Porażka "Budowlanych" z "ŁKS"-em ( 17. kolejka: Sezon 1958)17 sierpnia 1958 r. opolscy „Budowlani” gościli łódzki „ŁKS”, lidera piłkarskich rozgrywek (po 16-tu kolejkach). Mimo przewagi własnego boiska „gospodarze” nie byli w stanie „wytargać” chociażby punktu. Niekwestionowanym bohaterem całego spotkania okazał się Jerzy Wieteski, który trzykrotnie znalazł sposób na pokonanie Franciszka Kściuka.

Porażka „Budowlanych” przy jednoczesnym zwycięstwie „Polonii” Bydgoszcz nad „Lechią” Gdańsk (4:1 – red.) stawiała I-ligową przyszłość zespołu Teodora Wieczorka w dramatycznej sytuacji. Przy jedenastu punktach opolan, bydgoszczanie mogli pochwalić się już czternastoma. Sytuacja naprawdę stawała się niewesoła...
 
Co innego „goście”. Zdobywając w Opolu 23-ci i 24-ty punkt, coraz pewniej zmierzali po tytuł mistrza kraju.
 
Poniżej przedstawiamy relację ze spotkania ligowego „Budowlani” – „ŁKS” („Trybuna Opolska”, nr 195 z 18 VIII 1958):
 
 
 
 
17 kolejka: 17.08.1958 Budowlani Opole - ŁKS Łódź 1-4 (Prudło 84 – Soporek 9, Wieteski 22, 58, 78)
 
Skład: Kściuk, Strociak, Brejza, Wrzos, Prudło, Popluc, Frasek, Jarek, Klik, Stemplowski, Spałek
 
 
Leader tabeli ŁKS, który w ub. czwartek lekko „rozhartował” sosnowiecką Stal (7:0), w niedzielę miał znacznie trudniejszy orzech do zgryzienia. Budowlani nie mieli bowiem zamiaru sprzedać lekko swojej skóry. Z pierwszym gwizdkiem sędziego, z impetem ruszyli do ataku, raz po raz niepokojąc świątynię Szczurzyńskiego. W pierwszych 8 min. Budowlani grali, jak za swych najlepszych czasów. Składne akcje, dobra współpraca linii pomocy z atakiem, dokładne podania wybijają z konceptu Łodzian. Już w 3 min. Opolanie mają pierwszą okazję do zdobycia bramki. Jarek pięknie centruje z prawego skrzydła, piłkę przejmuje Stemplowski, strzela ostro lecz piłka grzęźnie w rękach Szczurzyńskiego. W 6 min. historia niemal się powtarza. Ostry strzał Jarka z trudem broni bramkarz ŁKS. 6-tysięczna widownia oczekuje upragnionej bramki. Bramka pada w momencie najmniej spodziewanym i nie dla Budowlanych, lecz dla gości.
 
Szybki napastnik ŁKS, prawy łącznik Wieteski podał do „wiecznie młodego” Soporka, który z kilku metrów ulokował piłkę w siatce Kściuka.
 
Utrata bramki pomieszała szyki Budowlanych. We wszystkie linie wkradł się chaos. Ton grze nadaje ŁKS. Szymborski, który był głównym dyrygentem ofensywy gości, wypuszcza w bój Wieteskiego, a ten pięknym strzałem zmusza do kapitulacji po raz drugi Kściuka.
 
Budowlani zrywają się do kontrataku. Bramka Szczurzyńskiego jest często w opałach, lecz brak przysłowiowego łuta szczęścia nie pozwala na poprawę wyniku. Klik przenosi nad poprzeczką, kilka minut później znów Frasek, strzela prosto w ręce bramkarza, a przebój Jarka likwiduje tuż na linii pola karnego niezmordowany obrońca Stusio.
 
Po przerwie znów pierwsze minuty należą do Budowlanych. W 5 min. Klik podaje do Stemplowskiego, Szczurzyński interweniuje, bramka pusta, strzela Stemplowski lecz tuż obok słupka. ŁKS opanowuje boisko. Obserwujemy płynne akcje kwintetu gości. Z jednej z nich, doskonale w tym dniu dysponowany Wieteski ostrym strzałem w prawy dolny róg podwyższa wynik na 0:3.
 
A wskazówki zegara nieubłaganie posuwają się naprzód. Do zakończenia meczu pozostało 30 minut. Budowlani nie rezygnują z walki, grają nadal ambitnie, walcząc ofiarnie o każdą piłkę dążąc do poprawy wyniku. Niestety, następuje znów „era” nie wykorzystanych okazji. Stemplowski strzela ostro obok słupka, za chwilę nad poprzeczką, a Jarek niemal w 100 proc. sytuacji przewraca się na piłce pod bramką.
 
Za to ŁKS nie marnuje okazji, choć nie ma ich wiele więcej od Budowlanych. „Hat trick” Wieteskiego przynosi w 78 min. czwartą bramkę. Łodzianie mając już przyzwoity wynik w kieszeni, zwolnili tempo gry, nie wysilając się zbytnio.
 
Napastnicy Budowlanych usiłują zdobyć chociaż honorową bramkę, lecz im się to nie udaje. Udaje się to natomiast pomocnikowi Prudle, który zaniepokojony indolencją strzałową swych kolegów z linii napadu, ostrym strzałem z 30 metrów zmusił wreszcie Szczurzyńskiego do kapitulacji.
 
A teraz kilka słów o meczu w ogólnym przekroju. Pojedynek leadera z zespołem okupującym przedostatnie miejsce w tabeli nie stał na wysokim poziomie. Po ŁKS-ie najpoważniejszym obok bytomskiej Polonii pretendencie do mistrzowskiego tytułu mieliśmy prawo oczekiwać lepszego poziomu gry. Wydaje się, że Łodzianie nie grali na pełnych obrotach, rezerwując siły na cięższe pojedynki. Niemniej jednak drużyna „polskiego Manchesteru” pokazała piłkę w dobrym wydaniu. Nowoczesny styl gry, „piłki krzyżowe”, ostre dokładne przerzuty wprzód, harmonijna współpraca wszystkich linii, ekonomika ruchów, oraz „fair play” musiały zadowolić wszystkich smakoszy piłki nożnej. Najmocniejsze punkty miał ŁKS w Wieteskim, w Soporku, do czasu kontuzji (w 18 min. naderwał ścięgno) i Stusiu, w obronie.
 
Cóż o Budowlanych? Grali ambitnie, ofiarnie, za co należą im się słowa uznania. Ale największa nawet dynamika i bojowość nie zrównoważą przewagi technicznej, którą wyraźnie górowali goście. Kściuk nie był w najlepszej formie. Pierwsze dwie bramki były do obrony. Dobrze też będzie, jeśli ten niezwykle utalentowany bramkarz pozbędzie się efekciarskich sztuczek, którymi często lubi się popisywać.
Korzystanie z gry Spałka w takiej formie, w jakiej już od dłuższego czasu się znajduje, to duże nieporozumienie. To nie jest ten dawny Spałek, przed którym drżeli kiedyś bramkarze. W niedzielnym meczu Spałek był właściwie statystą. Dlaczego trener i kierownictwo Klubu zamiast Spałka nie wystawili np. Bani, który w Chorzowie zdał egzamin. Najmocniejszą linią była pomoc, tandem Prudło – Popluc, która usilnie pchała atak pod bramką Szczurzyńskiego.
 
Czy po porażce z ŁKS mamy oddać się pesymistycznym kontemplacjom? We czwartek na chorzowskim stadionie obserwowałem grę jednego z kandydatów do spadku, Polonii Bydgoszcz z Górnikiem Zabrze. Polonia przegrała 0:8 demonstrując kompromitujący I ligę poziom. Dlatego też wierząc w „sprawiedliwość dziejową”, ufam, że Opolanie, którzy niewątpliwie reprezentują wyższy poziom od sosnowieckiej Stali i bydgoskiej Polonii, w pozostałych spotkaniach zdobędą taką ilość punktów, która zapewni im reprezentowanie Opolszczyzny w naszej ekstraklasie piłkarskiej również i w roku przyszłym.

Archiwalne zdjęcia

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online