Zwycięstwo "Odry" Opole nad poznańską "Wartą" (Sezon '59, 5:0)
25 października 1959 r. 8-tysięczna widownia była świadkiem powrotu opolskiej „Odry” do I ligi. Awans (już po spotkaniu z „Wartą” Poznań) stał się możliwy, dzięki niespodziewanej porażce poznańskiego „Lecha” z „Piastem” (w Nowej Rudzie, 1:2 – red.).  

Tak wysokie (w rozmiarach) zwycięstwo „gospodarzy” było dziełem znakomitej dyspozycji Zbigniewa Bani, który powtórzył swój strzelecki wyczyn z 19. kolejki. W ten sposób młody zawodnik „Odry” stał się drugim najskuteczniejszym zawodnikiem „niebiesko-czerwonych” w Sezonie ’59 (10 bramek na koncie po 20. kolejkach – red.). Pierwszeństwo w tej kategorii dzierżył Engelbert Jarek (13 bramek).

Postawione przez Zarząd OKS „Odra" zadanie powrotu do I ligi, podopieczni Teodora Wieczorka wykonali z nawiązką. Została jeszcze jedna mała rzecz do zrobienia… utrzymanie miana niepokonanej drużyny w Sezonie ’59! Nie było to zadanie łatwe, gdyż w przedostatniej kolejce na „Odrę” czekał WIELKI PRZEGRANY w walce o ekstraklasę. Mianowicie... „Lech” Poznań.

Poniżej przedstawiamy relację „Trybuny Opolskiej” ze spotkania „Odra” Opole – „Warta” Poznań (nr 256 z 26 X 1959):

     
 

20 kolejka: 25.10.1959 Odra Opole – Warta Poznań 5:0 (Jarek 17 k., Stemplowski 42, Bania 46, 54, 74)

 

Skład: Kściuk, Strociak, Brejza, Wrzos, Prudło, Blaut, Trepka, Jarek, Klik, Stemplowski, Bania

 
 

Nikt z 8000 widzów, którzy zjawili się wczoraj na stadionie nie przypuszczał, że w chwili gdy wskazówka zegara boiskowego zbliżała się do cyfry 45, opolanie byli JUŻ PIERWSZOLIGOWCAMI. Dlatego chyba temu należy przypisać, że zabrakło w tym momencie takich nieodłącznych atrybutów tej uroczystości, jak transparentów z napisami: „WITAMY W I LIDZE”, „GRATULUJEMY ZASŁUŻONEGO AWANSU”, czy też tradycyjnego: „100 LAT”.

Ale, oczywiście, któż mógł przypuszczać, że w Nowej Rudzie dojdzie do olbrzymiej niespodzianki i przegranej zdecydowanego faworyta. Ale ponieważ ziemia jest okrągła, nie mówiąc o piłce, stało się, i Lech przerżnął.

Ale ponieważ jak mówi przysłowie: „Co się odwlecze, to nie uciecze” wszystko jest jeszcze do odrobienia i mamy nadzieję, że „koronowanie” świeżo upieczonych pierwszoligowców odbędzie się niebawem, ze wszystkimi przynależnymi ceremoniami.

NO, ALE KOLEJ NA DWA SŁOWA O MECZU. Był bez wątpienia udany, nie tylko ze względu na pokaźną ilość bramek, jaką zaaplikowali opolanie swoim przeciwnikom, ale na popisowy występ JARKA i BANI.

Szczególnie Bania musiał zaimponować. Grał wczoraj niesłychanie inteligentnie, szybko i skutecznie. Zdobycie w ciągu 45 minut trzech ładnych bramek, jest wciąż wyczynem wcale nie pospolitym. Z tego względu hat trick Bani zasługuje na specjalne wyróżnienie. W ogóle wypada stwierdzić, że lewoskrzydłowy Odry wszedł ostatnio w uderzenie i on z kolei pozostałym kolegom z linii napadu daje lekcje poglądowe, jak powinien grać napastnik z prawdziwego zdarzenia. W ciągu tego roku parokrotnie negatywnie oceniliśmy występ młodego piłkarza, chcąc jednak zachować opinię bezstronnych i sprawiedliwych, za ostatnie spotkania dajemy mu 4 z plusem.

Na wysoką notę zasłużył również niezawodny BREJZA, choć już i DO POZOSTAŁYCH 9 PIŁKARZY NIE MOŻNA WNIEŚĆ absolutnie żadnych pretensji. Grali i walczyli z zębem przez całe 90 minut. Może mniej efektownie niż z Legią, ale przecież o punkty gra się zawsze inaczej.

Warta nie stanowiła dla przeciwnika zbyt trudnej przeszkody. Z wyjątkiem może pierwszego kwadransa, bardzo nerwowego, w którym naszym chłopcom., szło jak z kamienia. Karny Jarka, bity zresztą niezbyt precyzyjnie, przywrócił porządek na zielonej murawie. Od tego momentu inicjatywa niemal bez przerwy spoczywała w rękach opolan, którzy regulowali tempo spotkania i nadawali ton grze. Strzelili Warcie 5 bramek, bo odnosiło się wrażenie, że na tyle mieli ochotę. Wprawdzie po raz czwarty chciał się wpisać na listę strzelców Bania, ale na przeszkodzie stanął słupek.

Jak padły bramki: Pierwszą zdobył Jarek z rzutu karnego za rękę obrońcy. Do przerwy wynik podwyższył Stemplowski, który efektowny przebój zakończył celnym strzałem.

Po zmianie stron nastąpił okres bezwzględnego prymatu Bani. Z kilku jego ostrych strzałów 3 znalazły drogę do siatki. 2 gole zdobył on z króciutkich kombinacji z Klikiem bądź Jarkiem, a ostatni z zamieszania podbramkowego. Tę bramkę zdobył strzałem z prawej nogi, co jest u tego zawodnika raczej wyjątkiem. Z dużo większą precyzją i ochotą operuje zawsze swoim mańkutem.

Archiwalne zdjęcia

Polecamy

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online