Zwycistwo "Odry" Opole nad "Lechem" Poznań (1;0, Sezon 1959)Rozegrane w sobotnie późne popołudnie (godz. 17.30) spotkanie na „szczycie”, rozczarowało 8-tysięczną widownię. „Goście” (tracący do lidera punkt – red.) zaprezentowali defensywny futbol, z premedytacją grając na remis.

I gdyby nie Engelbert Jarek, poznaniacy swój cel by osiągnęli. Grając z nie do końca zaleczoną kontuzją kostki, Jarek pokazał swoim młodszym kolegom co znaczy „chęć do gry”.
 
Mimo bardzo nieprzekonywującej gry, „Odra” po raz kolejny zdobyła komplet punktów. Dzięki zwycięstwu nad „Lechem” Poznań, „gospodarze” zapewnili sobie tytuł mistrza półmetka Grupy Północ. Na kolejkę przed ligową przerwą, ekipa Teodora Wieczorka zgromadziła 17 pkt. O 3 pkt. mniej miały „Arkonia” oraz „Lech”.
 
Następna – 11. kolejka – miała zdecydować z jak wielką przewagą punktową opolanie udadzą się na ligową przerwę. Biorąc pod uwagę, iż przeciwnikiem miał być ostatni w tabeli „Pomorzanin” Toruń (na koncie z dorobkiem 3 pkt. – red.), komplet punktów był wielce prawdopodobny.
 
Poniżej przedstawiamy relację „Trybuny Opolskiej” ze wspomnianych zawodów (nr 135 z 8 VI 1959):
 
 
 
10 kolejka: 06.06.1959 Odra Opole – Lech Poznań 1:0 (Jarek 33)
 
Skład: Kściuk, Strociak, Brejza, Wrzos, Prudło, Blaut, Frasek, Jarek, Klik, Stemplowski, Bania
 
 
 
 
Wiele sobie obiecywano po tym spotkaniu. Ostatecznie miały się zmierzyć 2 czołowe drużyny grupy Północ mające poważne aspiracje awansu do I ligi. Niestety, publiczność srogo się zawiodła, gdyż piłkarze obu zespołów pokazali grę na bardzo słabym poziomie.
 
Przez długie okresy z boiska wiało nudą, a piłkarze prześcigali się w reklamowaniu nieudanych zagrywek. Losy meczu rozstrzygnął Jarek, który w 33 minucie przejął dokładne podanie Stemplowskiego na środku boiska, podciągnął kilkanaście metrów i nie atakowany przez nikogo strzelił zza linii pola karnego potężną bombę. Świetnie spisujący się w tym spotkaniu Wilczyński nie miał nic do powiedzenia i musiał wyciągnąć piłkę z siatki.
 
Mecz Odra – Lech upłynął właściwie na pojedynku obu linii obronnych z nieruchliwymi napastnikami. Chlubnym wyjątkiem spośród 10 fighterów był jedynie Jarek, który wiedział czego chce na boisku. Pozostało 9 (mówimy rzecz jasna o napastnikach obu teamów) robiła wszystko, aby broń Boże nie strzelić jakiejś bramki. Przyznać trzeba, że to się im znakomicie udało.
 
Obok Jarka podobać się musieli Blaut oraz Wilczyński i stary rutyniarz Sobkowiak. Kściuk zawiódł i bronił niepewnie.
 
Na 20 minut przed końcem spotkania uległ kontuzji dobrze spisujący się Brejza. Zastępujący go Klik o mały włos nie doprowadził do wyrównania. Na 8 minut przed końcem meczu „wyłożył” on piłkę Genclerowi, który jednak był tak speszony tym gestem, że z 4 metrów nie trafił w bramkę.
 
Jedynym pocieszeniem dla zawiedzionych słabą grą kibiców był fakt, że Odra odniosła zwycięstwo, utrzymała przodownictwo i ma już w „kieszeni” zaszczytny tytuł mistrza wiosennego.

Archiwalne zdjęcia

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online