Ze spotkania Odra Opole - Legia Warszawa (Sezon 1961; 2:1).
Mimo słabszej - w ostatnich kolejkach - gry, „niebiesko-czerwoni” upatrywani byli w roli faworytów przed zbliżającym się spotkaniem z warszawską Legią.
 
Co prawda Sezon ‘60 pokazał, iż opolanie mogą jak równy z równym rywalizować z Wojskowymi (dom: 0:0, wyjazd: 1:1 – red.), jednakże w dalszym ciągu były to dwa zupełnie inne Światy.
 
W „Trybunie Opolskiej” (nr 242 z 12 X 1961) na temat zbliżającego się meczu pisano wszakże bez bojaźni:
 
Być może ryzykujemy wiele, ale sądzimy, że opolanie rozstrzygną go na swoją korzyść. Nie od dziś przecież wiadomo, że gospodarze lubią tego rodzaju prestiżowe pojedynki i wkładają w nie maksimum umiejętności i ambicji. Odra traci na swoim boisku punkty raczej z zespołami słabszymi, czołówka krajowa, jak dotąd nie znajdowała respektu u nadodrzańskich piłkarzy.
 
Powyższy komentarz można by uznać za herezję gdyby nie fakt, że opolanie 15 października 1961 r. faktycznie WYGRALI!!! (chociaż nie wykazali się przy tym jakąś rewelacyjną finezją).
 
Jako ciekawostkę można podać fakt, iż w przerwie meczu doszło do uroczystego pożegnania Franciszka Klika w roli czynnego piłkarza.
 
Poniżej przedstawiamy relację ze spotkania („Trybuna Opolska”, nr 245 z 16 X 1961):
 
 
 
 
23 kolejka: 15.10.1961 Odra Opole – Legia Warszawa 2:1 (Gajda 7, Jarek 20 – Błażejewski 40)
 
Skład: Kornek, Strociak, Szczepański, Prudło, Blaut II, Blaut I, Stemplowski, Jarek, Gajda, Juszczak, Bania
 
 
Do tradycji weszły już „dobre” spotkania Odry z Legią. Tym razem jednak niedzielnego pojedynku ligowych rywali, nie można niestety zaliczyć do dobrych.
 
Podstawą takiej ogólnej oceny meczu jest przede wszystkim słaba gra zespołu opolskiego, szczególnie w liniach defensywnych.
 
Bardzo słabiutki mecz zagrał Prudło w obronie, zmuszając tym samym Szczepańskiego do pracy za dwóch. Prudło poza tym, że nie grzeszył wczoraj szybkością, wkraczał do akcji zawsze z dużym opóźnieniem, stwarzając pod własną bramką wiele niebezpiecznych sytuacji. Utrata bramki to również „zasługa” lewego beka, który nie kwapił się z wejściem do akcji w momencie, kiedy Błażejewski był już prawie sam na sam z Kornkiem.
 
Strociak na prawej obronie grał na normalnym swoim poziomie i niestety do jasnych punktów w zespole zaliczyć go nie można.
 
W takiej sytuacji odpowiedzialność za wynik spotkania spadła na Szczepańskiego i Kornka.
 
Stoper wywiązał się ze swojego zadania bardzo dobrze, nie dając „pograć” nawet błyskotliwemu Brychczemu. Najwyższą jednak notę trzeba wystawić Kornkowi. Bramkarz Odry obronił wiele niebezpiecznych strzałów w okresie olbrzymiej przewagi Legii i on właśnie wespół ze SzczepańskimBOHATERAMI niedzielnego SPOTKANIA. Głosy kibiców, że Kornek i Szczepański wygrali mecz, są w pełni uzasadnione.
 
Pomoc w osobach braci Blautów niczym wczoraj nie zaimponowała. Nawet starszy miał długie okresy przestoju, marnując wiele piłek, na skutek niecelnych podań oraz niepotrzebnego zwalniania gry.
 
Legia to przeciwnik szybki, posiadający w swoim zespole dobrze wyszkolonych piłkarzy. Uwidoczniało się to prawie przez pełne 90 minut gry i gdyby jeszcze napastnicy jej potrafili zmusić do kapitulacji świetnie dysponowanego Kornka, to zeszliby z boiska jako zwycięzcy.
 
W ataku tym razem cała piątka zagrała na zupełnie niezłym poziomie i jesteśmy przekonani, że gdyby nie obawa o słabo grających defensorów, to Fołtyn musiałby więcej niż dwa razy skapitulować.
 
Jarek grał cofniętego łącznika, dobrze dyrygując swoimi kolegami w napadzie. Dobry mecz zagrali również Gajda i Bania, których kombinacje wielokrotnie nosiły w sobie zarodek bramki.
 
Emocje rozpoczęły się już w pierwszych minutach spotkania. Oto w 4 minucie Żmijewski ograł Prudłę i znalazł się „oko w oko” z Kornkiem. Bramkarz Odry nie dał się jednak zaskoczyć i obronił w zupełnie beznadziejnej sytuacji.
 
Odra w tym czasie gra z werwą i już w 7 minucie Juszczak pięknie wypuszcza Gajdę. Center Odry nie zmarnował nadarzającej się okazji i nie dał cienia szansy Fołtynowi, który ze zdumieniem musiał wyciągać piłkę z siatki.
 
Teraz gra się ożywia. Legia dąży za wszelką cenę do wyrównania, jednak doskonała dyspozycja Kornka i Szczepańskiego stoi na przeszkodzie.
 
Napad Odry podniecony uzyskaniem prowadzenia, raz po raz przeprowadza niebezpieczne ataki. W 20 minucie gry Bania zmylił obrońcę wojskowych i oddał piłkę do Jarka. Opolski bombardier strzelił niezwykle ostro. Fołtyn mimo dobrego ustawienia nie potrafił utrzymać piłki w rękach, co wykorzystał ponownie Jarek lokując ją w siatce.
 
Od tego momentu, mimo wielkiego dopingu publiczności w zespole gospodarzy zaczęło się coś rwać. Raz po raz wojskowi przedostają się w niebezpieczne sąsiedztwo bramki Kornka. Ten jednak nie daje się pokonać.
 
W 40 minucie gry goście uzyskują pierwszą i jak się okazało jedyną bramkę spotkania. Błąd Prudły wykorzystał Błażejewski i „fałszem” ulokował piłkę w bramce rozpaczliwie interweniującego Kornka.
 
Po przerwie obraz gry zmienił się zupełnie na korzyść wojskowych, którzy rozszyfrowawszy słaby punkt opolan, ogrywali w niemiłosierny sposób Prudłę. Szczepański i Kornek byli jednak zawsze na miejscu, interweniując w najtrudniejszych nawet sytuacjach.
 
Napastnicy Odry przeprowadzili w tej części gry kilka ładnych i niebezpiecznych akcji, jednak teraz zabrakło egzekutora.
 
W sumie mecz nie należał do najciekawszych. Dwa punkty jednak zdobyte przez Odrę, rekompensują słabość niektórych piłkarzy.   
 
Uroczyste pożegnanie Franciszka Klika (1961).

Archiwalne zdjęcia

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online