"Gwardia" Warszawa zwycięża w Opolu "Budowlanych" (1958)Do spotkania przeciw warszawskim „harpagonom” (przydomek „Gwardii” Warszawa – red.) opolanie przystępowali w mocno osłabionym składzie (bez Jarka). Supersnajper „Budowlanych” doznał bowiem kontuzji podczas spotkania ze „Stalą” Sosnowiec.

6-tysięczna widownia była świadkiem ciekawego widowiska sportowego, w którym „gospodarze” wcale nie ustępowali przyjezdnym. Piąta po siedmiu kolejkach „Gwardia”, w meczu z „Budowlanymi” potwierdziła… brak formy (w poprzedniej kolejce uległa „Cracovii” aż 0:5!), z największym trudem wywożąc z Opola 2 punkty.

    Poniżej przestawiamy relację „Trybuny Opolskiej” ze spotkania (nr 117 z 19 V 1958):
 
Przed spotkaniem "Budowlani" Opole - "Gwardia" Warszawa (1958)
 
8 kolejka: 18.05.1958 Budowlani Opole - Gwardia Warszawa 0-1 (Hachorek 76)
Skład: Kornek, Strociak, Brejza, Wrzos, Prudło, Klik, Frasek, Popluc, Stemplowski, Bania, Spałek
 
Prócz umiejętności dużą rolę w sporcie odgrywa szczęście. Ono właśnie opuściło wczoraj jedenastkę opolskich Budowlanych w spotkaniu z warszawską Gwardią. Gospodarze, mimo iż mieli w przekroju całego spotkania więcej z gry, opuścili boisko pokonani. Stało się to na skutek słabej dyspozycji strzałowej opolskiego ataku, w którym zabrakło bombardiera – Jarka.
 
Gwardia, którą widzieliśmy w Opolu już wiele razy, zagrała wczoraj raczej słabo. Najmocniejsza do tej pory formacja drużyny gości, atak, nie reprezentuje obecnie już takiej wartości co dawniej. Wszyscy niemal napastnicy warszawscy byli wczoraj bardzo powolni i mało dokładni. Chwilami jedynie Hachorek dawał znać o sobie szybkimi rajdami i zaskakującymi strzałami. Obrona warszawska była również bardzo niezdecydowana i chaotyczna.
 
Mecz Budowlani – Gwardia nie stał na zbyt wysokim poziomie. Był jednak bardzo interesujący. Gra przez pełnych 90 minut była szybka i ciekawa. Widzieliśmy wiele gorących spięć pod obiema bramkami i efektownych parad Stefaniszyna i Kornka. Więcej jednak okazji do strzelenia goli mieli opolanie, którzy, gdyby nie pech, mogliby już w pierwszej części meczu zapewnić sobie zwycięstwo. Wystarczy wspomnieć, że Budowlani mieli w tym okresie aż cztery, zdawałoby się stuprocentowe, okazje do strzelenia bramek. Jednak dwukrotnie Frasek i po razie Spałek i Stemplowski będąc w najbliższym sąsiedztwie Stefaniszyna nie potrafili go zmusić do kapitulacji.
 
To czego nie mogli dokonać Budowlani dokonali w 76 min. Gwardziści. Hachorek przedarł się prawą stroną, minął dwu obrońców i posłał piłkę do siatki obok niefortunnie wybiegającego Kornka. Inna rzecz, że bramkarz opolski, który przez cały mecz bronił bardzo dobrze, ponosi tylko częściową winę za puszczoną bramkę. Dużo winy spada także na Wrzosa, który pozwolił napastnikowi warszawskiemu minąć się w łatwy sposób.
 
Mecz rozpoczął się od obustronnych ataków. Budowlani mają już w pierwszej minucie okazję do zdobycia bramki. Jednak Frasek z kilku metrów strzela obok słupka. W 7 min. podobną okazję ma Spałek, którego strzał mija się również z celem. Od tego momentu coraz częściej do głosu dochodzą Gwardziści. W 14 min. Gawroński pięknie strzela z woleja z odległości około 20 metrów. Strzał ten z największym trudem Kornek paruje na róg. W 27 min. zanotowaliśmy jeszcze kapitalny strzał Stemplowskiego z odległości około 35 metrów, który o centymetry tylko minął bramkę. W 45 min. Frasek minął Maruszkiewicza, oddał strzał i wydawało się, że nic nie uchroni już gości od utraty bramki. Tymczasem piłka odbiła się od słupka i wpadła wprost w ręce Stefaniszyna.
 
Gwardia przed przerwą grała dość wolno, rozciągała umiejętnie grę, a nieliczne strzały jej napastników bronił pewnie Kornek.
 
W drugiej części spotkania gra jest na ogół wyrównana, przy czym opolanie mają jeszcze kilka doskonałych okazji do strzelenia bramki. 76 min. zniweczyła jednak wszelkie wysiłki opolskich piłkarzy, którzy w przekroju całego spotkania w zupełności zasłużyli na zdobycie jednego punktu.

Archiwalne zdjęcia

Polecamy

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online