Guido Vreuls16 kwietnia 2008 r. funkcję dotychczasowego prezesa Odry Opole złożył Guido Vreuls. Postawiło to opolan w bardzo ciężkiej sytuacji pod względem sportowo-organizacyjnym. Co prawda holenderski zaciąg miał zasługi w wywalczonym awansie do ówczesnej II ligi w Sezonie 2005/2006 (po zwycięskich barażach z Radomiakiem - red.), ale i nie zatrzymał spirali zadłużeniowej klubu. Jak się to wszystko skończyło, dobrze wiemy.
 
Mimo, iż misja G. Vreulsa odbudowania potęgi OKS-u zakończyła się bolesną porażką miała ona swój późniejszy epilog. Dzięki naszemu czytelnikowi Rafałowi Smolińskiemu przedstawiamy "opolski wycinek" z życia naszego bohatera (z publikacji: Peter de Knegt, Najważniejsze jest jutro. Od 0 do 150 milionów w 10 lat, Venray 2010).

Frank sponsoruje również od 2002 roku klub sportowy Odra Opole. Na koszulkach graczy widnieje logo Agencji Pracy Tymczasowej OTTO. Frank z Guido wpadają na wspaniały pomysł, by wesprzeć biedny polski klub sportowy w ramach współpracy między narodami.

"Chciałem, by klub wszedł do pierwszej ligi, i Guido miał o to zadbać". Niestety, Guido zna się na muzyce i organizowaniu imprez, jednak nie ma bladego pojęcia o piłce nożnej. OTTO wystąpiło tu w roli ratownika. Guido o tym wiedział. Klub ugina się pod ciężarem długów i walczy z antysemityzmem wśród swoich kibiców. Ulubionym ich gestem było faszystowskie powitanie. OTTO sięga głęboko do portfela. Zostaje zaangażowany czeski trener (który nie obchodzi się z prasą jak Louis van Gaal), ma pomóc klubowi awansować. "Podczas decydującego meczu graliśmy przeciwko ówczesnemu liderowi i byłem jedynym obecnym członkiem zarządu Odry. Nikogo oprócz mnie nie było!"
 
Guido jest wściekły. Wtedy odkrywa, co działo się za jego plecami. "Czułem po prostu, że mecz został kupiony przez resztę mojego zarządu. Trener i ja nic o tym nie wiedzieliśmy". Za kulisami usłyszałem, że stary zarząd sfinansował dużą imprezę dla przeciwnika, a ich bramkarzowi opłacono długi. "To była kwestia komunistycznego załatwiania interesów. Jeszcze jeden mecz, a Odra miała awansować. Sam byłem w tym czasie w Holandii, jednak po wszystkim otrzymałem telefon, że Odra również ten mecz wygrała w niebywały sposób".
 
Tak oto Odra, klub OTTO, awansuje do ligi, do której zupełnie nie należy. Pensje graczy muszą zostać podwojone, władze obiecują pomoc, a holenderski trener Robbie Delahaye ("mister MVV") ma obserwować i oceniać. "Moja żona uznała, że chyba zwariowałem. Byłem ślepy i zostałem wykorzystany. Zdecydowałem się natychmiast z tym skończyć. W domu panowała napięta atmosfera".
 
Kiedy Guido po kilku miesiącach odkrywa, ze wszystko, czego Bóg zakazał, rozgrywało się bezwstydnie za czasów jego prezesury, ucina to radykalnie. "Doping, kobiety, narkotyki, hazard, kupowanie meczów... - nic dla tej ekipy nie było zbyt niewłaściwe".
 
Tak OTTO kończy swoją przygodę z polską piłką nożną. Jednak sam prezes również na tym ucierpiał. "W Polsce posłaniec złej nowiny jest traktowany na równi ze źródłem zła". Kosztowna lekcja, ale Guido pokonał w każdym razie jeden palący problem" "Przy moim odejściu zniknęły ze stadionu <<aryjskie>> transparenty". Kilku pseudokibiców, których Guido wysłał do Franka do pracy w Venray, również trafia na żyzny grunt. "Frank zadzwonił do mnie i powiedział" <<Przysłałeś mi czterech przodowników>> "Ja na to: <<To byli tutaj najgroźniejsi chuligani>>". 

Archiwalne zdjęcia

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online