Zwycięstwo Odry Opole nad Stalą Sosnowiec (1:0, Sezon 1960).Po doskonałym spotkaniu z Legią Warszawa (pechowo zremisowanym), opolanie w 17. kolejce ligowej podejmowali przyzwoicie spisującą się w obecnym Sezonie Stal Sosnowiec (7. pozycja po 16. kolejkach, 17 pkt. – red.).

„Niebiesko-czerwoni”, którzy mieli o jedno oczko więcej od gości, byli zdecydowanymi faworytami niedzielnego pojedynku. Ok. 17 tys. widzów oczekiwało pewnego zwycięstwa swych pupili. Tymczasem po raz kolejny potwierdziła się reguła, iż reprezentanci Białego Śląska w najważniejszych momentach nie wytrzymują napięcia. Co prawda po bramce Engelberta Jarka gospodarze zainkasowali komplet punktów lecz gra pozostawała wiele do życzenia.

Dzięki zwycięstwu nad Stalą Sosnowiec, podopieczni Teodora Wieczorka ciągle jednak liczyli się w grze o Puchary. Po 17. kolejce tabela ligowa wyglądała bowiem bardzo obiecująco:
1. Legia Warszawa – 23 pkt., 2. Ruch Chorzów – 22 pkt., 3. ODRA OPOLE – 20 pkt., 4. Górnik Zabrze – 20 pkt.    
 
Poniżej przedstawiamy relację „Trybuny Opolskiej” ze spotkania Odra Opole – Stal Sosnowiec (nr 229 z 26 IX 1960):
 
 
 
17 kolejka: 25.09.1960 Odra Opole – Stal Sosnowiec 1:0 (Jarek 34 k.)
 
Skład: Kściuk, Strociak, Brejza, Wrzos, Blaut, Prudło, Stemplowski, Jarek, Gajda, Piechaczek, Bania
 
 
 
Zaledwie tydzień minął od pamiętnego spotkania Odry w Warszawie, po którym drużynie opolskiej wystawiłem wysoką ocenę. Siedem dni potrafiły odmienić opolskich piłkarzy, którzy we wczorajszym meczu byli nie do poznania. Gdybym miał ocenić niedzielny występ Odry, biorąc jako podstawę wszystkie rozegrane przez ten zespół w bieżącym sezonie spotkania, to musiałbym stwierdzić, że to był chyba najsłabszy ich mecz.
 
Co się złożyło na tak niską ocenę?
 
Odra „grała” tylko przez kilkanaście minut pierwszej połowy spotkania. Atak ich wtedy pracował składnie, rozciągając grę na skrzydła, co zmuszało defensorów gości do rozczłonkowywania szyków obronnych. Że w tym czasie nie padły bramki, to „zasługa” opolskich napastników, którzy nie umieli zdobyć się na zaskoczenie Dziurowicza.
 
Obrona Stali dopuszczała się w tym okresie do gry faul. Wystarczyło to zupełnie, aby wybić z konceptu opolan, którzy mimo, że atakowali, nie potrafili uwidocznić to cyfrowo.
 
Opolanie grali w ataku, jak już powiedziałem tylko przez kilkanaście minut. W tym też czasie padła jedyna bramka spotkania z rzutu karnego. I o dziwo, wystarczyło to do osłabienia tempa gry. Od tej chwili opolanie grali tak, jak gdyby po raz pierwszy wyszli w tym zestawieniu na boisko.
 
Atak przez większą część spotkania nie mógł korzystać ze skrzydłowych, gdyż ci zapędzali się bez przerwy na środek boiska. Rzecz jasna, że przestali być tym samym produktywni, obrona zaś przeciwników miała wybitnie ułatwione zadanie. W tej linii wyróżnić można jedynie Jarka, który dwoił się i troił grając przez cały prawie mecz i w ataku i w pomocy.
 
Słabiutko zagrała wczoraj pomoc. Niezawodny normalnie Blaut był zupełnie bez formy. Jego interwencje wielokrotnie budziły poważne zastrzeżenia.
 
Do poziomu całego zespołu dostroili się obrońcy, wśród których najjaśniejszym punktem był Wrzos.
 
Osobne słowa należą się sędziemu spotkania, p. Gorączniakowi z Poznania, który dopuścił do ostrej gry. Jego werdykty często mijały się z prawdą, zaś podyktowanie rzutu karnego było już drugą w tym meczu koniecznością.
 
Z ZEGARKIEM W RĘKU
 
Grę rozpoczynają opolanie, lecz pierwszy atak należy do Stali.
 
W 4 pierwszych minutach notujemy trzy piękne ataki gospodarzy, którzy mieli szansę uzyskania bramki. Niestety, strzały idą w aut, bądź broni Dziurowicz.
 
W 11 minucie na trybunach krzyk. To wspaniały strzał Jarka trafił w słupek.
 
13 min. – Jarek egzekwuje rzut wolny z odległości ok. 25 m. Mocny strzał mija bramkę o centymetry.
 
27 min. – Gajda sam na sam z Dziurowiczem. Obrońca Stali atakując opolanina z tyłu, trzymał go ręką. Sędzia tego nie widział!
 
30 min. – Znowu wolny w wykonaniu Jarka. Dziurowicz piąstkuje ostatnim wysiłkiem piekielnie ostrą bombę i przenosi na korner.
 
33 min. – Piękna akcja opolan, zakończona „główką” Piechaczka. Dziurowicz w opałach, jednak broni przytomnie.
 
34 min. – Piechaczek zostaje sfaulowany na polu karnym. Rzut karny zamienia ponownie Jarek na bramkę.
 
51 min. – Stemplowski centruje po akcji całego napadu. Piłkę przejmuje głową Jarek i… Dziurowicz z trudem piąstkuje na korner.
 
56 min. – W ataku Stal. Fatalny błąd Blauta omal, że nie zakończył się utratą bramki. Uznański mając przed sobą tylko Kściuka, strzela na aut.
 
77 min. – Zamieszanie pod bramką opolan. Interwencja Brejzy omal, że nie skończyła się bramka samobójczą.
 
 
Różne są oceny
 
TRENER ODRY – TEODOR WIECZOREK:
- Odra zagrała słabiej niż mogłem przypuszczać przed meczem. Wpłynęła na to niewątpliwie wysoka stawka spotkania. Gra była bardzo szybka. Niestety, widowisko zepsuli sędzia meczu – p. GORĄCZNIAK, który popełnił masę błędów krzywdząc obie strony, i pomocnik Stali FULCZYK, którego bardzo brutalny sposób gry przyjęli również inni piłkarze Stali. Rzut karny, z którego padła bramka był słuszną decyzją za faul na Piechaczku. W zespole dobrze zagrali JAREK w ataku, WRZOS i BREJZA w obronie i KŚCIUK w bramce.
 
KIEROWNIK DRUŻYNY STALI EUGENIUSZ REL:
- Spotkanie przegraliśmy tylko dzięki temu, że sędzia meczu p. GORĄCZNIAK swymi werdyktami za każdym razem nas krzywdził. Podyktowany przez niego rzut karny był wielkim nieporozumieniem, gdyż PIECHACZEK i ŚPIEWAK zderzyli się będąc w obrocie (?!). Nie wydaje mi się, żeby Stal grała zbyt ostro. Nie zauważyłem również, by nasza obrona zatrzymywała rękami napastników Odry.
 
OPINIA ZZA BRAMKI
Drugą połowę meczu „STAL” – „ODRA” spędziliśmy tuż za bramką „Stali”, leżąc na trawie wraz z rezerwowym bramkarzem i jednym z zapasowych zawodników tej drużyny. Obaj „stalowcy” byli jednomyślni i trzeba przyznać – obiektywni. – Nasi chłopcy grają za nerwowo – powiedzieli – dlatego przegrywamy. Gdyby nie było faulu na Piechaczku, nie byłoby rzutu karnego i co za tym idzie – gola. Sędzia spotkania nie powinien był dopuścić do tak ostrej gry. Każdy inny sędzia wyrzuciłby z boiska piłkarza, który kopnął piłkę ustawioną do rzutu karnego, w publiczność. Nasz kolega został tylko zapisany do czarnego notesu. Upiekło mu się, ale takie niesportowe zachowanie zaszczytu „Stali” nie przynosi.
    

Engelbert Jarek pod bramką sosnowickiej Stali.

 

 

 

Archiwalne zdjęcia

Polecamy

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online