O „być albo nie być”… tak można określić spotkanie „Budowlanych” z krakowską „Wisłą”. 10 sierpnia 1958 r., 6-tysięczna opolska widownia mogła jednakże oklaskiwać swoich pupilów, którzy minimalnie, acz zasłużenie pokonali „wiślaków”. Nawet świetna dyspozycja Adamczyka (w dwumeczu zdobył 3 bramki) nie uchroniła krakowian przed porażką.
Pomimo zwycięstwa opolanie w dalszym ciągu znajdowali się na spadkowej - 11. pozycji, tracąc punkt do „Polonii” Bydgoszcz i „Wisły” Kraków.
Poniżej przedstawiamy relację „Trybuny Opolskiej” ze spotkania (nr 189 z 11 VIII 1958):
15 kolejka: 10.08.1958 Budowlani Opole - Wisła Kraków 2-1 (Frasek 3, Popluc 52 – Adamczyk 23)
Skład: Kściuk, Strociak, Brejza, Wrzos, Prudło, Klik, Frasek, Jarek, Stemplowski, Popluc, Spałek

Kiedy w sobotę późnym wieczorem dotarły do Opola wiadomości o zwycięstwach Cracovii nad Lechią i bydgoskiej Polonii nad Legią, miny kibiców opolskiej jedenastki ligowej mocno się wydłużyły. Nie ma się zresztą czemu dziwić. Najbliżsi sąsiedzi z tabeli Budowlanych Opole zainkasowali po 2 punkty, a to wcale nie było na rękę opolskiej drużynie.
Na szczęście jednak Budowlani odnieśli we wczorajszym meczu z Wisłą zwycięstwo 2:1 choć nie opuścili przedostatniej pozycji w tabeli, to jednak w dalszym ciągu mają realne szanse na przegonienie w wyścigu o pozostanie w ekstraklasie któregoś zespołu krakowskiego bądź też drużyny braci Norkowskich („Polonii” Bydgoszcz – red.).
Ale zajmijmy się tym, co działo się na wczorajszym meczu.
Grę rozpoczęli Opolanie i z miejsca przystąpili do szturmu na bramkę Leśniaka.
Już w 3 min. gry w zamieszaniu podbramkowym piłka bita z bliskiej odległości przez Fraska znajduje drogę do siatki. Budowlani prowadzą 1:0. Po kilku jednak minutach całkiem dobrej gry, gospodarze „tracą koncept” i do głosu zaczynają dochodzić Wiślacy. Gdzieś od 15 min. na boisku widać już tylko zawodników w czerwonych koszulkach z białą gwiazdą. Oni dyktują tempo, oni najczęściej są przy piłce, oni ostrzeliwują bramkę Kściuka. Budowlani nie mogą w tym czasie w żaden sposób „przyjść” do siebie. Utrata gola wisi w powietrzu. W 20 min. nieudana interwencja Kściuka tylko cudem nie kończy się katastrofą, gdyż Kotaba nie trafił do pustej bramki. Niedługo potem Klik wybija piłkę na róg z samej linii bramkowej. Nie na wiele się to jednak zdaje, gdyż w 23 min. Adamczyk z bliskiej odległości strzela i… jest 1:1.
Od tego momentu mecz staje się nieciekawy. Wisła gra lepiej w polu, ale nie może się zdobyć na przeprowadzenie jakiejś ładniejszej akcji. Celne strzały między 23 - a 45 min. meczu oddane przez obie drużyny można policzyć na palcach jednej ręki.
Po przerwie nic nie zapowiada, że będziemy świadkami ciekawego widowiska. Budowlani bronią się jak tylko mogą. Wisła atakuje – ale bez zbytniego animuszu. Dopiero w 50 min. następuje pewne ożywienie. Piłkarzom krakowskim udała się wtedy pokazowa akcja. „Wykołowali” oni obronę Budowlanych, wyciągnęli Kściuka z bramki i… ostro strzelona piłka już wpadała do siatki. Jakimś cudem znalazł się tam Brejza i efektownym „szczupakiem” zażegnał niebezpieczeństwo.
Teraz Budowlani biorą się do roboty. W 52 min. Jarek wypuszcza ładnie Stemplowskiego. Ten strzela ostro na bramkę, lecz Leśniak odbija piłkę i skierowuje ją… wprost pod nogi Popluca. Lekka dobitka i Budowlani prowadzą 2:1.
Sukces ten zmobilizował nie tylko piłkarzy Budowlanych ale i chłodną opolską widownię. Wspomagani głośnym dopingiem, Budowlani „rozszyfrowali” zupełnie Wisłę i zaczęli grać jak za najlepszych czasów. Raz po raz następowały groźne momenty na przedpolu Leśniaka. W 60 min. Jarek, który w niedzielę tylko w nielicznych momentach odnajdywał swoją świetną formę, strzelił w poprzeczkę. Chwilę potem okazję do zdobycia bramek mają Popluc i Stemplowski. Na przeszkodzie jednak w podwyższeniu wyniku staje dobrze usposobiony Leśniak bądź też stoper Snopkowski – jeden z mocniejszych punktów Wisły.
Budowlani mieli jeszcze kilka okazji do efektowniejszego zadokumentowania swego zwycięstwa. Najidealniejszą okazją do zdobycia gola, wypracowaną przez Fraska, zmarnował w 75 min. Jarek. Potem w 78 min. nastąpiła kontuzja Wrzosa i zespól opolski grając w dziesiątkę, zwrócił swoją uwagę na utrzymanie wyniku. Wiślacy próbowali uzyskać wyrównującą bramkę, ale nie mieli już ku temu zbyt wiele sił.
Na wyróżnienie w zespole opolskim zasługują przede wszystkim Strociak, Klik i Frasek; w Wiśle najlepiej grali Snopkowski, Adamczyk i Maniecki.

