Pogrom "Górnika" w Opolu (4:1, Sezon 1960)W 4. kolejce kibice opolskiej Odry mieli możliwość zobaczenia na własne oczy gry mistrza Polski z Sezonu ’59 – Górnika Zabrze.

„Niebiesko-czerwoni” przystępowali do pojedynku osłabieni brakiem Franciszka Stemplowskiego (naderwanie ścięgna w nodze podczas spotkania z Polonią Bydgoszcz – red.). W jego miejsce trener Teodor Wieczorek desygnował „młodzika” Ryszarda Kleszcza. Nie zawiódł (asysta przy pierwszej bramce – red.), jednakże w drugiej połowie został zastąpiony przez rutynowanego Franciszka Klika.
 
Pomimo komplikacji zdrowotnych, w pojedynku z mistrzem Polski wystąpili Bogusław Białek, Norbert Gajda oraz Henryk Brejza. Wszyscy zagrali KONCERTOWO! W obecności 15 tys. widzów mistrz Polski został ROZBITY!!!
 
Kanonada opolskiej jedenastki rozpoczęła się natychmiast po rozpoczęciu gry. Już w 50 sekundzie Engelbert Jarek pokonał bramkarza „przyjezdnych” stając się autorem najszybciej strzelonej bramki w historii I-ligowych występów „Odry”.
 
Że nie taki „diabeł” (Górnik) straszny swoimi celnymi strzałami udowodnili w drugiej połowie Eugeniusz Piechaczek, Henryk Prudło oraz wiecznie „młody” Klik. Reprezentanci Białego Śląska jak najbardziej zasłużenie pokonali swoich imienników z tzw. Czarnego Śląska, dzięki czemu awansowali na 4. miejsce w ligowej tabeli.
 
Poniżej przedstawiamy relację „Trybuny Opolskiej” ze spotkania Odra Opole – Górnik Zabrze (nr 80 z 4 IV 1960):
 
 
 
 
4 kolejka: 03.04.1960 Odra Opole – Górnik Zabrze 4:1 (Jarek 1, Piechaczek 55, Prudło 75, Klik 78 – Wilczek 90)
 
Skład: Białek, Strociak, Brejza, Wrzos, Prudło, Blaut, Kleszcz (Klik), Jarek, Gajda, Piechaczek, Bania
 
 
 
Wynik meczu ligowego Odra-Górnik będzie niewątpliwie dla fachowców dużym zaskoczeniem. Liczono się wprawdzie z zaciętym pojedynkiem beniaminka z mistrzem Polski, niemniej ostateczny rezultat jest trochę szokujący. Niecodziennie zdarza się, aby mistrz Polski z bagażem 4 bramek odjeżdżał do rodzinnych pieleszy.
 
Należy jednak z miejsca wyjaśnić, iż goście zagrali słabo. O ile w polu radzili sobie jako tako, o tyle w sytuacjach podbramkowych niezbyt dobrze wiedzieli co zrobić z piłką. Jeden Pohl próbował strzelać z daleka i bliska, ale i on niczym specjalnie nie zaimponował i nie odbijał od „tła”. Obrońcy łącznie z Szołtyskiem w bramce zagrali na słabiutkim poziomie i kilkakrotnie zostali zrobieni na „szaro” w dziecinny sposób. Absolutnie niedzielnej formy Górnika nie można nazwać budującą. Jeśli w tym stylu rozgrywać będą dalsze spotkania, nie wróżymy im większych sukcesów.
 
Odra podobała się licznie zebranej widowni. Szczególnie druga połowa była bardzo udana, nie tylko z racji celnych i ostrych strzałów. Gospodarze w tym okresie prowadzili przyjemne kombinacje (bez tego jednego podania za dużo) i wciąż gościli w pobliżu bramki Szołtyska. Po drugiej bramce byli już panami sytuacji i nadawali ton wydarzeniom na boisku. Dobrze grała obrona, świetnie pomoc Prudło-Blaut, bez zarzutu Jarek. Miał on znów swój wielki dzień. Harował za dwóch, strzelał dużo i celnie, nie zapominając o wyrabianiu doskonałych pozycji swym kolegom. To on był tym piłkarzem nr 1. Jeszcze raz miłośnicy talentu tego piłkarza mieli możność się przekonać, że zainwestowali słusznie. Mimo pewnych potknięć na dobrą notę zasłużyli również Gajda i Bania. Wymiana po przerwie Kleszcza na wiecznie młodego Franka Klika okazała się pociągnięciem ze wszechmiar szczęśliwym. Klik rozrabiał na skrzydle, jak za najlepszych swych czasów i był poza tym autorem pięknej bramki. Wprowadzanie jednak do zespołu nowych, młodych zawodników uznać trzeba za słuszne i celowe. Z chęcią obejrzelibyśmy w najbliższym czasie również Skopka.
 
Niedzielne spotkanie było niesłychanie emocjonujące. 5 bramek w jednym spotkaniu to dużo. Przecież nieraz trzeba strawić i 180 minut, aby zobaczyć jednego gola. Wczoraj worek z bramkami został otwarty już w 50 sekundzie. Po pierwszym natarciu Odry piłka zawędrowała na aut boczny. Wybijał Kleszcz, podał do Gajdy, ten bez namysłu strzelił, a zaskoczony Szołtysek zdążył tylko piłkę odbić. Przez chwilę wszyscy piłkarze byli tym trochę zdetonowani i nie wiedzieli co robić. Najszybciej „przyszedł” do siebie Jarek, podskoczył do piłki i zdobył prowadzenie dla swej drużyny. Górnicy chociaż mieli wyraźne pretensje do swojego bramkarza (jak najbardziej słuszne) nie wydawali się załamani. Ostro atakowali i kilkakrotnie Białek był w gorących opałach. Strzały jednakże albo mijały się z celem, albo broniący z dużym szczęściem Białek zażegnywał niebezpieczeństwo. W tym okresie Górnicy przeważają, chociaż Odra odgraża się niebezpiecznie. W 42 min. Piechaczek jest w dobrej sytuacji, niestety, strzela w aut.
 
Po przerwie do głosu dochodzą gospodarze. Już w 50 min. Odra jest o krok od zdobycia drugiej bramki. Jarek idzie na przebój, mija obrońców i strzela lekko obok wybiegającego Szołtyska. Piłka jednak uderza o słupek i wychodzi na aut.
 
W 55 min. po ładnym ataku piłkę otrzymuje Klik i ładuje na bramkę potężną bombę. Bramkarz Górnika nie jest w stanie utrzymać piłki, wybija zbyt krótko i Piechaczek elegancką „główką” dopełnia formalności. Goście wyraźnie się teraz denerwują i nie potrafią zdobyć się na jakieś kontrnatarcie. W 75 min. Prudło otrzymuje podanie na połowie boiska, drybluje dwóch przeciwników i z ok. 25 metrów silnie strzela. Zaskakujący strzał w okienko, mimo parady Szołtyska trafia do siatki. 3:0. Teraz już nikt z widzów nie ma wątpliwości, że mecz ten wygra Odra. Trochę chyłkiem opuszcza boisko liczna kolonia górnicza, wyraźnie niezadowolona z postawy swojej drużyny.
 
W tym czasie Klik, który znalazł się znów w dobrej sytuacji strzeleckiej huknął celnie w długi róg i podwyższył wynik na 4:0. Radość na stadionie ogromna. Oczywiście nie obywa się bez tradycyjnego 100 lat dla ulubieńców Opola. Dobiega 90 minuta gry. Górnicy przeprowadzają ostatni atak, który zostaje nieprawidłowo zatrzymany. Sędzia dyktuje z odległości 11 m rzut pośredni. Miękką centrę łapie na głowę Wilczek i nie bez winy Białka zdobywa dla swych barw honorową bramkę.
Z Odry na wyróżnienie zasłużyli Białek, Prudło i Blaut oraz Jarek i Bania w ataku. W Górniku podobać się mógł jedynie Oślizło i prawoskrzydłowy Kowalski.
 
-----------------------------------------
 

(4. kolejka): 03.04.1960 Odra Opole – Górnik Zabrze 4:1 (Jarek 1, Piechaczek 60, Prudło 76, Klik 80 – Wilczek 90*)

Opole - Niedziela

Sędzia: Edward Ignaszewski (Kraków)

Odra: Bogusław Białek, Zbigniew Strociak, Henryk Brejza, Ryszard Wrzos, Henryk Prudło, Bernard Blaut, Ryszard Kleszcz, (Franciszek Klik 46), Engelbert  Jarek, Norbert Gajda, Eugeniusz Piechaczek, Zbigniew Bania

Górnik: Joachim Szołtysek, Henryk Czech, Stanisław Oślizło, Henryk Hajduk, Ginter Gawlik, Marian Olejnik, Jan Kowalski, Erwin Wilczek, Edward Jankowski, Ernest Pohl, Marian Fojcik (Henryk Szalecki)

* Wg innego źródła bramkę honorową dla Górnika zdobył Jan Kowalski.

(za: wikigornik.pl)

Engelbert Jarek - jeden z bohaterów pojedynku "Odra"-"Górnik" (4:1, Sezon '60)

Archiwalne zdjęcia

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online