Spotkanie "Odra" Opole - "Polonia" Bytom (1:1, Sezon 1960)Do potyczki z bytomską Polonią nadodrzańska drużyna przystępowała w osłabionym składzie: bez Franciszka Kściuka i Henryka Brejzy. W przypadku etatowego bramkarza Odry nieobecność na murawie spowodowana była kontuzją barku (nabawionej podczas towarzyskiego spotkania z Polonią Warszawa, 6 marca 1960 r. – red.). Brak młodego stopera H. Brejzy wiązał się zaś z zerwaniem przez niego ścięgna w stawie skokowym (w inauguracyjnej kolejce z Pogonią Szczecin – red.).

„Goście” do opolskiego grodu przyjechali w najsilniejszym składzie, na czele z: z Janem Liberdą, Edwardem Kempnym (ostatecznie nie zagrał) i Edwardem Szymkowiakiem. Największymi gwiazdami bytomian okazali się jednakże 19-letni wówczas Henryk Apostel oraz Kazimierz Trampisz. Pierwszy z nich pobyt w Opolu uwiecznił bramką, drugi (w obecności 10 tys. widzów) POPISYWAŁ się brutalnymi faulami na zawodnikach drużyny przeciwnej.
 
Warto tym miejscu wspomnieć, iż w Sezonie ‘61 w wyniku bardzo ostrych interwencji wspomnianego K. Trampisza, na stadionie Odry dojdzie do „małego piłkarskiego skandalu” (stadionowych zamieszek – red.).
 
„Trybuna Opolska” na temat spotkania Odra Opole – Polonia Bytom pisała (nr 68 z 21 III 1960):
 
 
 
2 kolejka: 20.03.1960 Odra Opole – Polonia Bytom 1:1 (Jarek 4 – Apostel 55)
 
Skład: Białek, Strociak, Prudło, Wrzos, Klik, Blaut, Stemplowski, Jarek, Gajda, Piechaczek, Bania
 
 
 
W pierwszym meczu mistrzowskim rozegranym „na własnych śmieciach” opolska Odra zremisowała z wicemistrzem Polski bytomską Polonią 1:1. Aby jednak nie było nieporozumień trzeba z miejsca wyjaśnić, że rezultat ten krzywdzi opolski zespół, który w sumie zasłużył na wygraną.
 
Wielką jednak szansę na zdobycie 2 cennych punktów mistrzowskich zmarnował atak, który nie potrafił wykorzystać nawet najbardziej dogodnych sytuacji podbramkowych. Oczywiście rozumiemy, że w piłce nożnej, szczególnie w spotkaniach ligowych dużą rolę odgrywają nerwy, niemniej i one nie powinny przeszkodzić Bani w 42 minucie, a Piechaczkowi w 46 w zdobyciu bramek. Niestety, obaj piłkarze zmarnowali świetne okazje. Bania strzelił bardzo precyzyjnie, ale… koło słupka, a Piechaczek trafił w Szymkowiaka a poprawkę posłał w słupek. Oczywiście można wyżej opisane wypadki zaliczyć na konto pecha, niemniej w niczym nie zmieni to meritum sprawy.
 
Mecz niedzielny odbywał się w anormalnych warunkach, na śliskim i pokrytym kilkucentymetrową warstwą śniegu, bardzo grząskim boisku. O ile w pierwszych minutach można było się na nim poruszać względnie swobodnie, to po kwadransie po dokładnym zdeptaniu murawy, wszelkie akcje obliczone na precyzję i dokładność brały w łeb. Piłka zatrzymywała się w najmniej oczekiwanych momentach i wyprawiała na boisku niesamowite harce. O prowadzeniu jakiejś normalnej gry nie było absolutnie mowy. Pewną szansę dawały jedynie przeboje.
 
Polonia Bytom rozczarowała opolskich miłośników sportu. Wprawdzie stan boiska nie pozwalał na przemyślniejsze kombinacje, niemniej to, co pokazali goście było o dużo za mało. Od wicemistrza Polski można chyba wymagać lepszej gry. Tymczasem bytomianie „zaimponować” mogli jedynie inklinacją do ostrej, a miejscami brutalnej gry. Celował w tym szczególnie prawy łącznik Trampisz.
 
Sędzia Fronczyk, który niezbyt udanie prowadził te zawody, po kolejnym złośliwym faulu Trampisza wpisał go do „kajetu”. Na skutek ostrej gry bytomian Jarek, Stemplowski i Bania byli po kilka minut wyłączeni z gry. Szczególnie dotkliwie sfaulowany został Jarek, który wyraźnie „utykał” do końca spotkania. Nie chcemy być tutaj źle zrozumiani, niemniej wydaje się, że nasi piłkarze grają jednak zbyt elegancko i za miękko.
 
Odra walczyła wczoraj z „zębem” i ambicją. Zawodnicy włożyli w to spotkanie dużo serca i dlatego żałować należy, iż wysiłki ich przyniosły połowiczny sukces. W każdym razie forma drużyny jest wyraźnie obiecująca i oczekiwać należy z jej strony raczej przyjemnych niespodzianek. Gdyby jeszcze atak nabrał płynności, rozmachu i większej przebojowości! Wczoraj w tej linii grał świetnie Bania. Zadziwiająco słabo wypadł natomiast Piechaczek, który w porównaniu z ubiegłym sezonem (mecze towarzyskie) gra o klasę słabiej. Nie wiadomo kiedy i gdzie nabrał złych manier gry do tyłu. Wydaje się, że trener Wieczorek powinien wypróbować w najbliższym czasie nową koncepcję zestawienia ataku i wypróbowania w tej linii Kleszcza i Skopka.
 
Ze spotkania "Odra" Opole - "Polonia" Bytom (1:1, Sezon 1960)
A teraz telegraficznie o przebiegu spotkania. Po kilku nieudanych atakach obydwu drużyn w 4 min. po faulu gości Jarek egzekwuje z ok. 25 m rzut wolny. Precyzyjny strzał, mimo interwencji Szymkowiaka, znajduje drogę do bramki. W 10 min. Apostel idzie na przebój, ale Białek broni nakrywką. W 16 min. ładną kombinację Bania-Jarek kończy ten ostatni strzałem ponad poprzeczką. Nieco wcześniej niebezpieczny moment pod bramką gości wyjaśnia Widawski wybijając piłkę już z linii bramkowej! W 42 min. Bania jest sam na sam z Szymkowiakiem, ale strzela obok słupka.
 
Po zmianie stron już w 1 minucie Piechaczek jest w fantastycznej pozycji. Strzela, jednak niezbyt celnie, raz w Szymkowiaka a dobitkę ładuje w słupek. W 55 min. Apostel wyrównuje. Kombinacja z Trampiszem, krótki bieg i strzał z kilku metrów. Białek trochę zmylony „szczurem” interweniuje bezskutecznie. Tempo rośnie, ale napastnicy nadal nie umieją sobie poradzić z obrońcami. Kilka spięć pod świątyniami Szymkowiaka i Białka wyjaśniają obrońcy.
 
Pod koniec meczu Polonia gra wyraźnie na czas, chcąc wywieźć z Opola 1 punkt. Mimo przewagi Odry wynik nie ulega zmianie.
 
Z Odry na wyróżnienie zasługuje blok defensywny (szczególnie Klik i Blaut) a także Bania w ataku. Z gości podobał się bardzo Grzegorczyk oraz Apostel w ataku.
 
Drużyny wystąpiły w osłabionych składach. Odra bez Kściuka i Brejzy, a Polonia bez Kempnego.
Tabela ligowa po 2. kolejce I ligi (Sezon '60)

Archiwalne zdjęcia

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online