Jupitery nie pomogły: Odra - GKS Katowice 1:2 (1:1)

Długo czekali opolscy kibice na ligowy występ "niebiesko-czerwonych". Po tym jak spotkanie z Rakowem Częstochowa zostało odwołane z powodu fatalnego stanu murawy, występ przeciwko GKS-owi Katowice również stał pod znakiem zapytaniem do ostatniej chwili. Ostatecznie mecz rozegrano z jednodniowym opóźnieniem, a bezpośrednią transmisję przeprowadziła stacja Polsat Sport. Wczorajszy pojedynek był jednocześnie debiutem nowego oświetlenia, które jak się okazało wypadło znakomicie w odróżnieniu od naszego zespołu. 

Mecz wywołał spore poruszenie wśród kibiców Odry, którzy licznie zgromadzili się na trybunach stadionu przy Oleskiej. Doping od pierwszej do ostatniej minuty prosto z sektora A, niestety nie rozgrzał do czerwoności naszych piłkarzy. Tego dnia bowiem siła zespołu opierała się głównie na jednym z najlepszych na boisku piłkarzy...bramkarzowi - Tobiaszowi Weinzettelowi. 

Zespół z Katowic w pierwszej części spotkania stworzył kilka groźnych sytuacji pod bramką "Tobiego", który wykazał się kapitalnym refleksem m.in. przy strzale z 16 metrów, sparowanym na rzut rożny. I choć w 23 min meczu nieco plany trenerowi Smyle pokrzyżowała kontuzja Mateusza Czyżyckiego, to nie zmienia faktu, iż opolanie aż do 35 minuty meczu nie zagrozili poważnie bramce strzeżonej przez Abramowicza. Odra nie oddała żadnego strzału stronę bramki gości. Zmieniło się to we wspomnianej 35 min, kiedy to po dośrodkowaniu Rafała Brusiło w pole karne i rykoszecie Cverny, odbijającą się od poprzeczki piłkę, głową do bramki skierował Jakub Habusta. 

 

Radość kibiców nie trwała zbyt długo. W 39 min po dośrodkowaniu z rzutu rożnego, gola wyrównującego zdobył Mateusz Kamiński, który z bliskiej odległości pokonał strzałem głową Weinzettela. W tej sytuacji mocno przysnął Szymon Skrzypczak, który nie upilnował kapitana gości.

Druga odsłona meczu to już znaczna przewaga GKS-u. Goście poczuli, że tego dnia Odra jest kompletnie nieprzygotowana na podjęcie rękawicy, a jeden punkt to niewielka zdobycz. Katowiczanie odważniej zaatakowali i już w 48 min mogli prowadzić, jednak strzał głową Lukasa Klemenza trafił w poprzeczkę. W 73 min bliski zdobycia bramki był Adrian Błąd, ale Weinzettel ponownie doskonale spisał się parując strzał na rzut rożny. Nie minęły cztery minuty a w 77 min Błąd wykonał rajd przez połowę boiska i nie zatrzymywany przez żadnego piłkarza Odry, mocnym strzałem z 16 m wyprowadził GKS na prowadzenie. Goście mogli jeszcze podwyższyć wynik, jednak tym razem przed utratą gola uchronił Odrę słupek. 

 

Strata kompletu punktów we wczorajszym spotkaniu była w pełni zasłużona. Gospodarze nie tylko nie podjęli rękawicy przeciwko wcale nie tak kapitalnie dysponowanemu rywalowi, ale przede wszystkim nie tworzyli prawdziwego zespołu. Katowiczanie wyraźnie podeszli z respektem do przeciwnika. Z upływem minut widząc nieporadnego gospodarza, który miał problem z pomysłem na grę do przodu, GKS coraz śmielej otwierał się na ofensywę. Zespół Odry nie funkcjonował tak jak nas przyzwyczaił w trakcie rundy jesiennej. Zabrakło ofensywnej gry skrzydłami, które praktycznie przestały istnieć, a osamotniony z przodu Szymon Skrzypczak był praktycznie odcięty od piłek Mnóstwo niedokładności w zagraniach do partnerów a nawet problemy z prostym przyjęciem piłki, budziły sporą konsternację wśród kibiców na trybunach. Trudno obarczać za ten stan rzeczy winą murawę boiska, której kondycja była dużo lepsza, aniżeli podczas meczu z Puszczą Niepołomice. 



W trzech ligowych spotkaniach w 2018 roku "niebiesko-czerwoni" zdobyli zaledwie jeden punkt. Jeśli weźmiemy pod uwagę, że dwa mecze zostały rozegrane w Opolu, a w międzyczasie ulegliśmy w sparingu z czwartoligową Stalą Brzeg, warto zastanowić się nad wprowadzeniem ewentualnych korekt zanim będzie za późno. Styl gry oraz brak tzw. "zęba" może budzić niepokój i być może dokonanie roszad w składzie na kolejne spotkanie, zadziała kojąco na zespół. Doświadczeni Bonecki czy Ledecky powinni otrzymać szansę od pierwszych minut, podobnie jak Mateusz Marzec, który może pobudzić grę na skrzydle. Czekamy zatem na Odrę, która powróci do swojej dyspozycji, dając ponownie mnóstwo radości swoim sympatykom. 

Archiwalne zdjęcia

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online