Odra Opole - Polonia Bydgoszcz 2:2 (Sezon 1960)„Niebiesko-czerwonym” nie powiódł się rewanż za dosyć zaskakującą porażkę w Bydgoszczy (3. kolejka, 2:1 – red.). Z przebiegu całego spotkania remis można jednak uznać za ZWYCIĘSTWO. Przegrywając po 47 minutach dwoma bramkami podopieczni Teodora Wieczorka byli w stanie rzutem na taśmę wywalczyć 1 punkt. Dzięki temu w dalszym ciągu liczyli się w walce o czołowe pozycje.

Reprezentanci Białego Śląska po raz kolejny udowodnili, iż posiadają najskuteczniejszy atak w I lidze. „Goście” zaś potwierdzili, iż to oni mają w swoim składzie najlepszego napastnika w kraju. Zdobywając w Opolu swoją 13. bramkę Marian Norkowski niechybnie zmierzał po koronę króla strzelców...
 
 Po 14. kolejce sytuacja Odry przedstawiała się niezwykle interesująco. Jedynie punktu brakowało opolanom do wskoczenia na PODIUM ( Legia – 21 pkt., Ruch – 19 pkt., Górnik – 16 pkt., Odra – 15 pkt.)
 
Poniżej przedstawiamy relację „Trybuny Opolskiej” ze spotkania (nr 181 z 1 VIII 1960):
 
 
 
14 kolejka: 31.07.1960 Odra Opole – Polonia Bydgoszcz 2:2 (Piechaczek 48, Gajda 89 – Armknecht 14, Norkowski 47)
 
Skład: Kściuk, Strociak, Brejza, Wrzos, Prudło, Blaut, Gajda, Jarek, Klik, Piechaczek, Stemplowski
 
 
 
 
Fatalny mecz rozegrali wczoraj opolanie. Tu nie chodzi o to, że będąc faworytami zdołali i to z wielkim trudem zremisować. Idzie o co innego. O tak zwaną postawę i taktyczne rozegranie pojedynku. Z obu zadań wywiązali się bardzo kiepsko. Nie chcę wcale złośliwie skomentować postawy naszej drużyny, jednakże wczoraj walczyła jakby jej „odjęło” rozum. Zupełnie bez polotu, odrobiny fantazji i chociażby namiastki tego, co zwiemy myślą przewodnią.
 
Wczoraj stracili głowę wszyscy, nawet zwykle wyróżniający się nieschematycznymi rozwiązaniami, Blaut. Gdy i ten świetny pomocnik zaczął na zielonej murawie popełniać niewiarygodnie złe zagrywki, publiczność aż zatkało.
 
Wszyscy niecierpliwie zaczęli spoglądać na zegarki i tablicę wyników, gdzie w 47 minucie na miejsce jedynki, pod napisem „Goście”, wstawiono dwójkę. Tak jest. Bydgoszczanie objęli prowadzenie 2:0 i zanosiło się całkiem poważnie na przykrą porażkę. Inna sprawa, że Polonia zagrywała jak za najlepszych lat. Umiejętnie zwalniała grę, by w dogodnej chwili przejść do szybkich ataków. W ten zresztą sposób goście dwukrotnie zmusili do kapitulacji dobrze broniącego Kściuka.
 
Na środku obrony królował niepodzielnie wysoki stoper Boniek, a słynny król strzelców Marian Norkowski z dużą dozą talentu budował szybkie a czasami misterne akcje ofensywne. Bydgoszczanie podobali się w Opolu. Przede wszystkim dzięki właśnie urozmaiconym akcjom i świetnej taktyce.
 
Ale wracajmy do faktów. W 47 minucie, jak już wspomnieliśmy, jest 2:0 dla gości. Riposta Odry i celna główka Piechaczka w 48 minucie, zmieniają rezultat na 2:1. Publiczność, siedząca jak na „szpilkach”, wierzy w przebudzenie Odry. Ale, gdzież tam. Wskazówki zegara mkną niepowstrzymanie naprzód, a bramki, jak nie ma, tak nie ma. Wprawdzie inicjatywa jest po stronie miejscowych, niemniej goście bronią się zaciekle i skutecznie. Dopiero na minutę przed końcowym gwizdkiem szczęście uśmiecha się do Odry. Po kolejnym, którymś tam z rzędu ataku, w niesamowitym ścisku piłki dopada Gajda i wpycha ją do bramki. A więc 2:2. Na stadionie szał radości i głębokie „ulgowe” westchnienia, które słychać na opolskim Rynku.

Archiwalne zdjęcia

Polecamy

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online