"Zwycięsli" remis opolan w Warszawie (19. kolejka, Sezon 1958)Forma podopiecznych Teodora Wieczorka przed pojedynkiem z warszawską „Gwardią” była… powiedzmy sobie… zniżkowa. Tuż przed wyjazdem do stolicy, opolanie rozegrali towarzyskie zapasy z II- ligowym „Piastem” Gliwice. Co gorsze, „Budowlani” wspomniane spotkanie przegrali (2:3 – red.), co nie mogło nastrajać optymistycznie przed zbliżającym się „wyjazdem”.

Mimo obaw, „Budowlani” bardzo przyzwoicie zaprezentowali się w Warszawie. Zdobyty punkt był przede wszystkim zasługą Konrada Kornka, który przez całe 90 minut bardzo pewnie strzegł bramki drużyny przyjezdnej.
 
Walka o utrzymanie nabierała coraz większych rumieńców. Opolanie dogonili w punktach 10. „Lechię” Gdańsk (obie drużyny miały po 19. kolejce 14 pkt. – red.). Do 9. „Polonii” Bydgoszcz tracili zaś tylko jedno „oczko”. A właśnie z tą drużyną Jarek i spółka mieli się zmierzyć w 20. kolejce…
 
 
 
19 kolejka: 07.09.1958 Gwardia Warszawa – Budowlani Opole 0-0
 
Skład: Kornek, Prudło, Brejza, Wrzos, Blaut, Klik, Frasek, Jarek, Stemplowski, Popluc, Bania
 
 
 
Kiedy pan Pytlik z Zagłębia prowadzący wczorajszy mecz między Gwardią i Budowlanymi dał sygnał do zakończenia gry, jedenastu piłkarzy opolskich nie posiadało się wprost z radości. Bo też trzeba przyznać, że uzyskanie na Stadionie Dziesięciolecia remisu z warszawskimi „harpagonami”, to dla Budowlanych nie lada sukces. Ten jeden punkt może mieć w ostatecznym rozrachunku ligowym ogromną wartość dla zespołu opolskiego.
 
Wczoraj wszyscy zawodnicy Budowlanych grali niezwykle ofiarnie i zarówno za grę jak i za wynik należy im się pochwała. Osobne słowa uznania trzeba jednak znaleźć dla Kornka. On bowiem był najlepszym zawodnikiem na boisku i on ma największą zasługę w tym, że piłka ani razu nie znalazła się w siatce Opolan. Kornek bronił w nieprawdopodobnych wprost sytuacjach i za wspaniałe parady otrzymał moc oklasków. Kibice, wśród których siedziałem, zastanawiali się w czasie meczu czy Kornek powędruje do szatni na ramionach swoich kolegów. Nie doszło wprawdzie do tego, ale obcałowywaniem opolskiego goalkeepera nie było końca.
 
W ogólnym przekroju mecz nie stał na wysokim poziomie. Gwardziści wcale nie deklasowali piłkarzy opolskich. Były co prawda okresy, kiedy pod bramka Budowlanych panował niesamowity tłok, a gra toczyła się w obrębie pola karnego, ale też nierzadko zdarzało się, że i kibicom Gwardii cierpła skóra. Toteż podział punktów jest najsprawiedliwszym odzwierciedleniem tego wszystkiego, co działo się na boisku.
 
W początkowych minutach nieznaczną przewagę posiadali Gwardziści, którzy kilkakrotnie niebezpiecznie zagrozili bramce Kornka. W miarę upływu czasu, gra się jednak wyrównywała a przed samą przerwą doszło do tego, że Budowlani byli stroną atakującą. Parę ich szybkich wypadów, warszawska defensywa zlikwidowała z najwyższym trudem w ostatniej chwili.
 
Druga połowa spotkania rozpoczęła się od przewagi Opolan. W 47 minucie Frasek był bardzo bliski zdobycia gola. Potem już trwało obustronne i równomiernie ostrzeliwanie bramek. Jednak tak Stefaniszyn jak i Kornek zawsze byli na posterunku. Ostatnie 15 minut Budowlani grali w dziesiątkę, gdyż debiutant w zespole ligowym Blaut doznał kontuzji ręki i musiał opuścić boisko. W tym czasie uwaga opolskich piłkarzy skierowana była głównie na strzeżenie własnego przedpola. Gwardia mocno wtedy naciskała, ale na szczęście dla nas bezskutecznie.

Archiwalne zdjęcia

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online