliwy i chciał występować regularnie w pierwszej jedenastce "Odry", a niestety nie miał takiej możliwości. Etaty w drużynie mieli inni, starsi i bardziej doświadczeni, a że konkurencja była ogromna nikt młodemu Łukasiakowi nie mógł zagwarantować ciągłych występów w pierwszym zespole. Chciał grać a nie siedzieć na ławce rezerwowych, dlatego też "Odra" chętnie zgodziła się na jego wypożyczenie 2-3 sezonowe do II-ligowej "Małejpanwii" Ozimek.

    Bolo przed meczem

    Niestety minęły nawet trzy lata, a działacze "Odry" jakby zapomnieli, że wypożyczyli swojego zawodnika, aby mógł się ogrywać i zdobywać boiskowe doświadczenie na zapleczu ekstraklasy. Zapatrzeni niemal w reprezentacyjną linię pomocy złożoną z Antoniego Kota, Masztalera i Kwaśniewskiego nie zauważyli zbliżających się czarnych chmur początków lat 80-tych.

    Łukasiak postanowił, że poszuka szczęścia w innym klubie i rozpoczął występy w Chemiku Kędzierzyn-Koźle, który właśnie spadł z II ligi, ale miał ambicje szybko do niej powrócić. Mieszkał nadal w Ozimku, z którego codziennie dojeżdżał na treningi do Kędzierzyna 200 km w obie strony z przesiadką w Opolu. Chemik zamiast awansować za rok spadł o klasę niżej.

    Łukasiak na zgrupowaniu we Francji

    Wtedy pojawiła się dla "Bola" nieoczekiwana propozycja z dalekiego Białegostoku od trenera Zbigniewa Bani - dawnego piłkarza "Odry". Łukasiak został skutecznie namówiony do gry w Jagiellonii, mimo, że protestowała przeciw takim dalekim przenosinom jego matka. W 1979 roku Łukasiak stał się piłkarzem "Jagi", a po krótkim okresie otrzymał od klubu własne nowe mieszkanie. Drużyna Jagiellonie awansowała do II ligi, aby po jednym sezonie ponownie zameldować się na trzecim froncie, a Łukasiak pograł w Białymstoku jeszcze przez rok.

    Kolejnym klubem "Bola" w jego piłkarskiej tułaczce była Stal Bielsko-Biała, która występowała na zapleczu pierwszej ligi. Jednak i tutaj długo nie zadomowił się, ani nie osiągnął niczego specjalnego. Klub z Bielska przechodził trudny okres, zmieniali się trenerzy i działacze co nie wpływało pozytywnie na grę piłkarzy. W 1985 roku Łukasiak ponownie zmienił klub, tym razem stał się piłkarzem Piasta Nowa Ruda, aby po trzech latach powrócić do "Małejpanwii" Ozimek, której trenerem był jego kolega z mistrzowskiej drużyny juniorskiej Ireneusz Browarski, w której występował aż do 34 roku życia.

    Tak oto przedstawiała się wędrówka piłkarska Bogdana Łukasiaka, któremu nie dane było wypłynąć na szerokie wody. Skromny człowiek jakim był niewątpliwie "Bolo" nie osiągnął wiele, choć miał ku temu predyspozycje. Być może nie dopisało mu szczęście, być może czas, w którym trafił do pierwszej drużyny był nie sprzyjający, gdyż "Odra" osiągała swoje prosperity za czasów Piechniczka, a być może nie potrafił wyszarpać tego co najlepsze? Kto wie czy w tym wszystkim niecierpliwość nie odegrała największej roli. Gorąca głowa młodego człowieka nie została w porę ostudzona i pochopne kroki okazały się niezbyt pomyślne dla tego piłkarza.

    Z drugiej strony działacze z Opola również nie wykazali się mądrością, aby móc zapomnieć o takim diamencie piłkarskim jakim niewątpliwie był Bogdan Łukasiak. Obecnie Bogdan Łukasiak mieszka w Opolu.

     

    Postać Bogdana Łukasiaka z pewnością nie jest tak znana kibicom opolskiej "Odry" jak większość piłkarzy, których przedstawiłem w dziale "Znani niebiesko-czerwoni". Jego nazwisko na pewno kojarzone jest przez starszych kibiców, jednak obecnie niewielu fanów naszego klubu byłoby w stanie zarysować biografię tego jakże uzdolnionego futbolisty, któremu niestety nie udało się osiągnąć wymarzonych szczytów piłkarskich.

    Przygoda ze sportem Łukasiaka rozpoczęła się od fascynacji końmi i niewiele brakowało, aby to właśnie konie stały się jego wielką pasją. Duży wpływ na ten stan rzeczy miało fakt urodzenia (1955 r.) i zamieszkiwania przez rodzinę Łukasiaków Służewca w Warszawie, blisko toru wyścigowego, na którym bywał często z ojcem oglądając ścigające się rasowe rumaki. Szybko jednak marzenia o jeździectwie prysnęły jak bańka mydlana, ponieważ w wieku 5-ciu lat Bogdan wraz z rodziną przeniósł się do Opola, a niedługo po tym, jego starszy brat rozpoczął grę w "Odrze" jako junior, z którą notabene zdobył wicemistrzostwo Polski w 1968 roku w Mielcu.

    Bogdan jako młody szkrab często towarzyszył starszemu bratu na treningach podpatrując grę starszych kolegów, aż wreszcie sam został piłkarzem opolskiej "Odry" do czego wydatnie przyczynił się znany i troskliwy opiekun opolskiej futbolowej młodzież Jan Śliwak. Najpierw Bogdan trenował jako trampkarz pod okiem innego świetnego wychowawcy piłkarskiego Józefa Bihuna.

    Jako junior Łukasiak rozwijał się piłkarsko pod skrzydłami innego znanego nauczyciela piłki nożnej Juliusza Mariańskiego, dzięki któremu zagrał po raz pierwszy w juniorskiej kadrze województwa, z której wychodziło później wielu bardzo dobrych futbolistów.

    Łukasiak pod wieżą Eiffla (zgrupowanie Odry we Francji)

    W 1972 roku wraz z kolegami z drużyny juniorskiej "Odry" Bogdan zdobył złoty medal mistrzostwo Polski juniorów w Kraśniku a tuż po udanych mistrzostwach, popularny "Bolo" zaczął być powoływany do kadry narodowej juniorów przez trenera Mariana Szczechowicza. W reprezentacji "Bolo" zadebiutował w październiku 1972 roku, podczas zremisowanego 1:1 spotkania z Czechosłowacją w Koninie. W meczu tym Łukasiak zagrał wraz z takimi piłkarzami jak Janusz Kupcewicz czy Henryk Miłoszewicz. Następnie rozegrał aż 15 spotkań w koszulce z białym orłem na piersi do 26 maja 1974 roku. W ciągu 1,5 rocznych występów w kadrze juniorów wyrobił sobie bardzo dobre zdanie u znawców futbolu. Jeden z angielskich redaktorów angielskiego "Sussex Times" po angielskim tournee "Małejpanwii" Ozimek, w której występował Łukasiak, James Baker na łamach swojego czasopisma stwierdził, że Łukasiak przypomina mu do złudzenia Kazimierza Deynę i ma szansę pójść jego śladami.

    Bolo w reprezentacji Polski juniorów

    W jesieni 1973 roku Łukasiak był podstawowym graczem drużyny, która w Doniecku zajęła drugie miejsce w Turnieju Przyjaźni. W finale przegrała z reprezentacją Węgier dopiero po rzutach karnych. Później były występy w eliminacyjnym turnieju do rozgrywek UEFA juniorów w Szwecji i spotkania w finałach tej imprezy w Ystad z dwoma zwycięskimi golami Łukasiaka w pojedynku z Turkami. Warto dodać, że partnerami "Bola" w reprezentacji juniorów byli m.in. Stanisław Terlecki czy Zbigniew Boniek, który wówczas wystąpił 5 razy w reprezentacji, niczym się specjalnym nie wyróżniając.

    Informacja z Trybuny Opolskiej o powołaniu Łukasiaka  do kadry na turniej w Iraku

    Po zakończeniu kariery juniorskiej, Łukasiak nie został zapomniany przez trenerów futbolowej centrali w naszym kraju. W lutym 1975 roku trener młodzieżowej reprezentacji kraju Ryszard Kulesza powołał go na spotkania turniejowe w Iranie o puchar Księcia Następcy Tronu. Po powrocie z turnieju Łukasiak wystąpił jeszcze w zremisowanym meczu z Finlandią w Legnicy, w którym zdobył jedynego gola inny opolanin, przyjaciel Łukasiaka - Krystian Koźniewski.

    W dorosłej piłce Łukasiak zadebiutował jako pierwszoligowiec w Poznaniu, a później rozegrał jeszcze kilkanaście spotkań w ekstraklasie w kadrze prowadzonej przez Antoniego Piechniczka. Młody "Bolo" był bardzo niecierpliwy i chciał występować regularnie w pierwszej jedenastce "Odry", a niestety nie miał takiej możliwości. Etaty w drużynie mieli inni, starsi i bardziej doświadczeni, a że konkurencja była ogromna nikt młodemu Łukasiakowi nie mógł zagwarantować ciągłych występów w pierwszym zespole. Chciał grać a nie siedzieć na ławce rezerwowych, dlatego też "Odra" chętnie zgodziła się na jego wypożyczenie 2-3 sezonowe do II-ligowej "Małejpanwii" Ozimek.

    Bolo przed meczem

    Niestety minęły nawet trzy lata, a działacze "Odry" jakby zapomnieli, że wypożyczyli swojego zawodnika, aby mógł się ogrywać i zdobywać boiskowe doświadczenie na zapleczu ekstraklasy. Zapatrzeni niemal w reprezentacyjną linię pomocy złożoną z Antoniego Kota, Masztalera i Kwaśniewskiego nie zauważyli zbliżających się czarnych chmur początków lat 80-tych.

    Łukasiak postanowił, że poszuka szczęścia w innym klubie i rozpoczął występy w Chemiku Kędzierzyn-Koźle, który właśnie spadł z II ligi, ale miał ambicje szybko do niej powrócić. Mieszkał nadal w Ozimku, z którego codziennie dojeżdżał na treningi do Kędzierzyna 200 km w obie strony z przesiadką w Opolu. Chemik zamiast awansować za rok spadł o klasę niżej.

    Łukasiak na zgrupowaniu we Francji

    Wtedy pojawiła się dla "Bola" nieoczekiwana propozycja z dalekiego Białegostoku od trenera Zbigniewa Bani - dawnego piłkarza "Odry". Łukasiak został skutecznie namówiony do gry w Jagiellonii, mimo, że protestowała przeciw takim dalekim przenosinom jego matka. W 1979 roku Łukasiak stał się piłkarzem "Jagi", a po krótkim okresie otrzymał od klubu własne nowe mieszkanie. Drużyna Jagiellonie awansowała do II ligi, aby po jednym sezonie ponownie zameldować się na trzecim froncie, a Łukasiak pograł w Białymstoku jeszcze przez rok.

    Kolejnym klubem "Bola" w jego piłkarskiej tułaczce była Stal Bielsko-Biała, która występowała na zapleczu pierwszej ligi. Jednak i tutaj długo nie zadomowił się, ani nie osiągnął niczego specjalnego. Klub z Bielska przechodził trudny okres, zmieniali się trenerzy i działacze co nie wpływało pozytywnie na grę piłkarzy. W 1985 roku Łukasiak ponownie zmienił klub, tym razem stał się piłkarzem Piasta Nowa Ruda, aby po trzech latach powrócić do "Małejpanwii" Ozimek, której trenerem był jego kolega z mistrzowskiej drużyny juniorskiej Ireneusz Browarski, w której występował aż do 34 roku życia.

    Tak oto przedstawiała się wędrówka piłkarska Bogdana Łukasiaka, któremu nie dane było wypłynąć na szerokie wody. Skromny człowiek jakim był niewątpliwie "Bolo" nie osiągnął wiele, choć miał ku temu predyspozycje. Być może nie dopisało mu szczęście, być może czas, w którym trafił do pierwszej drużyny był nie sprzyjający, gdyż "Odra" osiągała swoje prosperity za czasów Piechniczka, a być może nie potrafił wyszarpać tego co najlepsze? Kto wie czy w tym wszystkim niecierpliwość nie odegrała największej roli. Gorąca głowa młodego człowieka nie została w porę ostudzona i pochopne kroki okazały się niezbyt pomyślne dla tego piłkarza.

    Z drugiej strony działacze z Opola również nie wykazali się mądrością, aby móc zapomnieć o takim diamencie piłkarskim jakim niewątpliwie był Bogdan Łukasiak. Obecnie Bogdan Łukasiak mieszka w Opolu.

    Read More

  • Jan Śliwak

     

    Nieczęsto zdarzają się ludzie, którzy potrafią poświęcić niemal całe swoje życie jednej instytucji podporządkowując niemal wszystko temu co kochają najbardziej. Ich praca wykonywana jest z pasją i poświeceniem dla dobra ogółu. Jedną z takich osób jest niewątpliwie znany i charyzmatyczny działacz naszego klubu Jan Śliwak. Myślę, że warto przedstawić sylwetkę pana Janka, który zapisał się złotymi zgłoskami w historii "Odry".

    Związany z opolskim klubem jest od 59 lat, co jest niezwykłym wyczynem. Sam klub liczy sobie ponad 71 wiosen, a więc pan Jan działa w nim niemal od samego początku. Do Opola przybył jako 15-letni chłopak w ramach repatriacji tuż po zakończeniu wojny w czerwcu 1945 roku z Brzozowców koło Lwowa, gdzie urodził się 25 listopada 1930 roku. Podobnie jak wielu innych repatriantów ze wschodu, którzy licznie zaludniali Opole po zakończeniu działań wojennych, wysiadł wraz z rodziną na Dworcu Wschodnim, znajdującym się tuż obok stadionu "Odry". Prawdopodobnie wtedy, w ogóle nie spodziewał się tego,że całe swoje życie zwiąże na dobre i na złe z naszym klubem.

    W wieku 17 lat rozpoczął treningi jako lekkoatleta trenując przede wszystkim biegi na długich dystansach, a jego trenerem w "Odrze" był Władysław Szczepaniak. - To były piękne czasy, klub był w powijakach, wszystko trzeba było budować od podstaw - wspomina Śliwak. U schyłku lat 50-tych, pan Jan pracując w Wojewódzkiej Radzie Narodowej otrzymał propozycję pracy w klubie od Franciszka Łańcuckiego: - Wówczas już bardzo zaangażowany był Witold Sobolewski - mówi Pan Jan. - Zaproponowano mi funkcję kierownika drużyny juniorów i rozpocząłem pracę w sekcji młodzieżowej. Warto zaznaczyć,że z juniorami był związany niemal przez całe życie i do dziś nieprzerwanie sprawuje tą funkcję! To właśnie przez "ręce" Jana Śliwaka przechodzili wszyscy piłkarze "Odry", którzy później prezentowali się na boiskach ekstraklasy.

    - Ściśle współpracowałem z trenerem Juliuszem Mariańskim, który był koordynatorem szkolenia w całym regionie - wspomina. - Gdzie tylko pojawił się jakiś utalentowany chłopak, jechaliśmy go oglądać. W ten sposób trafiała do "Odry" bardzo duża grupa zawodników. Zwykle trafiali oni do klubu dzięki osobistemu zaangażowaniu kierownika. Świętej pamięci Zygfryd Blaut wspominał: - W 1957 roku Jaś Śliwak przyjechał po mnie do Gogolina, żeby mnie ściągnąć do Odry. Miałem wówczas 15 lat. Przyjechał na motorze, to była WFM-ka. Zawsze jak sobie przypominam tę historię, to mi się chce śmiać. Przejść do Odry chciałem, bo wcześniej zrobił to mój starszy brat Bernard. Dzięki temu w 1960 roku zadebiutowałem w jej barwach w I lidze - mówił Blaut.

    Śliwak potrafi wymienić większość zawodników z imienia i nazwiska, wylicza daty urodzin, pozycje na boisku, skąd przyszli do Opola, kto ich ściągał etc.etc. To się nazywa pamięć!

    - Do nas garnęli się chłopcy - wyjaśnia. Było to dla nich ogromne wyróżnienie. Współpracowaliśmy z opolskimi szkołami. Zawodnicy mogli zatem zdobyć wykształcenie. Jeździliśmy na obozy, pomagało się też finansowo. Gra w Opolu była wielkim wyróżnieniem. - Wszystkie kluby w województwie były nam życzliwe. Ich działacze wiedzieli, że dla młodych zawodników przyjście do "odry" było wielką szansą na rozwój - mówi pan Janek.

    Z łzą w oku pan Jan wspomina tamte czasy: - Odrze grali wówczas świetni młodzi piłkarze, talenty z całego województwa. Być u nas to było wielkie wyróżnienie. Co roku do klubu zgłaszały się dziesiątki, a nawet setki zdolnych zawodników, z których mogliśmy przyjąć tylko część. Niektórzy wkrótce zostali podstawowymi zawodnikami pierwszej drużyny - dodaje Śliwak. Od niechcenia wymienia dziesiątki nazwisk, a przy niektórych pamięta nawet datę urodzenia, by nie powiedzieć: numer kołnierzyka. - Dzisiaj trenerzy nie mają dla nastolatków czasu. A ja wiedziałem, jak kto ma w domu, jak się uczy, jakie ma zainteresowania - relacjonuje.

    Piłkarska młodzież Odry przez całe lata była prawdziwym postrachem nie tylko w regionie, ale i w całej Polsce. - Ogrywaliśmy wszystkie wielkie drużyny w kraju, a także za granicą. Razem z zawodnikami jeździłem na zgrupowania i turnieje zagraniczne. Wie pan, jaka to była dla tych chłopaków atrakcja? Ale nie ma się co dziwić, takie czasy - wspomina z nostalgią kierownik.

    Przez długi okres czasu pan Jan pracował w klubie społecznie, tym bardziej wielkie słowa uznania należą się naszemu działaczowi:- Poświęcałem swój wolny czas, urlopy - zaznacza. - Żona zawsze narzekała, ale się w końcu przyzwyczaiła.

    Zawsze nienagannie ubrany, w garniturze, pod krawatem. Takiego znają go zarówno ci, którzy trenowali w Odrze przed 30 laty, jak i ci, którzy robią to teraz. Jednym słowem ikona naszego klubu, która powinna stać się przykładem sumiennej pracy i całkowitego oddania się sprawie w imię szczytnych celów - taki właśnie był i jest Jan Śliwak.

    PS. W ankiecie przeprowadzonej w 2010 r. wśród czytelników Historii Odry Opole na najbardziej zasłużonego działacza Odry Opole zwyciężyła wlaśnie Jan Śliwak:

    Jan Śliwak najbardziej zasłużonym działaczem Odry Opole

    Na podstawie materiałów:Jacka Konopackiego, Marcina Sagana i Romana Stęporowskiego.

     

     

    Nieczęsto zdarzają się ludzie, którzy potrafią poświęcić niemal całe swoje życie jednej instytucji podporządkowując niemal wszystko temu co kochają najbardziej. Ich praca wykonywana jest z pasją i poświeceniem dla dobra ogółu. Jedną z takich osób jest niewątpliwie znany i charyzmatyczny działacz naszego klubu Jan Śliwak. Myślę, że warto przedstawić sylwetkę pana Janka, który zapisał się złotymi zgłoskami w historii "Odry".

    Związany z opolskim klubem jest od 59 lat, co jest niezwykłym wyczynem. Sam klub liczy sobie ponad 71 wiosen, a więc pan Jan działa w nim niemal od samego początku. Do Opola przybył jako 15-letni chłopak w ramach repatriacji tuż po zakończeniu wojny w czerwcu 1945 roku z Brzozowców koło Lwowa, gdzie urodził się 25 listopada 1930 roku. Podobnie jak wielu innych repatriantów ze wschodu, którzy licznie zaludniali Opole po zakończeniu działań wojennych, wysiadł wraz z rodziną na Dworcu Wschodnim, znajdującym się tuż obok stadionu "Odry". Prawdopodobnie wtedy, w ogóle nie spodziewał się tego,że całe swoje życie zwiąże na dobre i na złe z naszym klubem.

    W wieku 17 lat rozpoczął treningi jako lekkoatleta trenując przede wszystkim biegi na długich dystansach, a jego trenerem w "Odrze" był Władysław Szczepaniak. - To były piękne czasy, klub był w powijakach, wszystko trzeba było budować od podstaw - wspomina Śliwak. U schyłku lat 50-tych, pan Jan pracując w Wojewódzkiej Radzie Narodowej otrzymał propozycję pracy w klubie od Franciszka Łańcuckiego: - Wówczas już bardzo zaangażowany był Witold Sobolewski - mówi Pan Jan. - Zaproponowano mi funkcję kierownika drużyny juniorów i rozpocząłem pracę w sekcji młodzieżowej. Warto zaznaczyć,że z juniorami był związany niemal przez całe życie i do dziś nieprzerwanie sprawuje tą funkcję! To właśnie przez "ręce" Jana Śliwaka przechodzili wszyscy piłkarze "Odry", którzy później prezentowali się na boiskach ekstraklasy.

    - Ściśle współpracowałem z trenerem Juliuszem Mariańskim, który był koordynatorem szkolenia w całym regionie - wspomina. - Gdzie tylko pojawił się jakiś utalentowany chłopak, jechaliśmy go oglądać. W ten sposób trafiała do "Odry" bardzo duża grupa zawodników. Zwykle trafiali oni do klubu dzięki osobistemu zaangażowaniu kierownika. Świętej pamięci Zygfryd Blaut wspominał: - W 1957 roku Jaś Śliwak przyjechał po mnie do Gogolina, żeby mnie ściągnąć do Odry. Miałem wówczas 15 lat. Przyjechał na motorze, to była WFM-ka. Zawsze jak sobie przypominam tę historię, to mi się chce śmiać. Przejść do Odry chciałem, bo wcześniej zrobił to mój starszy brat Bernard. Dzięki temu w 1960 roku zadebiutowałem w jej barwach w I lidze - mówił Blaut.

    Śliwak potrafi wymienić większość zawodników z imienia i nazwiska, wylicza daty urodzin, pozycje na boisku, skąd przyszli do Opola, kto ich ściągał etc.etc. To się nazywa pamięć!

    - Do nas garnęli się chłopcy - wyjaśnia. Było to dla nich ogromne wyróżnienie. Współpracowaliśmy z opolskimi szkołami. Zawodnicy mogli zatem zdobyć wykształcenie. Jeździliśmy na obozy, pomagało się też finansowo. Gra w Opolu była wielkim wyróżnieniem. - Wszystkie kluby w województwie były nam życzliwe. Ich działacze wiedzieli, że dla młodych zawodników przyjście do "odry" było wielką szansą na rozwój - mówi pan Janek.

    Z łzą w oku pan Jan wspomina tamte czasy: - Odrze grali wówczas świetni młodzi piłkarze, talenty z całego województwa. Być u nas to było wielkie wyróżnienie. Co roku do klubu zgłaszały się dziesiątki, a nawet setki zdolnych zawodników, z których mogliśmy przyjąć tylko część. Niektórzy wkrótce zostali podstawowymi zawodnikami pierwszej drużyny - dodaje Śliwak. Od niechcenia wymienia dziesiątki nazwisk, a przy niektórych pamięta nawet datę urodzenia, by nie powiedzieć: numer kołnierzyka. - Dzisiaj trenerzy nie mają dla nastolatków czasu. A ja wiedziałem, jak kto ma w domu, jak się uczy, jakie ma zainteresowania - relacjonuje.

    Piłkarska młodzież Odry przez całe lata była prawdziwym postrachem nie tylko w regionie, ale i w całej Polsce. - Ogrywaliśmy wszystkie wielkie drużyny w kraju, a także za granicą. Razem z zawodnikami jeździłem na zgrupowania i turnieje zagraniczne. Wie pan, jaka to była dla tych chłopaków atrakcja? Ale nie ma się co dziwić, takie czasy - wspomina z nostalgią kierownik.

    Przez długi okres czasu pan Jan pracował w klubie społecznie, tym bardziej wielkie słowa uznania należą się naszemu działaczowi:- Poświęcałem swój wolny czas, urlopy - zaznacza. - Żona zawsze narzekała, ale się w końcu przyzwyczaiła.

    Zawsze nienagannie ubrany, w garniturze, pod krawatem. Takiego znają go zarówno ci, którzy trenowali w Odrze przed 30 laty, jak i ci, którzy robią to teraz. Jednym słowem ikona naszego klubu, która powinna stać się przykładem sumiennej pracy i całkowitego oddania się sprawie w imię szczytnych celów - taki właśnie był i jest Jan Śliwak.

    PS. W ankiecie przeprowadzonej w 2010 r. wśród czytelników Historii Odry Opole na najbardziej zasłużonego działacza Odry Opole zwyciężyła wlaśnie Jan Śliwak:

    Jan Śliwak najbardziej zasłużonym działaczem Odry Opole

    Na podstawie materiałów:Jacka Konopackiego, Marcina Sagana i Romana Stęporowskiego.

     

    Read More

  • Juniorzy walczą o Centralną Ligę Juniorów

    Ostatnie wielkie emocje kończącego się sezonu 2016/17 czekają już w sobotę na opolskich kibiców. W Centrum Sportu przy ul. Wandy Rutkiewicz, juniorzy Odry Opole rozegrają pierwszy barażowy mecz o awans do Centralnej Ligi Juniorów. Rywalem "niebiesko-czerwonych" będzie Stal Szczecin, zwycięzca grupy zachodniopomorskiej. Przypomnijmy, że w ubiegły weekend nasi juniorzy wywalczyli mistrzostwo województwa opolskiego. 

    Ostatnie wielkie emocje kończącego się sezonu 2016/17 czekają już w sobotę na opolskich kibiców. W Centrum Sportu przy ul. Wandy Rutkiewicz, juniorzy Odry Opole rozegrają pierwszy barażowy mecz o awans do Centralnej Ligi Juniorów. Rywalem "niebiesko-czerwonych" będzie Stal Szczecin, zwycięzca grupy zachodniopomorskiej. Przypomnijmy, że w ubiegły weekend nasi juniorzy wywalczyli mistrzostwo województwa opolskiego. 

    Read More

  • Król wicemistrzem Polski juniorów w boksie [1956]

    Król wicemistrzem Polski juniorów w boksie [1956]

    Sporą niespodziankę sprawił wszystkim miłośnikom boksu młodziutki Gerhard Król zawodnik Budowlanych Opole. W dniu 18 marca 1956 roku na odbywających się w Szczecinie Mistrzostwach Polski Juniorów zdobył zaszczytny tytuł wicemistrza Polski juniorów w wadze muszej.

    Sporą niespodziankę sprawił wszystkim miłośnikom boksu młodziutki Gerhard Król zawodnik Budowlanych Opole. W dniu 18 marca 1956 roku na odbywających się w Szczecinie Mistrzostwach Polski Juniorów zdobył zaszczytny tytuł wicemistrza Polski juniorów w wadze muszej.

    Read More

  • Odżywianie źródłem sukcesów juniorów Odry?

    Odżywianie źródłem sukcesów juniorów Odry?

    Odra Opole od zawsze słynęła z doskonałej pracy z młodzieżą. Wystarczy wspomnieć chociażby kilka najważniejszych sukcesów na arenie ogólnopolskiej tj. mistrzostwo Polski juniorów z 1972 roku czy srebrny krążek z 1968, 1976 oraz 1981. Być może jednym ze źródeł sukcesów była...odpowiednia dieta młodych piłkarzy. Dla klubu priorytetem było zadbanie o sportowców z wszystkich grup wiekowych, jednak to młodzieżowcy mogli liczyć na solidną porcję obiadową. Przypomnijmy, że "niebiesko-czerwoni' w czasach minionej epoki otrzymywali tzw. talony na dożywianie, które realizowali najczęściej w barze "Krówka" mieszczącym się przy ul. Krakowskiej.

    Odra Opole od zawsze słynęła z doskonałej pracy z młodzieżą. Wystarczy wspomnieć chociażby kilka najważniejszych sukcesów na arenie ogólnopolskiej tj. mistrzostwo Polski juniorów z 1972 roku czy srebrny krążek z 1968, 1976 oraz 1981. Być może jednym ze źródeł sukcesów była...odpowiednia dieta młodych piłkarzy. Dla klubu priorytetem było zadbanie o sportowców z wszystkich grup wiekowych, jednak to młodzieżowcy mogli liczyć na solidną porcję obiadową. Przypomnijmy, że "niebiesko-czerwoni' w czasach minionej epoki otrzymywali tzw. talony na dożywianie, które realizowali najczęściej w barze "Krówka" mieszczącym się przy ul. Krakowskiej.

    Read More

Archiwalne zdjęcia

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online