Spotkanie "Odry" Opole z "Arkonią" Szczecin (1:1, 1959)Trzecia (po dwóch kolejkach z kompletem punktów) „Odra” Opole podejmowała 5 marca 1959 r. szczecińską „Arkonię” (7. pozycja – 2 pkt.). „Przyjezdni” znani byli z niezwykle ambitnej gry oraz dobrego wyszkolenia kondycyjnego. Szczecinianie z pewnością zasługiwali na duży respekt i szacunek. Opolanie jednakże walczyli o powrót do ekstraklasy. Z „gośćmi” należało więc wygrać… i to pewnie!

Tymczasem 5-tysięczna widownia przeżyła ogromny zawód. „Gospodarze” zdobyli tylko jeden punkt. Forma opolskich futbolistów - w pierwszej części rozgrywek – była jak dotąd bardzo nierówna.
 
Szczęśliwie dla nadodrzańskiej drużyny, również jej najgroźniejsi do awansu przeciwnicy potracili punkty („Śląsk” Wrocław przegrał z  II-ligowym beniaminkiem „Olimpią” Poznań 1:2, a „Warta” Poznań uległa „Polonii” Warszawa 0:3).
 
Bardzo krytycznie nt. aktualnej formy zawodników „Odry” wyrażano się na łamach „Trybuny Opolskiej” (nr 81 z 6 IV 1959):
     
 
 
3 kolejka: 05.04.1959 Odra Opole – Arkonia Szczecin 1:1 (Jarek 24 – Masiewicz 62)
 
Skład: Kściuk, Strociak, Brejza, Wrzos, Klik, Prudło, Frasek, Jarek, Stemplowski, Popluc, Bania
 
 
 
Forma piłkarzy Odry do której od początku sezonu można mieć było sporo zastrzeżeń, niestety, nie zwyżkuje. W kolejnym meczu ligowym opolanie, mając za przeciwników zupełnie przeciętną Arkonię, zdołali zaledwie zremisować 1:1 (1:0). Z tej klasy przeciwnikiem, wczorajszy rezultat, pamiętając o tym, że ambicją naszej drużyny jest powrót do ekstraklasy, uznać można za porażkę.
 
Bo jeśli opolanie zaledwie remisują z Arkonią, to jak tu marzyć o zwycięstwie nad Lechem, Wartą czy Śląskiem. Warto byłoby chyba, aby z tej oczywistej prawdy zdali sobie wreszcie sprawę nasi ulubieńcy. W przeciwnym bowiem razie całą „gadkę” o pierwszej lidze uznać trzeba za nierealną, no i po prostu prolongować, ją na jakiś czas.
 
Wczorajsze spotkanie było wyraźnie nudne. Odra grała niemrawo, a poszczególni gracze startowali do piłek z dużym opóźnieniem. Szczególnie napad nie mógł znaleźć wspólnego języka i rzadko dochodził do korzystnych pozycji strzałowych. Jeśli już nawet znaleziono się z piłką przed bramką to panował tutaj taki tłok, że nawet Di Stefano nic by nie wskórał. Poza tym opolanie zupełnie niepotrzebnie forsowali grę górą, która odpowiadała raczej wysokim w większości szczeciniakom. Bramkarz gości najczęściej zatrudniał Jarek egzekwując bardzo dobrze rzuty wolne. On też zdobył dla swej drużyny jedyną bramkę (24 min.) strzałem pod poprzeczkę, po rogu bitym przez Fraska.
 
Goście grali systemem wzmocnionej defensywy, nastawiając się z góry na remis, co jak widać, im się w pełni udało.
 
Przyznać zresztą trzeba, że plan swój mądrze realizowali. Bramkę dla gości zdobył Masiewicz. Kściuk nie był bez winy, gdyż lekki strzał prawoskrzydłowego Krajewskiego odbił lekkomyślnie pod nogi Masiewicza, który już nie miał trudności z umieszczeniem piłki w siatce. Począwszy od 30 minuty gry zaczął padać deszcz, zamieniając się po chwili w ulewę. Boisko było niesłychanie śliskie i w zasadzie cała druga połowa toczyła się w anormalnych warunkach. Po stracie bramki (62 min.) opolanie, jak się to mówi, stawali dosłownie na głowie, aby zmienić rezultat. Niestety skończyło się na dobrych chęciach. Zlekceważenie przeciwnika w pierwszych 30 minutach i łudzenie się nadzieją, że jakoś to będzie, skończyło się fatalnie. Ambitni szczecinianie zdołali zdobyć bramkę i wywieźć cenny punkt.
 
Tabela ligowa II ligi - Grupy Północ (po 3. kolejce; Sezon '59)

Archiwalne zdjęcia

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online