Inauguracja Sezonu '59Z goryczą niezasłużonego spadku z najwyższej klasy rozgrywkowej, przystępowali opolscy piłkarze do wiosennych zmagań na froncie II-ligowym. W międzyczasie (12 listopada 1958 r.) , na plenarnym zebraniu zarządu, dokonano zmiany nazwy drużyny (z „Budowlanych” na OKS „Odra” Opole).

Czy nowa nazwa miała przełożyć się na lepsze wyniki? Okazało się, że tak! Z zespołu praktycznie nikt nie odszedł, co zwiększało szansę na szybki powrót do ekstraklasy.

Całe rozgrywki opolanie przeszli w ekspresowym tempie. A też i szczęście w końcu NAM (!!!) sprzyjało. Przejawiało się ono w tym, że nawet przy słabej grze, prawie zawsze udawało się „wytargać” komplet punktów.
 
Pierwszą drużyną, która zawitała do Opola (w Sezonie ’59; Grupa Północ) była jedenastka z Nowej Rudy. Po dosyć nieciekawym spotkaniu „gospodarze” - nie bez trudu - zainkasowali 2 pkt. Oprócz „Odry” pierwszą kolejkę na swoją korzyść rozstrzygnęły: „Śląsk” Wrocław, „Warta” Poznań, „Calisia” Kalisz, „Arkonia” Szczecin oraz „Polonia” Warszawa.
 
Dosyć krytyczną opinię o spotkaniu, jak i formie opolskich piłkarzy zamieściła „Trybuna Opolska” (nr 64 z 16 III 1959):
 
 
 
1 kolejka: 15.03.1959 Odra Opole – Piast Nowa Ruda 2:0 (Jarek 38, 58)
 
Skład: Kściuk, Strociak, Brejza, Wrzos, Klik, Prudło, Frasek, Jarek, Stemplowski, Popluc, Bania
 
 
 
 
Pierwszy mecz, pierwsze bramki i pierwsze punkty. Powodów do radości ze zwycięstwa raczej nie widzimy. Przyszło ono bowiem z wielkimi trudnościami i niemal przez 40 minut nie wiadomo było, kto zejdzie z boiska zwycięzcą.
 
Wprawdzie wyższość techniczna opolan nie podlegała dyskusji, jednak w tym inauguracyjnym meczu nic się nie kleiło. Odra walczyła bez polotu, a napastnicy, którzy znają się niewątpliwie „na pamięć”, nie mogli znaleźć drogi do bramki Filipiaka. Podobnie, jak w meczu z Wawelem (ostatnie występ „Odry” przed inauguracją Sezonu ’59, przegrany 1:2 –red.), grano chaotycznie, a akcji z prawdziwego zdarzenia było jak na lekarstwo.
 
Dogodniejsze pozycje do strzału potrafili sobie stworzyć goście, którzy dwukrotnie byli dosłownie o krok od zdobycia bramek. W pierwszym wypadku piłka trafiła w słupek, a za kilka minut w obronie silnego strzału wyręczyła Kściuka poprzeczka.
 
Dopiero w 38 minucie Jarkowi udało się wykorzystać nieporozumienie obrońców z bramkarzem i po przechwyceniu dalekiego podania Stemplowskiego lekkim strzałem zdobyć prowadzenie. W dalszym ciągu z boiska wieje nudą. Goście wykazują dużo chęci podobnie jednak, jak gospodarze niecelnie podają. W 58 minucie Jarek po ładnej akcji całego napadu przejmuje na woleja centrę Fraska i zaskakującym strzałem podwyższa wynik na 2:0. Gra się nieco ożywia i gospodarze uzyskują wyraźną przewagę. W tym czasie Odra gra grubo lepiej niż przed przerwą, jednak pech strzałowy nie pozwala na uzyskanie dalszych bramek. Na kilkanaście minut przed końcem spotkania Stemplowski w starciu ze Strzeleckim doznaje przykrej kontuzji i zostaje odwieziony do szpitala. Gra się wybitnie zaostrza, a sędzia spotkania – Eliński z Krakowa – popełnia coraz większą ilość błędów, krzywdząc swoimi werdyktami obie drużyny.
 
Cóż jeszcze można powiedzieć o meczu? Chyba to, że zawiódł opolskich sympatyków piłki nożnej, którzy spodziewali się, szczególnie po swojej drużynie, lepszej gry. Niestety, jak to już tydzień temu podkreślaliśmy, Opolanie znajdują się w słabej formie i trudno wróżyć im w bieżącym roku jakieś większe sukcesy. Chyba, że w szybkim tempie uda się im nadrobić zaległości treningowe, poprawić kondycję, szybkość, celność podań… A wtedy zobaczymy.
 
We wczorajszej formie o pierwszej lidze nie ma nawet co marzyć i „czarować się”.

Archiwalne zdjęcia

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online