ŁKS-Odra OpoleŁodzianie nigdy nie „leżeli” opolanom. Choć tym razem zwycięstwo „polskiemu Manchesterowi” nie przyszło łatwo… koniec końców ponownie znaleźli patent na ambitnych „gości”. Bohaterem spotkania (w obozie „gospodarzy”) okazał się Leszek Jezierski, który zaliczył asystę i bramkę.

ŁKS po nieudanym początku Sezonu ‘60 w 7. i 8. kolejce przebudził się, zdobywając komplet punktów (w pojedynkach z bytomską Polonią oraz Odrą – red.). „Niebiesko-czerwoni” złapali zaś „zadyszkę” i lawirowali coraz bliżej strefy spadkowej, co jeszcze tak niedawno było nie do pomyślenia.
 
Pojedynek z Wisłą Kraków (w 9. kolejce) nabierał w opolskim obozie coraz większego znaczenia. Komplet punktów był niezbędny by liczyć się w dalszej walce o jak najwyższe lokaty.
 
Poniżej przedstawiamy relację „Trybuny Opolskiej” z ligowego spotkania ŁKS Łódź – Odra Opole (nr 127 z 30 V 1960):
 
 
 
8 kolejka: 29.05.1960 ŁKS Łódź - Odra Opole 2:1 (Szczepański 35, Jezierski 58 – Piechaczek 7)
 
Skład: Kściuk, Strociak, Prudło, Wrzos, Popluc, Blaut, Kleszcz (Klik), Jarek, Gajda, Piechaczek, Bania
 
 
 
Nie udało się Odrze przerwanie passy niekorzystnych wyników w spotkaniach ligowych z eksmistrzem Polski ŁKS-em.
 
I tym razem Opolanie musieli uznać wyższość Łodzian ulegając im 2:1. We wczorajszym spotkaniu w przeciwieństwie do lat ubiegłych Odra była równorzędnym partnerem dla rutynowanego zespołu ŁKS-u. Dość wysoka lokata Odry w tabeli rozgrywek pozwalała oczekiwać, że jej konto punktowe wzrośnie co najmniej o 1 tym bardziej, że Łodzianie w tym sezonie nie przedstawiają dawnej klasy.
 
Przyczyny wczorajszej porażki „w polskim Manchesterze” szukać trzeba przede wszystkim w słabszej niż zazwyczaj grze defensywy. Ani pomoc, ani tym bardziej obrona nie stanowiły zbyt trwałego muru zaporowego dla ataku Łodzian. Popełniano wiele błędów w kryciu skrzydłowych, dopuszczono do wyrobienia dość dużej ilości pozycji strzałowych, z których większość mogła przynieść bramki. Całe szczęście, że od niemrawej defensywy odbiegał Kściuk, który nie dał się zaskoczyć mierzonym piłkom.
 
W obronie Prudło nie czuł się nadzwyczajnie na pozycji stopera, ale nie można też mieć do niego pretensji, za wyrównującą bramkę, którą zdobył Szczepański.
 
Niepokojącym objawem jest znacznie słabsza gra Blauta, który w porównaniu z poprzednimi spotkaniami wcale nie błyszczał.
 
Atak Odry miał zarówno wzloty jak i długie przestoje. Kilka zagrywek w pierwszej części meczu mogło się podobać. W drugiej połowie spotkania było dużo gorzej.
 
W grze piątki ofensywnej Odry za dużo było przypadkowości, zbyt mało wypracowanych i przemyślanych zagrań. Słabo grali skrzydłowi. Ani do przerwy Kleszcz, a po przerwie Gajda, który zmienił pozycję z Klikiem, ani też grający po kontuzji Bania nie potrafili zdobyć się na jakieś błyskotliwsze zagrania, które mogłyby zaskoczyć bramkarza gospodarzy.
 
Na podstawie wczorajszego spotkania trzeba stwierdzić, że nieobecność kontuzjowanych Brejzy i Stemplowskiego, znacznie obniżyła wartość beniaminka I ligi. Miejmy jednak nadzieję, że dwie ostatnie porażki w jednakowym stosunku 1:2, nie przejdą bez echa i po wyleczeniu kontuzji wymienionej dwójki Odra znów zademonstruje nowoczesną i skuteczną grę.
 
Wczorajsze spotkanie, choć nie stało na „brazylijskim” poziomie, było żywe i interesujące. Szczególnie pierwsza część spotkania była ciekawa.
 
Początek spotkania nie wskazuje, że zwycięzcą będzie ŁKS. Opolanie energicznie nacierają i już w 7 minucie Jarek idealnie wypuszcza Piechaczka, i Odra prowadzi 1:0. Wydaje się, że Odra zerwie z tradycją i wywiezie z Łodzi obydwa punkty. Tymczasem następuje dłuższy okres lekkiej przewagi gospodarzy, którzy coraz bardziej zagrażają bramce Kściuka. Defensywa Odry nie ustrzega się błędów i Łodzianie zasypują gradem strzałów Kściuka, który pewnie i efektownie wyłapuje wszystkie strzały. Krytyczny moment nadchodzi w 35 minucie. Jezierski bije rzut rożny wprost na głowę niepilnowanego Szczepańskiego. Kściuk rzuca się, ale piłka odbita od Prudły ląduje w bramce Odry.
 
Po przerwie tempo gry słabnie, ale atak miejscowych stwarza wiele niebezpiecznych sytuacji podbramkowych. W 58 minucie Jezierski ucieka Wrzosowi i silnym szczurem umieszcza po raz drugi piłkę w siatce Odry. Publiczność oczekuje natychmiastowej riposty Odry. Opolanie istotnie mają wiele szans na wyrównanie, gdyż gospodarze po uzyskaniu prowadzenia grają wyraźnie na utrzymanie wyniku. Ale, ani dwa rzuty wolne dobrze bite przez Jarka, ani szereg innych okazji nie przynoszą zmiany wyniku. Odra schodzi z boiska pokonana.
 
Na wyróżnienie zasługują: Wlazły, Szczepański i Soporek w ŁKS-ie, a w Odrze Kściuk i okresami Jarek.

Archiwalne zdjęcia

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online