Tabela ligowa po 16. kolejce (II liga, Sezon 1955). 16 kolejka: 03.09.1955 Górnik Bytom - Budowlani Opole 0:1 (Spałek 53)

Paszkiewicz, Skronkiewicz, Kania, Cichy, Strociak, Rogowski, Spałek, Popluc, Klik, Jarek, Słysz

Chociaż po układzie tabeli II ligi i ostatnich meczach można było przypuszczać, że spotkanie Budowlanych Opole z Górnikiem Bytom będzie formalnością i raczej dyskutowano nad tym jak wysokie zwycięstwo odniosą Opolanie, jednak należało ono do bardzo trudnych i ciężko wywalczonych zwycięstw piłkarzy opolskich, a wynik do ostatnich sekund wahał się.

Górnicy zagrali jeden ze swych najlepszych meczów w tym sezonie, twardo walczyli o każdą piłkę, byli szybcy i bardzo ambitni.

Główną jednak przyczyną utrudniającą Budowlanym rozwinięcie normalnej gry było wprost skandaliczne boisko. Jest ono krótkie i wąskie, o okropnie zaniedbanej nawierzchni, mającej nawet o metrowej średnicy wklęśnięcia, w których błoto nie wyschło jeszcze po ostatnich deszczach. Dziwić się należy, że GKKF (Główny Komitet Kultury Fizycznej – red.) zezwala rozgrywać mistrzowskie spotkania na tak zaniedbanym boisku.

W tej sytuacji Budowlani zagrali jednak dobrze, zwłaszcza taktycznie.

W pierwszej połowie Górnicy mieli przewagę. Budowlani z powodzeniem wytrzymali ich napór. Kania dość dobrze stopował zapędy niebezpiecznego Krasówki, ale ten, pomimo to, miał kilka doskonałych okazji do strzelenia bramki. Naszym napastnikom nie wyszła w pierwszej połowie ani jedna akcja na bramkę gospodarzy.

Po przerwie Budowlani rozpoczęli energiczne ataki i przez 20 minut nieustannie zagrażali bramce Szołtyska. Zwłaszcza postrach wśród obrońców Górnika szerzyły przeboje Klika i Spałka. W 53 minucie Klik z połowy boiska przebił się do pola karnego, tu podał piłkę Poplucowi, ten szybko oddał ją Spałkowi, który z 20 metrów strzelił nie do obrony. W tym okresie wszyscy nasi napastnicy mieli wiele jeszcze nie wykorzystanych okazji do podwyższenia wyniku. Stopniowo i Górnicy przechodzą do niebezpiecznych wypadów, dążąc do wyrównania. Do końca meczu sytuacje często zmieniają się. Budowlani wzmocnili obronę i potrafili jednak utrzymać zwycięski remis.

Specjalne słowa pochwały należą się Paszkiewiczowi, który był bohaterem meczu. W ostatniej minucie meczu pierwszej połowy obronił on karnego egzekwowanego przez Banisza, za nastrzeloną rękę Kani.

Poza tym Paszkiewicz w pięknym stylu obronił szereg bardzo niebezpiecznych strzałów, zwłaszcza w ostatniej fazie gry, za co otrzymał rzęsiste oklaski nie tylko około tysięcznej rzeszy Opolan, przybyłej tu na mecz, ale także i miejscowej publiczności.

„Trybuna Opolska”, nr 211 z 5 IX 1955

Archiwalne zdjęcia

Polecamy

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online