Zapowiedź spotkania ligowego "Stal" Sosnowiec - "Odra" Opole (Sezon 1960)„Niebiesko-czerwoni” po meczu z Legią Warszawa spadli na czwarte miejsce w tabeli. W siódmej serii spotkań podopieczni Teodora Wieczorka mieli zaś zmierzyć się z rewelacyjnie dysponowaną Stalą Sosnowiec (3. miejsce w tabeli; 7 pkt., stosunek bramek 9:4 – red.). Obie jedenastki były beniaminkami ekstraklasy, co niosło z sobą dodatkowy smaczek.

Mimo, iż opolanie wyjeżdżali poza własne „śmieci” liczono się z powiększeniem dorobku punktowego i awansu w ligowej tabeli. Tymczasem 22 maja 1960 r., na „gorącym” sosnowieckim stadionie (25 tys. widzów – red.) to „gospodarze” okazali się drużyną lepszą.
 
„Goście” nie tylko stracili punkty lecz także ostoję defensywy Henryka Brejzę (w starciu z pomocnikiem Stali Zbigniewem Mygą doznał uszkodzenia mięśnia uda). Uraz wykluczył młodego stopera z gry na okres prawie 3 tygodni.
 
W wyniku porażki i zwycięstwa Górnika Zabrze z Gwardią Warszawa (5:2 – red.), „Odra” spadła na 5. pozycję w ligowej tabeli.
 
Poniżej przedstawiamy relację „Trybuny Opolskiej” z w/w spotkania (nr 121 z 23 V 1960):
 
 
 
 
7 kolejka: 22.05.1960 Stal Sosnowiec - Odra Opole 2:1 (Uznański 27, Majewski 70 k. – Gajda 83)
 
Skład: Kściuk, Strociak, Brejza (Prudło), Wrzos, Popluc, Blaut, Stemplowski, Jarek, Gajda, Piechaczek, Klik (Kleszcz)
 
 
 
 
Mecz o wielką stawkę, czyli utrzymanie się w czołówce extra klasy, zakończył się ciężko wywalczonym zwycięstwem sosnowiczan. Rezultaty cyfrowe tego pojedynku najlepiej ilustruje aktualna tabela ligowa, w której Stal zajmuje fotel wicelidera, natomiast Odra piątą pozycję. Aczkolwiek ostateczny wynik spotkania jest w zasadzie sprawiedliwy, tym niemniej opolanie mogli wywieźć z gorącego terenu Zagłębia punkt.
 
Trochę pretensji o końcowy rezultat wnieść można zarówno do napastników, jak i b. dobrze wczoraj broniącego Franka Kściuka. Jeśli chodzi o pierwszych, to podobnie jak z Legią nie potrafili wykorzystać kilku świetnych okazji podbramkowych. Już przecież w 2 minucie Jarek mógł ulokować z najbliższej odległości piłkę w siatce Machnika. Strzelił jednak mocno, ale nieprecyzyjnie i piłka minęła o centymetry słupek. W 13 minucie podobną okazję miał również Piechaczek; niestety również nie potrafił celnie strzelić. Prócz tutaj wymienionych nasi mieli i inne może mniej efektowne pozycje, z których jednak, przy niezwlekaniu ze strzałami, można było marzyć o zdobyciu punktu. Jeśli chodzi o Kściuka, to był on bezpośrednim sprawcą utracenia drugiej bramki. W niezbyt groźnej sytuacji sfaulował Ciszka i sędzia nie widział innego wyjścia, jak podyktowanie karnego. Majewski nie dał żadnych szans Kściukowi i w ten sposób, dzięki podwyższeniu w 70 min. wyniku meczu do 2:0, sosnowiczanie w praktyce zapewnili sobie zwycięstwo.
 
Wprawdzie na 7 minut przed końcem spotkania grający dotąd dość niemrawo opolanie zdołali zmniejszyć porażkę, ale na wyrównanie nie wystarczyło już czasu. Stal broniła przez ostatnie minuty wiernie swojej świątyni i nie pozwoliła odebrać sobie zwycięstwa, a co ważniejsze dwu cennych punktów.
 
Jak grali Opolanie? Raczej niezbyt dobrze i za wyjątkiem pierwszego i ostatniego kwadransa w niczym nie przypominali zespołu, który stoczył tak dobry pojedynek z Legią. Akcje były wolne i zbyt rzadko kończone strzałami. Odnosiło się wrażenie, że napastnicy Odry chcą wjechać do bramki, jak gdyby gol zdobyty z 15 czy 20 m był mniej „ważny”. W ataku często improwizowano a Klik na lewym skrzydle tracił dużo piłek. Obrona nie była tak pewna, jak zwykle. Sytuację pogorszył jeszcze fakt, że przed przerwą kontuzjowany został Brejza. Zastąpił go pomocnik Prudło. Do ataku po przerwie wprowadzono Kleszcza, który nie zadowolił.
 
Mecz był prócz dwu wspomnianych kwadransów absolutnie nieciekawy. Walczono dość bezpardonowo i chaotycznie. Sosnowiczanie włożyli w to spotkanie sporo ambicji i serca, co na tle niezbyt bojowo nastrojonych opolan dawało się łatwo zauważyć.
 
Z naszych zawodników podobać się mógł Gajda i pomocnik Blaut, raczej do przerwy. Z gospodarzy pierwsze skrzypce grał prawy łącznik Myga, do złudzenia przypominającego Brychczego z Legii warszawskiej. On też opolskiej obronie przysparzał najwięcej kłopotów. Podobać się mógł również Majewski.
 
Jak padły bramki? Prowadzenie uzyskali sosnowiczanie ze strzału Uznańskiego. W 27 minucie jeden z napastników Stali uciekł po lewej stronie, wygrał pojedynek ze znajdującym się tutaj Stemplowskim i ładnie scentrował. Majewski widząc nadbiegającego Brejzę przepuścił piłkę do Uznańskiego, który dopełnił reszty. Dobrze strzelona piłka trafiła w słupek i wpadła do bramki. Wynik podwyższył z karnego wspomniany już Majewski. Strzelcem honorowej bramki dla Odry był Gajda, który umiejętnie wykorzystał zamieszanie pod bramka Stali i z ok. 10 m strzelił sprytnie w róg. Machnik był w tym wypadku bezradny.
 
Na Ludowym Stadionie w Sosnowcu dużą liczbę widzów stanowiła kolonia opolska, która w „sile” kilku ładnych setek zjechała na to spotkanie. Opolanie byli jednakże rozproszeni po całym stadionie i dlatego z DOPINGIEM BYŁO RACZEJ KRUCHO.
 
Tabela ligowa po 7. serii spotkań Sezonu '60)
 

Archiwalne zdjęcia

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online