CWKS Wrocław - Budowlani Opole 2:2 (1955).26 kolejka: 13.11.1955 CWKS Kraków - Budowlani Opole 2:2 (Gajda 38, Pala 50 – Klik 21, Jarek 24)

Paszkiewicz, Cichy, Kania, Skronkiewicz, Strociak, Rogowski, Słysz, Jarek, Klik, Popluc, Spałek  

 

Piłkarze Budowlanych Opole, po sukcesie z ubiegłej niedzieli, kiedy to zwycięstwem nad groźnym rywalem Górnikiem Zabrze, zapewnili sobie awans do I ligi, odnieśli wczoraj nowy sukces zdobywając tytuł mistrza II ligi po remisie z doskonałą jedenastką krakowskiego CWKS-u.

Z okazji tego wspaniałego sukcesu gratulujemy serdecznie naszej drużynie i życzymy, aby godnie i z powodzeniem broniła w przyszłym roku laurów zdobytych dla piłkarstwa Opolszczyzny.

Wynik wczorajszego meczu w Krakowie, chociaż nie mógł już mieć wpływu na zasadniczą sprawę, jaką jest awans piłkarzy opolskich do I ligi, jednak miał dla obu drużyn duże znaczenie prestiżowe. CWKS zwycięstwem nad Budowlanymi chciał udowodnić, że jest obecnie najlepszą drużyną II ligi, chociaż słabe wyniki rundy wiosennej zagrodziły mu drogę do ekstraklasy. Należy pamiętać, że w jedenastce wojskowych gra wielu piłkarzy krakowskich, toteż w całym grodzie podwawelskim nie było prawie jednego sympatyka CWKS, który wątpiłby w zwycięstwo swych ulubieńców. Budowlani natomiast pragnęli przywieźć do Opola przynajmniej jeden punkt, dający im zwycięskie zakończenie rozgrywek i upragniony tytuł II ligi.

I trzeba podkreślić, że jedenastka opolska dała z siebie wszystko, zagrała jeden z najlepszych swych meczów i dzięki zdecydowanej taktyce i doskonałej postawie wszystkich graczy, osiągnęła zamierzony cel. Piłkarze Budowlanych zaprezentowali się bardzo dobrze. Przez cały czas gry był to zespół równy, doskonale rozumiejący się, technicznie i taktycznie grający prawie bezbłędnie, ale ponieważ przeciwnik okazał się niezgorszym, więc mecz był piękny, na dobrym poziomie, a wynik należy uważać za sprawiedliwy.

Budowlani zasadniczo zastosowali taktykę wzmocnionej obrony, zwłaszcza od 30 min. gry, po uzyskaniu prowadzenia 2:0. Wojskowi taktyce tej przedstawili tricki „łapania na spalonym”, wciągając dość często w tę pułapkę nawet na połowie boiska naszych napastników i likwidując tym samym sposobem kilkanaście groźnych ataków gości.

W ciągu 90 min. było kilka krótkich okresów wyraźnej przewagi gości względnie gospodarzy, ale w większości gra była wyrównana, a akcje stale zmieniały się.

Przed rozpoczęciem gry drużyna wojskowych zgotowała miłą niespodziankę, gratulując awansu do I ligi, a wszyscy gracze CWKS wręczyli swym kolegom wiązanki kwiatów. Wprowadziło to od razu na boisko i na trybunach serdeczny nastrój koleżeństwa i sportowej rywalizacji. Nastrój ten utrzymał się przez czas meczu.

Gra przez całe 90 min. trzymała w napięciu około 8 tys. widzów, w tym prawie tysięczną kolonię opolską.

W pierwszych minutach wojskowi przeprowadzają niebezpieczne ataki i mają przynajmniej trzy murowane, ale nie wykorzystane pozycje do zdobycia prowadzenia. Piechaczek jest trzy metry przed bramką sam na sam z Paszkiewiczem i… strzela nad poprzeczkę. Po 15 min. Budowlani opanowują sytuację i zaczynają coraz bardziej naciskać, zagrażając poważnie bramce wojskowych.

Na trybunach zaczyna się w tym okresie niesamowity „wyścig dopingu”. Setki Opolan skanduje „Budowlani”! Krakowianie starają się okrzyki te przygłuszyć swoim: „C-W-K-S”. Jednak widocznie opolski doping był silniejszy. Jeden z ataków piłkarzy kończy się ucieczką Klika pomimo, że obrońcy starali się złapać go na spalonym. Pajor wybiega naprzeciw, ale Klik przytomnie przenosi piłkę nad jego głową i Budowlani uzyskują już w 21 minucie prowadzenie. Teraz Opolanie dają prawdziwy koncert gry. Wszystkie linie grają doskonale, zaskoczyło to poważnie wojskowych i znowu w 24 min. Spałek pięknie centruje, a piłkę pod bramką przyjmuje Jarek i jest 2:0 dla Budowlanych.

Wśród sympatyków Budowlanych panuje szalona radość. Atmosfera na boisku i na trybunach staje się gorąca. Ale nasi gracze zadowoleni widocznie z uzyskanej przewagi bramkowej, zwalniają nieco tempa, co wykorzystują gospodarze i znowu przechodzą do ataków. Jeden z wypadów wojskowych kończy się w 38 min. zamieszaniem podbramkowym, wykorzystanym przez Gajdę. Jest 2:1.

Od tego okresu Budowlani wzmacniają obronę, ale gra obfituje w dalszym ciągu w obustronne ataki, które jednak nie zmieniają już do przerwy wyniku.

Historia drugiej połowy gry jest krótka. Już na początku energiczne ataki wojskowych przynoszą im w piątej min. wyrównanie przez Palę z zamieszania podbramkowego. Od tego momentu chociaż gra jest w dalszym ciągu ciekawa i akcje zmieniają się, jednak Budowlani wyraźnie wzmocnili obronę i starali się utrzymać wynik.

 „Trybuna Opolska”, nr 271 z 14 XI 1955

Archiwalne zdjęcia

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online