Urodził się 8 maja 1981 roku w nigeryjskim mieście Warri. Napastnik lub lewoskrzydłowy, były piłkarz opolskiej "Odry". Pierwsze kroki na boisku piłkarskim stawiał w nigeryjskim klubie Eagle Cement Port Harcourt, w którym występował w latach 1998-1999. Następnie stał się piłkarzem włoskiej drużyny AS Bari, którą reprezentował m.in. w Serie A. W latach 1999-2004 zaliczył 19 występów na włoskich boiskach, w tym 3 w najwyższej klasie rozgrywkowej. Był piłkarzem także innych włoskich klubów tj. AS Livorno oraz U.S. Foggia. W Serie A zadebiutował 17 października 1999 roku w spotkaniu AS Bari - Torino FC. Mecz zakończył się wynikiem 1:1.

Antonio Cassano oraz Hugo w barwach AS Bari (dariosdefutbol.com)

Jednak największym osiągnięciem Hugo była strzelona słynnemu Interowi Mediolan, przepiękna bramka 18 grudnia 1999 roku. W 7 minucie spotkania Hugo zdecydował się oddać strzał z odległości 30 metrów trafiając w samo okienko bramki, czym wyprowadził na prowadzenie 1:0 Bari. Spotkanie zakończyło się niespodziewanym zwycięstwem AS Bari 2:1, a zwycięską bramkę zdobył Antonio Cassano. W zespole Nigeryjczyka występowali również tak słynni piłkarze jak Lucarelli czy Perrotta. Jego przeciwnikami na boisku byli m.in. Roberto Baggio, Zinedin Zidane czy Paolo Maldini.

 

Dobre występy na włoskich boiskach zaowocowały powołaniem zawodnika do reprezentacji Nigerii U-20 w latach 1998-2000. Wystąpił w reprezentacji sześciokrotnie, w tym w czterech spotkaniach eliminacji do igrzysk olimpijskich w Sydney zdobywając jedną bramkę. Do Sydney nie pojechał z powodu kontuzji. Nie miał okazji dostąpić zaszczytu gry w pierwszej reprezentacji Nigerii.

Hugo na boiskach Serie A (calciatori.com)

Po występach w Bari zaczął grać w niższych klasach rozgrywkowych, aby w sezonie 2003/04 powrócić do Bari na pół roku. W tym czasie rozegrał w Serie B zaledwie 5 spotkań i zdobył jednego gola. Do polskiej ekstraklasy przeniósł się za namową Marka Koźmińskiego, który roztaczał przed piłkarzem piękną wizję przepychu w naszej lidze. Koźmiński twierdził, że polska liga jest świetna i jest w niej bardzo...fajnie. Nigeryjczyk nie miał zielonego pojęcia o naszym kraju. Sądził, że skoro Polska leży w Europie to musi być tak samo bogata jak Hiszpania czy Anglia. Nie poszerzył swoich informacji wierząc Koźmińskiemu na słowo, który ostatecznie dopiął swego. W 2004 roku Hugo stał się piłkarzem "Górnika" Zabrze, w którym nie wiodło mu się. Debiut w ekstraklasie przypadł w spotkaniu "Górnik" - "Pogoń" Szczecin 19 marca 2005 roku. Rozegrał zaledwie 4 mecze i zdobył jednego gola. Po nieudanej próbie podbicia ekstraklasy, przeszedł do trzecioligowej "Lechii" Zielona Góra.

W roku 2006 przeniósł się do opolskiej "Odry", do której ściągnął go czeski szkoleniowiec Mirosław Copjak. W krótkim okresie czasu popularny Hugo stał się głównym motorem napędowym zespołu oraz jego największą gwiazdą. W "Odrze" występował jako nominalny napastnik, a trener Copjak oraz później Witold Mroziewski ustawiali często grę drużyny właśnie pod Hugo. Kierowane piłki na tzw. główkę w stronę Nigeryjczyka siały postrach w polu karnym przeciwnika. Hugo reprezentował barwy "Odry" w 57 spotkaniach zdobywając 17 goli. W sezonie 2006/07 zdobył dla "Odry" 9 goli i zwrócił na siebie uwagę działaczy chorzowskiego "Ruchu". Postanowił jednak, że zostanie w Opolu, w którym czuł się bardzo dobrze. To właśnie w Opolu narodziła się jego córka Lexa (ur.05.05.07 r.). Tuż po narodzinach córki, ten obiecał zdobyć w spotkaniu przeciwko "Jagielloni" Białystok dwie bramki. Sztuka ta niestety nie udała mu się nawet w połowie...

Hugo w barwach Odry Opole

Dobra gra przekładała się na kolejne oferty transferowe, również z zagranicy, jednak Hugo stwierdził, że chce strzelać bramki nadal dla "niebiesko-czerwonych". W rundzie jesiennej sezonu 2007/2008 zawodnik tracił formę z meczu na mecz, a kontuzje jakich coraz częściej doznawał, spowodowały, że zagrał zaledwie w dziesięciu meczach (w tym w 7 pełnych) i zdobył jednego gola. Piłkarz miał w trakcie swojej kariery wiele kontuzji, które rozpoczęły się już we Włoszech. Być może to było głównym powodem, że nie osiągnął tego co mógł. W trakcie występów w Opolu, dwukrotnie zdarzyła się sytuacja…zaginięcia zawodnika! W trakcie przerwy między rozgrywkami Hugo wylatywał do rodzinnej Nigerii, aby przez długi czas nie dawać znaku życia. Wracał do klubu zwykle długo po ustalonym terminie.

Hugo w walce o górną piłkę w meczu z Pelikanem Łowicz (sport.pl)

28 maja 2008 roku nigeryjski piłkarz rozwiązał kontrakt z "Odrą" za porozumieniem stron i przestał być piłkarzem "niebiesko-czerwonym". Obecnie występuje w VI lidze włoskiej reprezentując barwy mało znanego zespołu ASC Anziolavinio.

"Jak skończę karierę, to wracam do Nigerii. Będę prowadził kawierenkę internetową. Nie żeby w Nigerii było lepiej niż tu. W Nigerii jest korupcja i bieda, po zmierzchu lepiej nie wychodzić na ulicę, ale życie w Polsce jest o wiele droższe niż tam. Ja byłem bardzo biedny, dlatego mogłem zająć się piłką, bo bogaci nie pozwalają swoim synom grać w piłkę. Grałem bez butów i bez koszulki. A trenera mieliśmy takiego, że każdy był napastnikiem i obrońcą. Tutaj dzieciaki na treningu mają buty, koszulkę z nazwiskiem swojego idola, no i trenera, który zadba o ich talent. Ale za tysiąc euro to tu możesz sobie co najwyżej dwa garnitury kupić." - Hugo.

 

 

Źródła: Wikipedia, Dziennik, Sport.

 

Archiwalne zdjęcia

Polecamy

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online