Ze spotkania ŁKS Łódź - Odra Opole (0:0, Sezon 1961).
Konfrontacja rewelacyjnie spisującej się w rundzie wiosennej Odry Opole i sensacyjnego pogromcy chorzowskiego Ruchu (w 19. serii spotkań – red.) była ozdobą 20 kolejki ligowej. Spotkanie, które w II połowie transmitowało Polskie Radio okazało się „małym” rozczarowaniem. Ani broniący się przed spadkiem gospodarze, ani bramkostrzelni (ostatnimi czasy) goście nie zaprezentowali nadzwyczajnego futbolu.
 
18 tysięczna widownia mogła więc obejść się smakiem. O ile remis „niebiesko-czerwonym” nawet pasował (trzeba pamiętać o tym, że ŁKS nigdy nie leżał opolanom – red.), o tyle łodzian nie satysfakcjonował. Jeden punkt wywalczony 6 września 1961 r. spychał ich bowiem na spadkową – 13 pozycję (było to spowodowane zwycięstwem Polonii Bydgoszcz z Wisłą Kraków 3:1 – red.).
 
Poniżej przedstawiamy relację „Trybuny Opolskiej” ze spotkania (nr 212 z 7 IX 1961):
 
 
 
20 kolejka: 06.09.1961 ŁKS Łódź - Odra Opole 0:0
 
Skład: Kściuk, Szczepański (Strociak), Brejza, Prudło, Blaut II, Blaut I, Stemplowski, Kleszcz, Gajda, Juszczak, Bania
 
 
Na wynik łódzkiego spotkania czekały rzesze entuzjastów piłkarskich niemal całej Polski. Na stadionie polskiego Manchesteru spotkały się bowiem drużyny, które w ubiegłą niedzielę osiągnęły rewelacyjne wyniki. Nic też dziwnego, że obie drużyny przywiązywały do tego spotkania dużą wagę. ŁKS powołał pod broń aktualnie najlepszą jedenastkę. Niestety Odra wystąpiła znów bez Jarka, odczuwającego w dalszym ciągu skutki kontuzji, odniesionej w spotkaniu z Polonią Bytom.
 
Łodzianie ratując się przed spadkiem z ligi, wróżyli Odrze porażkę. Inna rzecz, że w przechwałkach łodzian o dobrej formie ŁKS-u nie było zbyt dużo przesady. ŁKS rozpoczął poza tym spotkanie z rzadko oglądaną ambicją i wolą zwycięstwa.
 
Pierwsze minuty gry przyniosły wyraźną przewagę gospodarzom, którzy starali się zaskoczyć Odrę huraganowymi atakami. Nie przeszkadza to jednak Gajdzie w oddaniu w 8 minucie pięknego strzału z wolnego, równie świetnie obronionego przez Ligockiego. Jeszcze raz opolanie mają okazję do uzyskania prowadzenia. Jednakże w 18 minucie Juszczak fatalnie pudłuje doskonałe podanie, z trudem wypracowane przez Gajdę. Łodzianie nie dają za wygraną. Atak ich, dobrze kierowany przez Szymborskiego, lepiej rozgrywa akcje.
 
Szczególnie niebezpieczni są obaj skrzydłowi – Kowalec i Kowarski. Stąd też grozi Odrze największe niebezpieczeństwo. Skrzydłowi bardzo umiejętnie „uruchamiani” przez Szymborskiego stworzyli wiele sytuacji, po których na bramkę Kściuka sypały się niebezpieczne strzały. Całe szczęście, że opolanin był wczoraj w formie. Nie dał się on zaskoczyć nawet w 35 minucie, kiedy Henio Szymborski wymanewrował dwóch obrońców i znalazł się oko w oko z bramkarzem Odry. Pomimo wyraźnych „chęci” uzyskania prowadzenia, pierwsza połowa spotkania kończy się bezbramkowo.
 
Ciekawe i na dobrym poziomie stojące widowisko popsuł, bez przerwy padający w drugiej połowie deszcz. Pomimo szybkiej gry, poziom meczu znacznie się obniżył. Akcje często rwały się, zawodnicy popełniali błędy, mnożyły się niecelne podania i faule.
 
Gra była często przerywana przez sędziego, na czym widowisko bardzo ucierpiało. ŁKS wyraźnie przeważa. Jest drużyną grającą płynniej i skuteczniej. Bramki nie zdobywa. W tej części opolanie mogli znowu uzyskać prowadzenie. W 50 minucie Juszczak znalazł się z piłką w odległości 6 m od Ligockiego, ale strzelił anemicznie.
 
Końcowe minuty przynoszą zdecydowaną przewagę gospodarzy. 89 minuta gry omal nie zakończyła się fatalnie dla opolan. Bo oto Łazarek oddał mocny strzał, który trafił w słupek i wyszedł na szczęście, w pole. To prawda, że optycznie ŁKS był groźniejszą jedenastką, miał więcej z gry, ale Odra wykazała większą dojrzałość taktyczną, więcej opanowania i wyższą kulturę piłkarską.
 
Niemniej jej występ nie był w pełni udany. Szczególnie kiepsko wypadł atak, w którym jedynie Gajda i Bania oraz okresami Stemplowski byli napastnikami z prawdziwego zdarzenia.
 
Na wysokości zadania stanęły linie defensywne opolan, w których podobali się Kściuk, Brejza, i Blaut I. Wśród łodzian, którzy swoją postawą zaskoczyli, wyróżnić godzi się Ligockiego, Suskiego oraz Szymborskiego i Sassa.
 
Jeśli ŁKS utrzyma formę ze środy, to być może, nie będzie miał większych kłopotów z utrzymaniem się w lidze.
 
W drugiej połowie spotkania drużyny wystąpiły w zmienionych składach. W miejsce lekko kontuzjowanego Szczepańskiego grał Strociak, a u łodzian za Kowarskiego Łazarek.
 
Sędziował dobrze p. Stroniak z Katowic.    
 
Fotografia z zaciętego pojedynku pomiędzy ŁKS-em a Odrą (0:0, 1961). 

Archiwalne zdjęcia

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online