W dniach 25-28 czerwca 1970 r. Opole po raz ósmy miało się stać stolicą polskiej piosenki. Bardzo udane festiwale z lat 1968-1969 wzmagały wśród wszystkich tylko „apetyt”.

Można wręcz rzec za „Trybuną Opolską” (nr 175 z 27 VI 1970):

Dawniej, kiedy nie było jeszcze opolskiego festiwalu piosenki, ludzie marzyli o posiadaniu bogatego wujaszka w Ameryce. Teraz marzeniem jest mieć krewnych w Opolu.

A jaki był VIII KFPP? Po prostu… nieudany!

Niewidzialne fatum towarzyszyło opolskiej imprezie od samego początku. Jeszcze w maju 1970 r. okazało się, że ze względów finansowych nie odbędzie się Maraton Kabaretowy (będący jedną z wizytówek festiwalu). Same przygotowania do KFPP można by scharakteryzować stwierdzeniem - „chaos, chaos… i jeszcze raz chaos”, co wytknięto w „Trybunie Opolskiej” (nr 171 z 23 VI 1970).

Opolskie festiwale mają to do siebie, że niemal do samego końca nie wiadomo kto wystąpi, kogo skreślą z listy wykonawców, a kto w ostatniej chwili odwoła swój przyjazd. Aż strach zapowiadać w gazecie szczegółowy program, bo a nuż coś się jeszcze zmieni. Na razie sporo kłopotu mają opolscy organizatorzy z zakwaterowaniem uczestników festiwalu, ponieważ nazwiska zgłaszających się na kwatery nie bardzo zgadzają się z podanymi wcześniej.

Po raz pierwszy w historii KFPP, w czasie prób (prowadzonych w upale), zasłabło kilku wykonawców. Jak by tego wszystkiego było mało o mały włos nie doszło do większej tragedii! Na kilka godzin przed rozpoczęciem festiwalu, opolski gród zaskoczyła olbrzymia ulewa, która spowodowała zawalenie się reperowanego brezentowego dachu nad estradą amfiteatru. Szczęśliwie obeszło się bez ofiar.

W dniu rozpoczęcia festiwalu (25 czerwca 1970 r.) do Opola ściągnęło 160 polskich oraz 40 zagranicznych dziennikarzy (m.in. z Bułgarii, Czechosłowacji USA i Holandii), by obserwować występy w sumie 900 osób (w tym 80 solistów).

Uroczystego otwarcia VIII KFPP dokonał nieco po godz. 20.00 przewodniczący Prezydium Miejskiej Rady Narodowej w Opolu – Jan Radomański. Następnie na scenie amfiteatru zaprezentowało się 11 zespołów pieśni i tańca (m.in. „Opole”, „Lublin”, „Rzeszowiacy”, „Warmia”), w widowisku folklorystycznym nawiązującym do „srebrnego” jubileuszu powrotu Ziem Zachodnich i Północnych do Polski. Po godz. 23.00 na wyspie Bolko rozpoczął się całonocny festyn muzyczny pt: „Zielona Fala”, zapamiętany przez wielu ze względu na… bardzo wysokie ceny biletów (25 zł) i przesadną nadgorliwość milicji pełniącej służbę porządkową na Wyspie.

Drugiego dnia festiwalu bardzo ciekawie wypadły imprezy towarzyszące (m.in. występ zespołu „Anawa” z Markiem Grechutą na czele). Wieczorne „Przeboje sezonu” (z wykonawcami tej miary co Halina Frąckowiak, Teresa Tutinas, Maryla Rodowicz, Urszula Sipińska, Łucja Prus) przyjęte zostały z chłodną rezerwą. Nocny koncert śpiewanej poezji „Piękności nocy czerwcowej” został zaś skrytykowany za… brak poezji. Sytuacji nie uratował sobotni (27 czerwca 1970 r.) koncert „Premiery – Opole 70”, w których wzięli udział m.in. Joanna Rawik, Urszula Sipińska, Maryla Rodowicz, Danuta Rinn oraz zespoły „Skaldowie”, „No To Co”, „Filipinki”, „Czerwono-Czarni”. Nieco milszym akcentem zakończył się koncert pt: „Stefan Rachoń i jego orkiestra przedstawiają”, będącym jubileuszem 25-letniej pracy wspomnianej postaci z orkiestrą Polskiego Radia i Telewizji.

Plon VIII KFPP był zaskakująco ubogi (mimo iż nagrodzono i wyróżniono 30 piosenek).

 

Najważniejsze nagrody przypadły następującym wykonawcom i zespołom:

 

Ministra Kultury i Sztuki – „Marsjanie nie zagrażają” (wyk. Jan Pietrzak);

 

Przewodniczącego Prezydium WRN w Opolu – „Zielono mi” (wyk. Andrzej Dąbrowski);

 

Przewodniczącego Komitetu do Spraw Radia i Telewizji – „Ach, co to był za ślub” (wyk. Quorum”);

Nieco mniejszej rangi nagrody otrzymali:

Przewodniczącego Prezydium MRN w Opolu – „Być może” (wyk. Anna German);

 

Przewodniczącego Zarządu Towarzystwa Przyjaciół Opola – „Chlebem i solą” (wyk. Joanna Rawik);

 

Polskiej Telewizji – „Jadą wozy kolorowe” (wyk. Maryla Rodowicz);

 

Polskiego Radia – „To je moje” (wyk. Kazimierz Grześkowiak);


VIII KFPP w Opolu (1970)

Przesadą byłoby osądzać VIII KFPP od czci i wiary. Trzeba jednak przyznać, że w porównaniu z poprzednimi festiwalami, stolica polskiej piosenki w 1970 r. wypadła nadzwyczaj blado, o czym z mocną nutą krytyki pisano w „Trybunie Opolskiej” (nr 182 z 4 VII 1970).

Opustoszał amfiteatr, cisza zapanowała nad Ostrówkiem – pora teraz na obrachunek. Nie ma co ukrywać, skoro i tak wszyscy mają wyrobione zdanie na ten temat: festiwal w tym roku się nie udał. I to pod każdym względem. Rozczarował program, zastrzeżenia budziła realizacja, zawodziło wykonanie, dały o sobie znać różne niedociągnięcia organizacyjne, była kiepska oprawa plastyczna muszli koncertowej.

Trawestując słowa popularnej piosenki, ktoś dowcipny lapidarnie zrecenzował festiwalowe koncerty: Ach, co to był za grób! – I była to ocena całkowicie zgodna z powszechnym odczuciem. Z rezerwą przyjęła publiczność „Przeboje sezonu”, z oznakami zniecierpliwienia i protestu – „Piękności nocy czerwcowej”, z chłodną kurtuazją – „Premiery – Opole 70”. Oczywiście w każdym z tych koncertów trafiało się po kilka punktów jaśniejszych, zdarzały się krótkie momenty ożywienia na widowni, na ogół jednak nastrój panował minorowy, ludzie opuszczali amfiteatr zawiedzeni w swoich oczekiwaniach, z uczuciem niedosytu, zadając sobie pytanie, czy warto było tak walczyć o bilety i możliwość bezpośredniego udziału w nieciekawej w sumie imprezie (…).

Kiepskich piosenek mamy dość przez cały rok w radiu i telewizji. Na festiwalu chcemy wyłącznie piosenek dobrych. Jeśli nie starcza ich na pięć koncertów (nie licząc inauguracyjnego i finałowego) – trudno, trzeba po prostu skrócić program, zredukować festiwal do trzech dni, zrewidować jego koncepcję. W żadnym wypadku nie można stosować przy selekcji zgłoszonych utworów taryfy ulgowej, aby – kierując się powiedzonkiem „na bezrybiu i rak ryba” – zapełnić czymkolwiek przepaścisty worek festiwalowy.


Archiwalne zdjęcia

Facebook

Polecamy

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online