"Calisia" - Odra" (1:1, Sezon 1959)

Zanotowany w 17. kolejce remis z „Polonią” Warszawa (13 września 1959 r.; 0:0 – red.) był niemiłym zaskoczeniem dla kibiców opolskiego klubu. Liczono bowiem na grad bramek ze strony Engelberta Jarka i „spółki”.

Kolejne rozczarowanie stało się faktem kilka dni później. 20 września 1959 r. podopieczni Teodora Wieczorka nie byli w stanie wykazać swej wyższości w spotkaniu z „Calisią”. Mimo olbrzymiej przewagi w całym meczu, napastnicy „gości” razili nieskutecznością. Niewykorzystane sytuacje i nonszalancja Jarka (do spółki z Fraskiem) zemściły się w 63 minucie bramką wyrównującą dla ambitnych „gospodarzy”.

„Odra” w dalszym ciągu przewodziła w ligowej tabeli, jednakże można było odnieść wrażenie iż we wrześniu cały zespół złapał ZADYSZKĘ. Niebiesko-czerwoni bowiem, aż trzykrotnie remisowali… i jedynie ze „Śląskiem” Wrocław (dość szczęśliwie w dodatku) byli w stanie zainkasować komplet punktów.

Poniżej przedstawiamy relację ze spotkania „Calisia” Kalisz – „Odra” Opole (nr 225 z 21 IX 1959):

     
 
 

18 kolejka: 20.09.1959 Calisia Kalisz - Odra Opole 1:1 (Świercz 63 – Jarek 33)

 

Skład: Kściuk, Strociak, Brejza, Wrzos, Prudło, Blaut, Frasek, Jarek, Klik (Trepka), Stemplowski, Bania

 
 

Z niecierpliwością oczekiwany występ opolan w Kaliszu zakończył się ich połowicznym sukcesem. Niepewność kibiców Odry podyktowana nieszczególnie udanym pojedynkiem z Polonią Warszawa była w pełni uzasadniona, dlatego przed meczem z Calisią tu i ówdzie zadawano sobie pytanie, czy Odra wzbogaci swoje konto dwoma punktami i czy dystans dzielący ją od najgroźniejszego rywala poznańskiego Lecha zostanie zachowany.

Na podstawie twierdzenia lansowanego przez wielu kibiców Odry, że drużyna ta na wyjazdach gra o niebo lepiej niż u siebie w domu twierdzono, że Odra zainkasuje obydwa punkty. Tak się jednak nie stało. Opolanie choć rozegrali w niedzielę znacznie lepsze spotkanie niż z warszawską Polonią to jednak nie zachwycili. O ile w pierwszej połowie spotkania gra opolan mogła się spodobać, o tyle w drugiej części tu i ówdzie kręcono nosami, na skutek nieproduktywnej i bezkoncepcyjnie prowadzonej gry.

Opolanie do pauzy pokazali szereg udanych akcji bijąc na głowę przeciwnika szybkością i skutecznością gry. To, że w pierwszej części meczu opolanie uzyskali tylko jedną bramkę jest niejako „zasługą” Fraska, który będąc dwukrotnie w idealnych pozycjach nie potrafił z najbliższej odległości umieścić piłki w siatce gospodarzy.

Po uzyskaniu prowadzenia po zagrywce Fraska z Jarkiem odnosiło się wrażenie, że opolanie trochę lekceważą drużynę Calisii. Owoce tego zbierała Odra w drugiej części spotkania. Calisia widząc, że Odra pofolgowała, zaczęła z coraz większym animuszem nacierać na bramkę gości. W czasie jednego z ataków gospodarzy prawoskrzydłowy Kamiński został sfaulowany przez Wrzosa. Podyktowany rzut wolny Świercz zamienił na wyrównującą bramkę. Winę za to ponosi stoper Brejza, który przeciął lot piłki nie interweniując a zasłonięty Kściuk zupełnie zdezorientowany nawet nie próbował bronić.

Spotkanie było niezwykle trudne dla Odry, gdyż Calisia zagrała z zębem. Szczególnie w drugiej połowie gry po uzyskaniu wyrównującej bramki kaliszanie byli zespołem, który dyktował przebieg wypadków.

W 82 minucie omal nie doszło do utraty drugiej bramki, jednak Minsdorf dosłownie z dwóch metrów nie trafił do pustej bramki.

Spośród aktorów spotkania można wyróżnić: u gospodarzy Gabriela, Kuchnickiego i Grabińskiego a u gości jedynie Kściuka.

Archiwalne zdjęcia

Polecamy

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online