Odra Opole - Wisła Kraków 1:0 (1977/1978)(I liga - 27. kolejka): 16.04.1978 Odra Opole – Wisła Kraków 1:0 (Bolcek 71)

Sędzia: Lankiewicz (Łódź)

Widzów: 15 tys.

Odra: Józef Młynarczyk, Franciszek Rokitnicki, Józef Adamiec, Tadeusz Podgórny, Zbigniew Gano, Wiesław Korek, Józef Klose (Bronisław Kabat 67), Zbigniew Kwaśniewski, Jerzy Tkaczyk (Henryk Krawczyk 61), Andrzej Przenniak, Alfred Bolcek; trener – Antoni Piechniczek

Wisła: Janusz Adamczyk, Marek Motyka, Henryk Maculewicz, Antoni Szymanowski, Zbigniew Płaszewski, Leszek Lipka, Zdzisław Kapka, Jan Jałocha, Andrzej Iwan, Kazimierz Kmiecik, Janusz Krupiński (Henryk Szymanowski 75); trener – Orest Lenczyk

Blisko 15 tys. widzów już na godzinę przed meczem wypełniło po brzegi trybuny opolskiego stadionu w przekonaniu, iż zobaczą stojące na dobrym poziomie widowisko piłkarskie. Tym bardziej, że drużyną, którą podejmowali ich pupile był lider ekstraklasy, krakowska Wisła. Znając wartość zespołu opolanie od pierwszych minut meczu zastosowali wariant gry defensywnej, pozostawiając w przodzie jedynie dwóch napastników Przenniaka i Bolcka oraz szukając w kontratakach możliwości pokonania Adamczyka.

Od pierwszych minut spotkania uwidoczniła się lekka przewaga Wisły. Krakowianie opanowali środek pola i raz po raz sunęły na bramkę gospodarzy groźne ataki. Po jednym z nich już w 5 min. spotkania Jałocha miał szansę zdobycia gola, jednak jego strzał oddany z odległości 16 m poszybował za wysoko. Kolejne dwie sytuacje zmarnował w 13 min. Lipka po dwóch następujących po sobie rzutach rożnych. W pierwszym wypadku wdał się w niepotrzebny drybling, w drugim zbyt długo zwlekał ze strzałem. W dwóch wyśmienitych sytuacjach znajdował się w 33 min. i w 41 Kmiecik, lecz będąc sam przed bramkarzem fatalnie spudłował.

Gospodarze w tym okresie gry zrewanżowali się jedynie silnym, lecz niecelnym strzałem Korka w 34 min. Poza tym niezłą pozycję zmarnował w 2 min. później Bolcek, strzelając z ostrego kąta w aut. Pierwsza połowa spotkania skończyła się więc wynikiem bezbramkowym i był on b. szczęśliwy dla gospodarzy. Mnóstwo niewykorzystanych sytuacji, zbyt wolne rozgrywanie piłki, brak strzałów z II linii to wady jakie można było po pierwszych 45 min. wytknąć krakowianom. Opolanie grali zbyt bojaźliwie i nie mieli w tym okresie wiele do powiedzenia.

Druga połowa pojedynku rozpoczęła się od hokejowego wręcz „zamka” na przedpolu bramki Młynarczyka. Trwał on do momentu zdobycia bramki przez… Odrę. Nie ma chyba sensu wyliczać pozycji, które w tym okresie zmarnowali krakowianie, mając wyjątkowo źle „ustawione celowniki”, bądź też kiedy strzały były już celne Młynarczyk w pięknym stylu skutecznie interweniował. Kiedy wydawało się, iż wiślacy lada moment muszą uzyskać gola w na pozór zupełnie niegroźnej sytuacji w 71 min. obrona gości straciła piłkę, do której doskoczył Bolcek i przy niepewnej postawie A. Szymanowskiego oraz nie bez winy Adamczyka strzelił z 16 m pod poprzeczkę.

Prowadzenie zdopingowało opolan do bardziej ofensywnej gry i od tego momentu spotkanie stało się jeszcze ciekawsze. Obustronne akcje, kilka niezłych strzałów podniosły wartość widowiska. Wynik do końca nie uległ jednak zmianie, choć w ostatnich minutach sytuacji ku temu było sporo.

W zwycięskim zespole wyróżnili się – poza bramkarzem Młynarczykiem – Korek, Gano i waleczny Przenniak. Mniej widoczny był Kwaśniewski. W Wiśle dobrze zagrał Lipka, momenty niezłej gry miał także Krupiński. A. Szymanowskiemu obniża notę niezbyt sportowe zachowanie: zbędna gestykulacja po stracie bramki, demobilizująca zespół.

Nagawiecki

Tempo (za: historiawisly.pl)

Archiwalne zdjęcia

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online