Odra - ŁKS 1:1 (18. kolejka; Sezon 1960). Dzięki 12-tej w Sezonie ’60 bramce Engelberta Jarka, Odra Opole zremisowała z polskim Manchesterem.
 
Z punktu widzenia historii wzajemnych potyczek, wynik ten można było uznać za sukces. Ze względu jednak na fakt, iż to „niebiesko-czerwonym” bliżej było do europejskich pucharów, końcowy wynik przyjęto w Opolu z pewną dozą rozczarowania.

Tymczasem sąsiedzi w tabeli: Ruch Chorzów i Górnik Zabrze swoje pojedynki zakończyli z lepszymi rezultatami (Legia – Ruch 1:2, Górnik – Pogoń 4:0 – red.). Jakby było mało Polonia Bydgoszcz niemal Odrę dogoniła. Marzenie o grze w europejskich pucharach niebezpiecznie zaczęło się oddalać.

Poniżej przedstawiamy relację „Trybuny Opolskiej” z w/w spotkania (nr 235 z 3 X 1960):

 
 

18 kolejka: 02.10.1960 Odra Opole – ŁKS Łódź 1:1 (Jarek 29 – Białas 53)

Skład: Kściuk, Strociak (Klik), Brejza, Wrzos, Prudło, Blaut, Stemplowski, Jarek, Gajda, Piechaczek, Bania

 
 
Odra nie ma szczęścia do ŁKS-u. Stwierdzenie to znalazło pełne potwierdzenie wczoraj, kiedy to opolanie nacierali z niezwykłą ambicją przez pełne 80 minut, uzyskując w tym czasie zaledwie jedną bramkę, co wystarczyło tylko do remisu.

Szczęście było w niedzielę bliziutko. Po pierwszej połowie zakończonej prowadzeniem opolan, wszyscy obecni byli przekonani o zwycięstwie swoich pupilów. Przyznam się, że i ja należałem do tych łatwowiernych, zapominając o starym przysłowie, że „piłka jest okrągła”. Muszę jednak rozgrzeszyć wszystkich, którzy oczekiwali pewnego zwycięstwa Odry, w tym naturalnie i siebie. Jakże bowiem było nie przewidywać zwycięstwa po 45 minutach bezwzględnej przewagi opolan. Że w tym okresie nie padło więcej bramek, to już „zasługa” ciężkiego, rozmokłego terenu na przedpolu bramki Ligockiego.

Nasi piłkarze zagrali wczoraj nie tyle dobrze, ile ambitnie. 80 minut niepodzielnego panowania na boisku, mając przeciwnika w dobrze technicznie wyszkolonym zespole ŁKS, to już jest coś.

Dlaczego więc nie padły bramki?

Pytanie to należałoby raczej skierować pod adresem opolskich napastników, z których jedynie Jarek i Gajda zasłużyli na pozytywną ocenę. Piechaczek zmarnował kilka murowanych sytuacji podbramkowych, Stemplowski zaś w pierwszej części meczu był za mało zatrudniony. Bania w obu połowach zupełnie słaby. Wydaje się, że ten piłkarz w obecnej formie jest zupełnie dla zespołu nieprzydatny. Zdziwiła nas więc nieco decyzja trenera Wieczorka, który po połowie wymienił Strociaka na Klika, zamiast dokonać tej zmiany właśnie z Banią.

Autorstwo wczorajszego remisu przypisać musimy niestety parze opolskich pomocników, którzy zwalniali grę, co umożliwiało defensorom gości należyte ustawienie się. Lepszy był Blaut, choć i on wczoraj nie zachwycił.

W tyłach opolskich najlepiej spisywał się Brejza, grając bardzo pewnie.

Oceniając zespół opolski, jako całość, trzeba stwierdzić, że piłkarze Odry zaskoczyli wszystkich niezwykłą ambicją. Nie wychodziły im co prawda strzały, zbyt mało było zrozumienia wśród napastników, jednak nieprzerwane ataki ocenić należy pozytywnie.

 
W ŚLAD ZA PIŁKĄ

5 min. – Pod bramką ŁKS-u zamieszanie. Piłka wędruje do tyłu, gdzie dopada jej Prudło. Strzał… i wysoka bomba nad poprzeczką.

7 min. – Akcja napadu opolskiego. Ligocki usiłuje ratować wybiegiem i mija się z piłką, przy której jest Piechaczek. Niestety, okazuje się, że trafić do pustej bramki, to też sztuka.

21 min. – Piechaczek marnuje znów kapitalną sytuację. Będąc sam na sam z bramkarzem gości, strzela mu prosto w nogi.

22 min. – Popisowa akcja napadu opolan. Stemplowski podciągnął piłkę po skrzydle, kończąc rajd miękką centrą. Piłkę przejmuje Gajda i chytrze podaje do stojącego z tyłu Jarka. Ten decyduje się na zaskakujący strzał, lecz Ligocki broni pewnie, choć z trudem.

29 min. – Opolanie uzyskują któryś tam z kolei korner. Egzekwuje go Bania. Do piłki wyskakuje bramkarz gości, wybijając ją pod nogi Jarka. Reszta była już tylko formalnością. Celna bomba i Odra prowadzi 1:0.

33 min. – Popisowe zagranie Jarka, który myli obrońców gości, wypuszczając mądrze Stemplowskiego. Ten decyduje się na błyskawiczny strzał, lecz piłka tylko muska słupek.

38 min. – Jeden z desperackich wypadów gości. Kściuk jest w opałach, jednak zachowanie jego nie pozostawia wiele do życzenia. Pewny chwyt i następuje kolejny atak Odry.

W 13. min. drugiej połowy, po jednym z nielicznych ataków gości, sędzia dyktuje rzut wolny na bramkę opolan. Egzekutorem jego jest Białas. Mocno strzelona piłka przeszła obok muru obrońców Odry i wylądowała w siatce rozpaczliwie broniącego Kściuka.

Od tej pory ataki opolan trwały nieprzerwanie. Niestety, indolencja strzałowa napastników zadecydowała. Wynik remisowy utrzymał się do końca spotkania.

Tabela ligowa po 18. kolejce Sezonu 1960.

Archiwalne zdjęcia

Polecamy

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online