W 15. kolejce lider Grupy Północ miał się mierzyć z młodą, lecz bardzo ambitną jedenastką „Olimpii”Poznań (4. pozycja w lidze przed w/w pojedynkiem – red.). „Goście” widocznie pamiętali o pierwszym spotkaniu (wymęczone zwycięstwo „Odry” w stosunku 3:1 – red.), gdyż z wielką ostrożnością podeszli do przeciwnika.
 
Mecz pomiędzy obiema jedenastkami zgromadził w niedzielne późne popołudnie (godz. 17.00) ok. 15 tys. widzów,jednakże nie należał do nadzwyczaj ciekawych.

Defensywnie ustawiona „Odra” nie pozwalała na wiele napastnikom i pomocnikom „gospodarzy”. Sama również niewiele mogła zdziałać w ataku, choć przy odrobinie szczęścia (w końcówce spotkania) to niebiesko-czerwoni mogli przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Tak się jednak nie stało, i z boiska poznańskiej „Olimpii” do Opola przywieziono tylko jedno „oczko” (wzbogacając się w sumie o 26 punkt).

Drugi w tabeli „Lech” Poznań nie wykorzystał potknięcia lidera, remisując u siebie z „Polonią” Gdańsk (1:1 – red.). W dalszym więc ciągu podopieczni Teodora Wieczorka mieli 3-punktową przewagę nad swym najgroźniejszym do awansu rywalem.

Poniżej przedstawiamy relację ze spotkania „Olimpia” Poznań – „Odra” Opole („Trybuna Opolska”, nr 213 z 7 IX 1959):

 
 

15 kolejka: 06.09.1959 Olimpia Poznań – Odra Opole 0:0

 

Skład: Kściuk, Strociak, Brejza, Wrzos, Prudło, Blaut, Stemplowski, Jarek, Klik, Trepka, Bania

 
 

Bogatsza o 1 punkt wraca z Poznania opolska Odra. Rezultat jest tym cenniejszy, że wywalczony został na bardzo gorącym terenie Poznania, gdzie już niejeden zespół zmuszony był skapitulować.

Z ciężaru gatunkowego wczorajszego meczu doskonale zdawano sobie sprawę w obozie opolskim. Z tego też względu taktyka ułożona przez trenera Wieczorka polegała na wzmocnieniu defensywy. Założenia opolan szły w kierunku całkowitego wyłączenia z gry najlepszego w tej chwili napastnika Olimpii Kaleta, przed strzałami którego kapitulowało już wielu dobrych bramkarzy. Funkcję opiekuna powierzono Trepce, który z powodu kontuzji Fraska i Popluca grał w Poznaniu. Trepka, aczkolwiek wybiegł wczoraj na boisko numerem 10, spełniał przez całe spotkanie funkcję trzeciego pomocnika, opiekują się wyłącznie Kaletem. Stwierdzić z przyjemnością należy, że z obowiązku swego wywiązał się znakomicie. Lewy łącznik gospodarzy został zupełnie unieruchomiony, co z kolei w poważnym stopniu zaważyło na grze ataku Olimpii.

Inna sprawa, że opolanie mimo defensywnej taktyki, byli w stanie rozstrzygnąć mecz na swoją korzyść. Niestety Stemplowski i Bania nie potrafili dostroić się do gry Klika i Jarka.

Odra aczkolwiek grała defensywnie, miała w sumie więcej okazji do strzelenia bramek. W jednym wypadku (81 min.) słupek uratował gospodarzy przed utratą 2 pkt.

Mecz rozpoczęła Odra i z miejsca zepchnęła Olimpię do defensywy. Zespół przodownika tabeli gra w tym okresie dość przyjemnie dla oka, jednak brak mu umiejętności wykańczania akcji. Rezultat bezbramkowy utrzymuje się do przerwy, przy czym gospodarze od czasu do czasu inicjują wypady, które jednak są w porę torpedowane przez formację obronną Odry.

Po zmianie stron, Olimpia przejmuje inicjatywę w swe ręce i przez okres 35 minut dyktuje tok wydarzeń na zielonej murawie. Napastnicy ich jednak nie są w stanie zdobyć się na jakiś strzał, gdyż są bardzo agresywnie kryci przez defensywę opolską. Ostatnie 10 min., to znów riposta opolan, którzy w tym okresie mocno przygniatają. Ostry strzał Jarka z 20 metrów odbija się od słupka, a dobitka szybuje wysoko ponad bramkę. Końcowy gwizdek sędziego przyjmują piłkarze obu zespołów z zadowoleniem.

Archiwalne zdjęcia

Polecamy

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online