1. kolejka Sezonu 1960 ("Pogoń" - "Odra"; 0:0)Przygotowania do Sezonu ’60 w opolskim obozie rozpoczęły się jeszcze w 1959 roku, wyjazdem do… Albanii. Podopieczni Teodora Wieczorka rozegrali tam 3 spotkania (1 zwycięstwo, 2 porażki).

Po powrocie do kraju „niebiesko-czerwonych” czekał dwutygodniowy odpoczynek, po czym (już!) 15 stycznia 1960 r. wznowiono treningi z nowym „zaciągiem”. Do klubu przyszli: Norbert Gajda, Eugeniusz Piechaczek, Wolfgang Skopek, Józef Trepka i Ryszard Kleszcz (dwaj ostatni byli wychowankami OKS Odra – red.). Jedynym znaczącym osłabieniem było odejście do Cracovii Jana Fraska. Wiązało się to z podjęciem przez w/w zawodnika studiów na AGH (Akademia Górniczo-Hutnicza – red.).
 
W lutym 1960 r. przygotowania do zbliżającego się Sezonu kontynuowano w Dusznikach-Zdroju, gdzie rozegrano spotkania z Arkonią Szczecin (1:2 – red.) oraz Bielawianką Bielawa (1:1 – red.). Tuż przed rozpoczęciem I-ligowych rozgrywek, opolanie „gościli” jeszcze Polonię Warszawa (6 marca 1960 r., 2:0 – red.).
 
Dosyć przeciętne wyniki drużyny z tego okresu tłumaczono eksperymentami trenera Wieczorka w szukaniu optymalnego ustawienia jedenastki. Spotkanie z Pogonią Szczecin miało pokazać w jakim miejscu znajduje się Odra. Wychodząc z takiego założenia, remis uzyskany w Szczecinie (w obecności 25 tys. widzów) kibice nadodrzańskiej drużyny uznali za względny sukces.
 
Poniżej przedstawiamy relację ze spotkania Pogoń Szczecin – Odra Opole, zamieszczoną w „Trybunie Opolskiej” (nr 62 z 14 III 1960):
 
 
 
1 kolejka: 13.03.1960 Pogoń Szczecin – Odra Opole 0:0
 
Skład: Białek, Strociak, Brejza, Wrzos, Prudło, Blaut, Stemplowski, Jarek, Gajda, Piechaczek, Bania
 
 
 
Spotkanie Pogoń-Odra inaugurujące tegoroczny sezon ligowy wywołało w Szczecinie ogromne zainteresowanie. Publiczność pamiętała udany występ Odry sprzed dwu lat i jej wysokie zwycięstwo w towarzyskim meczu z II-ligową wówczas Pogonią.
 
W międzyczasie Pogoń odbyła już roczny staż w I lidze, zmontowała silniejszy skład i według powszechnego mniemania nie zamierza być dostarczycielem punktów w tegorocznych mistrzostwach.
 
Odra nie przyjechała jednak do Szczecina aby łatwo dać się sprzedać. W tym stanie rzeczy wszyscy oczekiwali emocjonującej gry i… bramek.
 
Rzeczywistość jednak była (jeśli chodzi o wynik) inna i spotkanie zakończyło się rezultatem bezbramkowym. Niemały wpływ na to miało bardzo błotniste, rozmoknięte przedpołudniowym deszczem, boisko, które utrudniało normalną grę i wymagało od zawodników dobrej kondycji. Oceniając spotkanie wypada stwierdzić, że korzystniejsze wrażenie pozostawiła niewątpliwie Odra.
 
Była ona drużyną o lepszej technice i większej rutynie. W linii ataku najbardziej ruchliwym i niebezpiecznym piłkarzem w jej zespole był Gajda. Często zmieniał pozycje, a kilka jego przebojów było przedniej marki. Z pozostałej czwórki ataku nieco słabiej wypadł Piechaczek, który szczególnie w pierwszej połowie przetrzymywał zbyt długo piłkę i niepotrzebnie dryblował. A wszyscy napastnicy bezwzględnie za mało strzelali.
 
Z piątki defensywnej wyróżnił się mimo odniesionej kontuzji Brejza i bardzo pracowity Blaut. Zastępujący Kściuka Białek, w pierwszym kwadransie miał wyraźną tremę, i dwukrotnie fatalnie przepuścił pod sobą piłkę, co na szczęście nie skończyło się utratą bramek. Później opanował się i efektownie obronił kilka groźnych strzałów.
 
Pogoń na swoim boisku będzie na pewno groźnym zespołem. Atak wzmocniony Krasuckim i Aniołą gra szybko i twardo, ale także grzeszy indolencją strzałową. Najniebezpieczniejszym w tej linii był grający po pauzie junior Kielec. Dobrze zagrał również na prawym skrzydle Mielniczek, „etatowy” egzekutor rzutów wolnych. W defensywie bardzo dobrze grał stoper Nowacki, a bramkarz Mendalko popisał się kilkakrotnie desperackimi rzutami pod nogi opolskich napastników, przez co uratował swój zespół od utraty trzech bramek.
 
A teraz o przebiegu samego spotkania. Grę rozpoczęli gospodarze i z miejsca przystąpili do huraganowych ataków. Defensywa Odry ma w pierwszym kwadransie bardzo dużo roboty, ale nie dopuszcza napastników Pogoni do oddawania strzałów z bliższej odległości. Następnie przewagę osiąga Odra i pod bramką gospodarzy jest często ogromne zamieszanie. Dwukrotnie Gajda, a raz Piechaczek mieli kapitalne okazje do zdobycia bramek. Piechaczek z około 8 metrów strzelił wprost w ręce bramkarza, a Gajdzie Mendalko dosłownie na parę metrów przed bramka zdjął dwukrotnie piłkę z nogi.
 
Ale i opolanie mieli trochę szczęścia, bo w 21 minucie Anioła z 5 metrów, mając przed sobą tylko Białka kropnął potężną bombę, ale na szczęście ponad bramką.
 
Jeszcze w ostatniej minucie pierwszej połowy Odra znowu mogła uzyskać prowadzenie, ale jeszcze raz Mendalko wyjaśnił zamieszanie rzutem pod nogi.
 
Po przerwie tempo nieco osłabło, bo ciężkie boisko wyczerpało zawodników, ale mimo to obydwie drużyny walczyły ambitnie, dążąc do zmiany wyniku. W tej części spotkania nieco więcej z gry miała Pogoń, ale ataki Odry były bardziej niebezpieczne. Akcje Odry bardzo podobały się publiczności. W 80 min. szybkie zagranie Blaut – Gajda – Bania kończy Jarek pięknym strzałem obronionym na róg przez bramkarza gospodarzy. W kilka minut później Stemplowski przeszedł na lewe skrzydło i strzelił z bliska, ale niestety w ręce bramkarza.
 
Z ataku gospodarzy, największe niebezpieczeństwo groziło w tym okresie Białkowi ze strony Kielca, który oddał kilka potężnych bomb, na szczęście niecelnych.
 
Odra rozpoczęła mistrzostwa zdobyciem jednego punktu w trudnym meczu wyjazdowym. Jej znacznie lepsza gra niż przed tygodniem w spotkaniu z Polonią Warszawa jest dobrym prognostykiem na przyszłość.
 
Tabela ligowa po 1. kolejce Sezonu '60

Archiwalne zdjęcia

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online