Porażka "Budowlanych" Opole z "Polonią" Bytom 0:2 (1958)W ostatnim spotkaniu rundy wiosennej opolanie mierzyli się z aktualnym liderem ekstraklasy. Po niefortunnym „wyjeździe” do Krakowa, w meczu z „Polonią” Bytom liczono głównie na szczęśliwe zrządzenie losu.
 
Że warto wierzyć w cuda znawcy polskiego podwórka futbolowego przekonali się np. w 8. kolejce, kiedy to skazywana na pożarcie „Stal” Sosnowiec zremisowała z bytomianami 2:2 (był to jej drugi punkt… trzeci zdobyła w 11. kolejce, remisując z „Cracovią” 2:2 – red.).
 
A jak to wyglądało z „Budowlanymi”?
 
Zapraszamy do poniższej relacji „Trybuny Opolskiej” (nr 141 z 16 VI 1958):
 
11 kolejka: 15.06.1958 Budowlani Opole - Polonia Bytom 0-2 (Sąsiadek 27, Liberda 46)
 
Skład: Kściuk, Strociak, Brejza, Skronkiewicz, Klik, Wrzos, Frasek, Jarek, Stemplowski, Popluc, Bania
 
 
Pojedynek niedzielny miał dla obu drużyn duże znaczenie. Dalsze dwa punkty zdobyte przez mistrza wiosny, Polonię Bytom, to umocnienie pozycji leadera, „odskok” od najgroźniejszych rywali: ŁKS, Legii i Gwardii, dla Budowlanych szansa ucieczka z otchłani spadku.
 
Oczywiście większe szanse miała Polonia i jej też w końcowym rozrachunku przypadło zasłużone zwycięstwo 2:0 (1:0).
 
Ale Budowlani nie grali z kompleksem niższości.
 
5 GROŹNYCH STRZAŁOW NA BRAMKĘ SZYMKOWIAKA, ALE POLONIA PROWADZI 1:0
 
Od pierwszego gwizdka sędziego zawodów obie drużyny z impetem ruszyły do ataku. Gra szybka, przyjemna dla oka, obfituje w wiele emocjonujących momentów.
 
Niespodziewanie dobrze spisuje się cały kwintet ofensywny gospodarzy, raz po raz niepokoi Szymkowiaka. W drugiej minucie gry ładna akcja trójki napadu Popluc – Jarek – Stemplowski kończy się ostrym strzałem kierownika napadu Budowlanych. Z kolei piękny rajd Fraska. Mija on przedostatnią przeszkodę obrońcę Dymarczyka, przed nim tylko Szymkowiak.
 
 W ostatnim jednak momencie piłka odbija się od bramkarza Polonii i przechodzi tuż obok słupka.
 
Polonia nie pozostaje Budowlanym dłużna, anemiczne jednak strzały likwiduje Kściuk.
 
Budowlani nadal w ofensywie i wszystkie znaki wskazują na to, że pierwsza pika ugrzęźnie w bramce Szymkowiaka.
 
Stało się jednak inaczej. 27 minuta gry. Atak prawej flanki Polonii. Trampisz podaje do Sąsiadka. Kściuk niefortunnie wybiega i prawoskrzydłowy gości ostrym strzałem posyła piłkę w prawy róg bramki Budowlanych.
 
PO PRZERWIE
 
Budowlani wybiegają na boisko bez Skronkiewicza, który doznał kontuzji i przez 25 minut był właściwie statystą. Na jego miejsce oddelegowany został Popluc, co oczywiście osłabiło linię ataku. Ale i w Polonii są szczerby. Lewoskrzydłowy Pilot doznał w pierwszej części meczu kontuzji i nie był już pełnowartościowym zawodnikiem.
 
Ton grze nadaje nadal Polonia i już w pierwszej minucie zdobywa drugą bramkę. Pilot egzekwuje rzut rożny, piłkę przejmuje Liberda i błyskawicznie lokuje w siatce Kściuka.
 
Z tą chwilą mimo że zegar wskazuje jeszcze 44 minuty gry losy meczu są właściwie przesądzone. Polonia zwalnia tempo gry, nie wkłada większego wysiłku celem podwyższenia wyniku. A Budowlani? Mimo, że nie mają już nic do stracenia, tracą animusz, grają bez werwy, bez dynamiki. Najruchliwszy jest Stemplowski ale jego inwencja nie poparta współpracą kolegów nie przynosi efektu. Dotyczy to zwłaszcza Jarka. W pierwszej części meczu dość raźno krzątał się po boisku. Po przerwie jednak zastosował system gry „na stojąco”. Frasek i Bania grali ambitnie. Brak im jednak otrzaskania w ciężkich pojedynkach ligowych.
 
MISTRZ WIOSNY NIE ZACHWYCIŁ
 
W ogólnym przekroju mecz poza pierwszymi 20 minutami gry stał na przeciętnym poziomie. Polonia „mistrz wiosny” nie zachwyciła. Od leadera ekstraklasy oczekuje się czegoś więcej. Brak było składnych, płynnych akcji, za dużo niecelnych podań, niepotrzebnej bieganiny. Klasą dla siebie poza Szymkowiakiem był jedynie lewy łącznik Liberda i prawy obrońca Dymarczyk. W tej formie trudno będzie Polonii Bytom pokusić się o sukces w rozgrywkach klubowego pucharu Europy, w którym w roku br. i przyszłym reprezentować będzie nasze piłkarstwo.
 
Budowlani jedynie przez pierwsze 20 minut wznieśli się na wyżyny będąc dla mistrza rundy wiosennej równorzędnym przeciwnikiem.
 
Po tym okresie grali słabo, tzn. bez koncepcji, gra wszerz, niedokładnie adresowane podania pod bramką przeciwnika, system „stu podań”.

 

Tabela ligowa po 11 kolejce (Sezon 1958)

Archiwalne zdjęcia

Polecamy

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online