Oj! Z tą Odrą zawsze były kłopoty… Wylewała gdzie i kiedy chciała. A pieniędzy zawsze było za mało na „porządne” uregulowanie jej biegu.

Zamiast więc zapobiegać wylewom drugiej największej rzeki Polski starano się przeciwdziałać szkodom, które wyrządzała. A były one spore! Szczególnie zabudowania mieszkalne (po przejściu powodzi) były istnym utrapieniem dla wszystkich.
 
Z tego też względu, każdy wynalazek umożliwiający jak najszybsze osuszenie „zatopionych” wcześniej budynków był mile widziany przez władze regionalne, jak i centralne. Jeden z najbardziej udanych opolskich patentów – związany z osuszaniem budynków - powstał za sprawą Władysława Korczyka i Herberta Rudnera (tzw. elektroosmoza).
Na czym wspomniana technika polegała? Zapraszamy do tekstu z „Trybuny Opolskiej” (nr 176 z 28 VI 1970):
 
 
Budynki, szczególnie stare, mają to do siebie, że nasiąkają wodą i bywa, że wszystkie mury, aż do wysokości pierwszego piętra, są chłonne jak gąbka. Ponieważ zaś nie da się budynku „wycisnąć” – osuszanie domów jest jednym z największych utrapień przedsiębiorstw remontowych. Taki zawilgocony budynek trzeba bowiem podkopać, podpiłować i odizolować od wód gruntowych warstwą papy. Bardzo to wszystko skomplikowane i pracochłonne, a poza tym – nie zawsze skuteczne.
 
Osuszanie budynków stało się więc jednym z głównych tematów prac członków Klubu Techniki i Racjonalizacji Gospodarki Komunalnej w Opolu. Nie tak dawno wynaleźli oni piłę do podcinania budynków, która znacznie przyśpiesza tę „operację”. Piły produkuje już brzeskie Wojewódzkie Przedsiębiorstwo Sprzętu i Transportu Komunalnego.
 
Najnowszym jednak i najciekawszym wynalazkiem z tej dziedziny jest metoda inż. Władysława Korczyka i Herberta Rudnera z WZGKiM (Wojewódzki Zakład Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej – red.). Polega ona na osuszaniu budynków przy pomocy tzw. elektroosmozy. Fundamenty budynków mają zawsze przeciwny ładunek elektryczny niż część naziemna, wystarczy tylko „naszpikować” dolną część murów odpowiednią ilością zwykłych stalowych prętów. Połączone ze sobą i uziemione, tworzą zamknięty, przez który przepływa prąd elektryczny powstały właśnie z przeciwstawności ładunków obu części budynku. Napięcie nie przekracza nawet jednego wolta, ale wytworzona w ten sposób elektryczna izolacja nie przepuszcza już wody do wyższych partii. Metoda jest niezawodna, grubo tańsza i mniej pracochłonna od „tradycyjnej”. Jej autorzy czekają obecnie na świadectwo patentowe”.

Archiwalne zdjęcia

Facebook

Polecamy

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online