Ze spotkania Odra Opole - Stal Mielec (1:0, Sezon 1962).Mimo zakusów ze strony zabrskiego Górnika na Engelberta Jarka, Norberta Gajdę oraz Henryka Szczepańskiego, trzon opolskiej jedenastki nie został osłabiony. Z podstawowego składu ubył jedynie Ryszard Kleszcz, który nie do końca wykorzystał szansę występów na boiskach ekstraklasy w barwach Odry. Wzmocnienia dla „niebiesko-czerwonych” przyszły ze Śląska Wrocław (Zygmunt Droździok) oraz Naprzodu Lipiny (Gerard Kuś i Alojzy Więcek).

Pod wodzą nowej „miotły” Edwarda Brzozowskiego, „niebiesko-czerwoni przygotowywali się do niezwykle ciężkiego/przejściowego Sezonu ‘62 w Jeleniej Górze (od 8 lutego 1962 r.). O tym, w jakiej formie znajdują się reprezentanci Białego Śląska częściową odpowiedź uzyskano 4 marca 1962 r., podczas pucharowego pojedynku z Błękitnymi Kielce (wyjazd: 1/16 PP - red.). Po bramkach Jarka, Droździoka (po dwa trafienia) i Gajdy opolanie zwyciężyli 5:2.
 
Kilka dni później nastąpił oficjalny debiut E. Brzozowskiego na ławce I-ligowego trenera. Debiut w zasadzie udany, bo zwycięski. Niemniej 8-tysięczna miejscowa publiczność była świadkiem bardzo przeciętnego spotkania. Jedynie dzięki większemu doświadczeniu gospodarze okazali się lepsi od jedenastki z Mielca.
 
Poniżej przestawiamy relację „Trybuny Opolskiej” ze spotkania (nr 60 z 12 III 1962):
 
 
1 kolejka: 11.03.1962 Odra Opole – Stal Mielec 1:0 (Stemplowski 53)
 
Skład: Kornek, Szczepański, Brejza, Wrzos, Trywiański, Więcek, Kuś (Stemplowski), Jarek, Gajda, Droździok, Juszczak
 
            
 
Z wielkim zainteresowaniem oczekiwaliśmy wszyscy inauguracji piłkarskiego sezonu, który w roku bieżącym będzie obfitował w pełne trzy rundy.
 
Wczoraj, zgodnie z opolska tradycją, na stadionie Odry petardy, rakiety, balon, było jednak stosunkowo jak na taką okazję, mało publiczności.
 
Po krótkim przemówieniu wiceprezesa Odry Hałkowskiego, gwizdek sędziego Banasiuka z Katowic był sygnałem do rozpoczęcia piłkarskiego sezonu.
 
Pierwszy występ opolan przyniósł Odrze dwa ciężko wywalczone punkty, jednak widowiskowo nie zachwycił. Wpłynęło na to po części ciężkie rozmokłe boisko, po części zaś brak zgrania starych piłkarzy Odry z nowymi nabytkami.
 
Trudno, po pierwszym mistrzowskim występie zespołu, pokusić się o wydanie opinii o poszczególnych zawodnikach. Na to przyjdzie jeszcze czas. O całym zaś zespole można powiedzieć, że mając przeciwko sobie ciężkie boisko i szczelnie kryjących, „każdy swego” przeciwników, należało raczej stosować przez pełne 90 minut grę długimi i szybkimi przerzutami. Tego brakowało w całej pierwszej części spotkania i częściowo nawet w drugiej, choć po połowie napad Odry grał o wiele składniej.
 
Najlepszą formacją w drużynie opolskiej była z całą pewnością defensywa. Szczepański spełnił swoje zadanie, dając się poznać, po raz nie wiem już który, jako defensywny obrońca. Gdy następował atak przeciwników, on i Brejza byli zawsze na swoich posterunkach, panując niepodzielnie na przedpolu bramki Kornka. W okresach rwących się akcji zaczepnych Odry, Szczepańskiego można było widzieć często pod bramką Stali, gdzie siał zamieszanie szybkimi i zdecydowanymi „wejściami”. To się mogło podobać.
 
Pomoc w składzie Trywiański – Wiencek wywiązała się na ogół ze swego zadania, grając w zależności od potrzeby defensywnie lub ofensywnie.
 
Atak miał w swoim składzie pięciu o różniej wartości zawodników. Słowa pochwały należą się chyba Droździokowi za wielką ambicję i nieustępliwość w walce oraz Stemplowskiemu za przytomne uzyskanie jedynej bramki w tym trudnym meczu.
 
Pierwsza połowa spotkania upływała na zmiennych atakach obu zespołów. Niestety napastnicy nie potrafili zmusić bramkarza gości Mysiaka do kapitulacji. Notujemy w tym czasie kilka pięknych strzałów opolan. Próbowali Kuś, Gajda, Droździok, Jarek, jednak wszystkie te, niezbyt zresztą niebezpieczne strzały, grzęzły w rękach dobrze usposobionego Mysiaka.
 
Akcje zaczepne gości, którzy bynajmniej nie chcieli tanio sprzedać swej skóry, kończyły się na defensorach zespołu opolskiego. Kornek w tym czasie marzł na wietrze, będąc prawie zupełnie bez zatrudnienia.
 
W drugiej połowie gra nieco się ożywiła, a było to za sprawą opolan, którzy teraz przypomnieli sobie o konieczności gry przerzutami. Widzieliśmy w tej części kilka pomysłowych zagrań naszych napastników, którzy jednak nie potrafili wykorzystać doskonałych sytuacji. Jedną tylko wykorzystał w 53 minucie Stemplowski, kierując miękką centrę Jarka do bramki Mysiaka. Strzelcem był Stemplowski, autorstwo jednak przypisać należy Jarkowi, który wypracował idealną sytuację.
 
W sumie pierwszy ligowy mecz w Opolu nie należał do widowisk, jakie się długo pamięta. Może trema, a może jeszcze brak ogrania były tego powodem.
 
Pierwszy krok został już postawiony. Przy następnych powinno być lepiej i na to liczymy. 

Tabela ligowa (1. kolejka, Sezon 1962).

Archiwalne zdjęcia

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online