Została trybuna... (fot.Zbigniew Mucha)W sezonie 2000/01 suto opłacany zespół Odry Opole przewodził w drugiej lidze, już przymierzając się do ekstraklasy. Ale Eldorado się skończyło, a Odra po niespełna dwóch latach zameldowała się w trzeciej dywizji. Oto najkrótsza historia niedoszłego renesansu...

Na początku 2000 roku zawiązała się Sportowa Spółka Akcyjna, gdzie większość akcji miał Browar Ryan Namysłów. Jednak środki wkładane w klub nijak nie zwracały się inwestorom, a jesienią w kasie brakowało już pieniędzy.

To była studnia bez dna. Piłkarze mieli tu przysłowiowe Eldorado. W klubie twierdzą z przekonaniem, że takim ludziom jak Solnica, Szczypkowski czy Czajkowski, nie opłacało się awansować do ekstraklasy. Nawet w drugiej lidze w dobrym miesiącu mogli wyciągnąć po 50 tysięcy złotych. Przykładowo premie za zwycięstwo nad Pogonią Szczecin w Pucharze Polski wynosiły po 9 tysięcy na głowę, dla najlepszych. - Klub utrzymywał piłkarzom mieszkania, płacąc po tysiąc złotych miesięcznie, kupował meble i sprzęt AGD, sam lodówki tachałem - zdradza po cichu wieloletni pracownik Odry.

Na przywołanym meczu z Pogonią było 10 tysięcy ludzi, przyjechał nieżyjący już minister Jacek Dębski, spodobała mu się atmosfera, obiecał kasę na stadion. UKFiT i Urząd Miasta wyasygnowały 5 milionów złotych, ale ogromna żelbetonowa trybuna jest dziś jedyną wizytówką klubu.

Okazała trybuna na stadionie przy ul. Oleskiej miała służyć pierwszoligowej Odrze...(fot.Z.Mucha)

Odra miała awansować do pierwszej ligi, lecz już po kilku miesiącach działania, SSA miała długi. Ryan padł, w lutym 2001 roku udziały w SSA od browaru odkupił Ryszard Niedziela, właściciel firmy SPAR. Mimo pozycji lidera nie było pieniędzy. Piłkarze zaczęli więc zarobkować. Za rękę nikt nikogo nie złapał, ale ponoć "puścili" mecz z Zagłębiem Sosnowiec, a potem już poszło... Ryszard Niedziela wtopił mnóstwo pieniędzy i zrezygnował. Zaczęła się wegetacja.

W czerwcu tego roku w pomieszczeniach klubowych nie było nawet wody, piłkarze bez pieniędzy rozjechali się na urlopy. Potem trenowali, ale nikt specjalnie się nimi nie interesował. - Spółka nie podejmowała żadnych działań, które pozwoliłyby zespołowi wystartować w trzeciej lidze. Prezes Ryszard Raczkowski nie chcąc powiększać zadłużenia, oddał sekcję piłki nożnej Stowarzyszeniu, wiedząc że na zawodnikach już nic nie zarobi, gdyż prawie wszyscy wyjechali z Opola, mając swoje karty w ręku - wyznaje Andrzej Mazurek, późniejszy prezes opolskiego trzecioligowca.

Nastąpiło połączenie z Unią Opole. Dzięki takiemu manewrowi klub zostawił za sobą ponad 3-milionowy dług (spłacać miała go SSA), a wziął na siebie tylko zobowiązania wobec piłkarzy i trenerów, którzy grosza nie powąchali od kwietnia - w sumie około 150 tysięcy złotych. Dzień przed premierą sezonu Odra/Unia została zgłoszona do rozgrywek występując na pięknym obiekcie, gdzie jednak prąd był włączany tylko na trzy godziny gdyż ze względu na długi Spółki elektrownia odcięła dopływ energii. Natomiast dobrymi radami zaczął służyć klubowi były trener Odry Antoni Piechniczek...

Źródło: Została trybuna, Zbigniew Mucha.

Archiwalne zdjęcia

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online