józef bihun

  • Bogdan Łukasiak

     

    Postać Bogdana Łukasiaka z pewnością nie jest tak znana kibicom opolskiej "Odry" jak większość piłkarzy, których przedstawiłem w dziale "Znani niebiesko-czerwoni". Jego nazwisko na pewno kojarzone jest przez starszych kibiców, jednak obecnie niewielu fanów naszego klubu byłoby w stanie zarysować biografię tego jakże uzdolnionego futbolisty, któremu niestety nie udało się osiągnąć wymarzonych szczytów piłkarskich.

    Przygoda ze sportem Łukasiaka rozpoczęła się od fascynacji końmi i niewiele brakowało, aby to właśnie konie stały się jego wielką pasją. Duży wpływ na ten stan rzeczy miało fakt urodzenia (1955 r.) i zamieszkiwania przez rodzinę Łukasiaków Służewca w Warszawie, blisko toru wyścigowego, na którym bywał często z ojcem oglądając ścigające się rasowe rumaki. Szybko jednak marzenia o jeździectwie prysnęły jak bańka mydlana, ponieważ w wieku 5-ciu lat Bogdan wraz z rodziną przeniósł się do Opola, a niedługo po tym, jego starszy brat rozpoczął grę w "Odrze" jako junior, z którą notabene zdobył wicemistrzostwo Polski w 1968 roku w Mielcu.

    Bogdan jako młody szkrab często towarzyszył starszemu bratu na treningach podpatrując grę starszych kolegów, aż wreszcie sam został piłkarzem opolskiej "Odry" do czego wydatnie przyczynił się znany i troskliwy opiekun opolskiej futbolowej młodzież Jan Śliwak. Najpierw Bogdan trenował jako trampkarz pod okiem innego świetnego wychowawcy piłkarskiego Józefa Bihuna.

    Jako junior Łukasiak rozwijał się piłkarsko pod skrzydłami innego znanego nauczyciela piłki nożnej Juliusza Mariańskiego, dzięki któremu zagrał po raz pierwszy w juniorskiej kadrze województwa, z której wychodziło później wielu bardzo dobrych futbolistów.

    Łukasiak pod wieżą Eiffla (zgrupowanie Odry we Francji)

    W 1972 roku wraz z kolegami z drużyny juniorskiej "Odry" Bogdan zdobył złoty medal mistrzostwo Polski juniorów w Kraśniku a tuż po udanych mistrzostwach, popularny "Bolo" zaczął być powoływany do kadry narodowej juniorów przez trenera Mariana Szczechowicza. W reprezentacji "Bolo" zadebiutował w październiku 1972 roku, podczas zremisowanego 1:1 spotkania z Czechosłowacją w Koninie. W meczu tym Łukasiak zagrał wraz z takimi piłkarzami jak Janusz Kupcewicz czy Henryk Miłoszewicz. Następnie rozegrał aż 15 spotkań w koszulce z białym orłem na piersi do 26 maja 1974 roku. W ciągu 1,5 rocznych występów w kadrze juniorów wyrobił sobie bardzo dobre zdanie u znawców futbolu. Jeden z angielskich redaktorów angielskiego "Sussex Times" po angielskim tournee "Małejpanwii" Ozimek, w której występował Łukasiak, James Baker na łamach swojego czasopisma stwierdził, że Łukasiak przypomina mu do złudzenia Kazimierza Deynę i ma szansę pójść jego śladami.

    Bolo w reprezentacji Polski juniorów

    W jesieni 1973 roku Łukasiak był podstawowym graczem drużyny, która w Doniecku zajęła drugie miejsce w Turnieju Przyjaźni. W finale przegrała z reprezentacją Węgier dopiero po rzutach karnych. Później były występy w eliminacyjnym turnieju do rozgrywek UEFA juniorów w Szwecji i spotkania w finałach tej imprezy w Ystad z dwoma zwycięskimi golami Łukasiaka w pojedynku z Turkami. Warto dodać, że partnerami "Bola" w reprezentacji juniorów byli m.in. Stanisław Terlecki czy Zbigniew Boniek, który wówczas wystąpił 5 razy w reprezentacji, niczym się specjalnym nie wyróżniając.

    Informacja z Trybuny Opolskiej o powołaniu Łukasiaka  do kadry na turniej w Iraku

    Po zakończeniu kariery juniorskiej, Łukasiak nie został zapomniany przez trenerów futbolowej centrali w naszym kraju. W lutym 1975 roku trener młodzieżowej reprezentacji kraju Ryszard Kulesza powołał go na spotkania turniejowe w Iranie o puchar Księcia Następcy Tronu. Po powrocie z turnieju Łukasiak wystąpił jeszcze w zremisowanym meczu z Finlandią w Legnicy, w którym zdobył jedynego gola inny opolanin, przyjaciel Łukasiaka - Krystian Koźniewski.

    W dorosłej piłce Łukasiak zadebiutował jako pierwszoligowiec w Poznaniu, a później rozegrał jeszcze kilkanaście spotkań w ekstraklasie w kadrze prowadzonej przez Antoniego Piechniczka. Młody "Bolo" był bardzo niecierpliwy i chciał występować regularnie w pierwszej jedenastce "Odry", a niestety nie miał takiej możliwości. Etaty w drużynie mieli inni, starsi i bardziej doświadczeni, a że konkurencja była ogromna nikt młodemu Łukasiakowi nie mógł zagwarantować ciągłych występów w pierwszym zespole. Chciał grać a nie siedzieć na ławce rezerwowych, dlatego też "Odra" chętnie zgodziła się na jego wypożyczenie 2-3 sezonowe do II-ligowej "Małejpanwii" Ozimek.

    Bolo przed meczem

    Niestety minęły nawet trzy lata, a działacze "Odry" jakby zapomnieli, że wypożyczyli swojego zawodnika, aby mógł się ogrywać i zdobywać boiskowe doświadczenie na zapleczu ekstraklasy. Zapatrzeni niemal w reprezentacyjną linię pomocy złożoną z Antoniego Kota, Masztalera i Kwaśniewskiego nie zauważyli zbliżających się czarnych chmur początków lat 80-tych.

    Łukasiak postanowił, że poszuka szczęścia w innym klubie i rozpoczął występy w Chemiku Kędzierzyn-Koźle, który właśnie spadł z II ligi, ale miał ambicje szybko do niej powrócić. Mieszkał nadal w Ozimku, z którego codziennie dojeżdżał na treningi do Kędzierzyna 200 km w obie strony z przesiadką w Opolu. Chemik zamiast awansować za rok spadł o klasę niżej.

    Łukasiak na zgrupowaniu we Francji

    Wtedy pojawiła się dla "Bola" nieoczekiwana propozycja z dalekiego Białegostoku od trenera Zbigniewa Bani - dawnego piłkarza "Odry". Łukasiak został skutecznie namówiony do gry w Jagiellonii, mimo, że protestowała przeciw takim dalekim przenosinom jego matka. W 1979 roku Łukasiak stał się piłkarzem "Jagi", a po krótkim okresie otrzymał od klubu własne nowe mieszkanie. Drużyna Jagiellonie awansowała do II ligi, aby po jednym sezonie ponownie zameldować się na trzecim froncie, a Łukasiak pograł w Białymstoku jeszcze przez rok.

    Kolejnym klubem "Bola" w jego piłkarskiej tułaczce była Stal Bielsko-Biała, która występowała na zapleczu pierwszej ligi. Jednak i tutaj długo nie zadomowił się, ani nie osiągnął niczego specjalnego. Klub z Bielska przechodził trudny okres, zmieniali się trenerzy i działacze co nie wpływało pozytywnie na grę piłkarzy. W 1985 roku Łukasiak ponownie zmienił klub, tym razem stał się piłkarzem Piasta Nowa Ruda, aby po trzech latach powrócić do "Małejpanwii" Ozimek, której trenerem był jego kolega z mistrzowskiej drużyny juniorskiej Ireneusz Browarski, w której występował aż do 34 roku życia.

    Tak oto przedstawiała się wędrówka piłkarska Bogdana Łukasiaka, któremu nie dane było wypłynąć na szerokie wody. Skromny człowiek jakim był niewątpliwie "Bolo" nie osiągnął wiele, choć miał ku temu predyspozycje. Być może nie dopisało mu szczęście, być może czas, w którym trafił do pierwszej drużyny był nie sprzyjający, gdyż "Odra" osiągała swoje prosperity za czasów Piechniczka, a być może nie potrafił wyszarpać tego co najlepsze? Kto wie czy w tym wszystkim niecierpliwość nie odegrała największej roli. Gorąca głowa młodego człowieka nie została w porę ostudzona i pochopne kroki okazały się niezbyt pomyślne dla tego piłkarza.

    Z drugiej strony działacze z Opola również nie wykazali się mądrością, aby móc zapomnieć o takim diamencie piłkarskim jakim niewątpliwie był Bogdan Łukasiak. Obecnie Bogdan Łukasiak mieszka w Opolu.

     

    Postać Bogdana Łukasiaka z pewnością nie jest tak znana kibicom opolskiej "Odry" jak większość piłkarzy, których przedstawiłem w dziale "Znani niebiesko-czerwoni". Jego nazwisko na pewno kojarzone jest przez starszych kibiców, jednak obecnie niewielu fanów naszego klubu byłoby w stanie zarysować biografię tego jakże uzdolnionego futbolisty, któremu niestety nie udało się osiągnąć wymarzonych szczytów piłkarskich.

    Przygoda ze sportem Łukasiaka rozpoczęła się od fascynacji końmi i niewiele brakowało, aby to właśnie konie stały się jego wielką pasją. Duży wpływ na ten stan rzeczy miało fakt urodzenia (1955 r.) i zamieszkiwania przez rodzinę Łukasiaków Służewca w Warszawie, blisko toru wyścigowego, na którym bywał często z ojcem oglądając ścigające się rasowe rumaki. Szybko jednak marzenia o jeździectwie prysnęły jak bańka mydlana, ponieważ w wieku 5-ciu lat Bogdan wraz z rodziną przeniósł się do Opola, a niedługo po tym, jego starszy brat rozpoczął grę w "Odrze" jako junior, z którą notabene zdobył wicemistrzostwo Polski w 1968 roku w Mielcu.

    Bogdan jako młody szkrab często towarzyszył starszemu bratu na treningach podpatrując grę starszych kolegów, aż wreszcie sam został piłkarzem opolskiej "Odry" do czego wydatnie przyczynił się znany i troskliwy opiekun opolskiej futbolowej młodzież Jan Śliwak. Najpierw Bogdan trenował jako trampkarz pod okiem innego świetnego wychowawcy piłkarskiego Józefa Bihuna.

    Jako junior Łukasiak rozwijał się piłkarsko pod skrzydłami innego znanego nauczyciela piłki nożnej Juliusza Mariańskiego, dzięki któremu zagrał po raz pierwszy w juniorskiej kadrze województwa, z której wychodziło później wielu bardzo dobrych futbolistów.

    Łukasiak pod wieżą Eiffla (zgrupowanie Odry we Francji)

    W 1972 roku wraz z kolegami z drużyny juniorskiej "Odry" Bogdan zdobył złoty medal mistrzostwo Polski juniorów w Kraśniku a tuż po udanych mistrzostwach, popularny "Bolo" zaczął być powoływany do kadry narodowej juniorów przez trenera Mariana Szczechowicza. W reprezentacji "Bolo" zadebiutował w październiku 1972 roku, podczas zremisowanego 1:1 spotkania z Czechosłowacją w Koninie. W meczu tym Łukasiak zagrał wraz z takimi piłkarzami jak Janusz Kupcewicz czy Henryk Miłoszewicz. Następnie rozegrał aż 15 spotkań w koszulce z białym orłem na piersi do 26 maja 1974 roku. W ciągu 1,5 rocznych występów w kadrze juniorów wyrobił sobie bardzo dobre zdanie u znawców futbolu. Jeden z angielskich redaktorów angielskiego "Sussex Times" po angielskim tournee "Małejpanwii" Ozimek, w której występował Łukasiak, James Baker na łamach swojego czasopisma stwierdził, że Łukasiak przypomina mu do złudzenia Kazimierza Deynę i ma szansę pójść jego śladami.

    Bolo w reprezentacji Polski juniorów

    W jesieni 1973 roku Łukasiak był podstawowym graczem drużyny, która w Doniecku zajęła drugie miejsce w Turnieju Przyjaźni. W finale przegrała z reprezentacją Węgier dopiero po rzutach karnych. Później były występy w eliminacyjnym turnieju do rozgrywek UEFA juniorów w Szwecji i spotkania w finałach tej imprezy w Ystad z dwoma zwycięskimi golami Łukasiaka w pojedynku z Turkami. Warto dodać, że partnerami "Bola" w reprezentacji juniorów byli m.in. Stanisław Terlecki czy Zbigniew Boniek, który wówczas wystąpił 5 razy w reprezentacji, niczym się specjalnym nie wyróżniając.

    Informacja z Trybuny Opolskiej o powołaniu Łukasiaka  do kadry na turniej w Iraku

    Po zakończeniu kariery juniorskiej, Łukasiak nie został zapomniany przez trenerów futbolowej centrali w naszym kraju. W lutym 1975 roku trener młodzieżowej reprezentacji kraju Ryszard Kulesza powołał go na spotkania turniejowe w Iranie o puchar Księcia Następcy Tronu. Po powrocie z turnieju Łukasiak wystąpił jeszcze w zremisowanym meczu z Finlandią w Legnicy, w którym zdobył jedynego gola inny opolanin, przyjaciel Łukasiaka - Krystian Koźniewski.

    W dorosłej piłce Łukasiak zadebiutował jako pierwszoligowiec w Poznaniu, a później rozegrał jeszcze kilkanaście spotkań w ekstraklasie w kadrze prowadzonej przez Antoniego Piechniczka. Młody "Bolo" był bardzo niecierpliwy i chciał występować regularnie w pierwszej jedenastce "Odry", a niestety nie miał takiej możliwości. Etaty w drużynie mieli inni, starsi i bardziej doświadczeni, a że konkurencja była ogromna nikt młodemu Łukasiakowi nie mógł zagwarantować ciągłych występów w pierwszym zespole. Chciał grać a nie siedzieć na ławce rezerwowych, dlatego też "Odra" chętnie zgodziła się na jego wypożyczenie 2-3 sezonowe do II-ligowej "Małejpanwii" Ozimek.

    Bolo przed meczem

    Niestety minęły nawet trzy lata, a działacze "Odry" jakby zapomnieli, że wypożyczyli swojego zawodnika, aby mógł się ogrywać i zdobywać boiskowe doświadczenie na zapleczu ekstraklasy. Zapatrzeni niemal w reprezentacyjną linię pomocy złożoną z Antoniego Kota, Masztalera i Kwaśniewskiego nie zauważyli zbliżających się czarnych chmur początków lat 80-tych.

    Łukasiak postanowił, że poszuka szczęścia w innym klubie i rozpoczął występy w Chemiku Kędzierzyn-Koźle, który właśnie spadł z II ligi, ale miał ambicje szybko do niej powrócić. Mieszkał nadal w Ozimku, z którego codziennie dojeżdżał na treningi do Kędzierzyna 200 km w obie strony z przesiadką w Opolu. Chemik zamiast awansować za rok spadł o klasę niżej.

    Łukasiak na zgrupowaniu we Francji

    Wtedy pojawiła się dla "Bola" nieoczekiwana propozycja z dalekiego Białegostoku od trenera Zbigniewa Bani - dawnego piłkarza "Odry". Łukasiak został skutecznie namówiony do gry w Jagiellonii, mimo, że protestowała przeciw takim dalekim przenosinom jego matka. W 1979 roku Łukasiak stał się piłkarzem "Jagi", a po krótkim okresie otrzymał od klubu własne nowe mieszkanie. Drużyna Jagiellonie awansowała do II ligi, aby po jednym sezonie ponownie zameldować się na trzecim froncie, a Łukasiak pograł w Białymstoku jeszcze przez rok.

    Kolejnym klubem "Bola" w jego piłkarskiej tułaczce była Stal Bielsko-Biała, która występowała na zapleczu pierwszej ligi. Jednak i tutaj długo nie zadomowił się, ani nie osiągnął niczego specjalnego. Klub z Bielska przechodził trudny okres, zmieniali się trenerzy i działacze co nie wpływało pozytywnie na grę piłkarzy. W 1985 roku Łukasiak ponownie zmienił klub, tym razem stał się piłkarzem Piasta Nowa Ruda, aby po trzech latach powrócić do "Małejpanwii" Ozimek, której trenerem był jego kolega z mistrzowskiej drużyny juniorskiej Ireneusz Browarski, w której występował aż do 34 roku życia.

    Tak oto przedstawiała się wędrówka piłkarska Bogdana Łukasiaka, któremu nie dane było wypłynąć na szerokie wody. Skromny człowiek jakim był niewątpliwie "Bolo" nie osiągnął wiele, choć miał ku temu predyspozycje. Być może nie dopisało mu szczęście, być może czas, w którym trafił do pierwszej drużyny był nie sprzyjający, gdyż "Odra" osiągała swoje prosperity za czasów Piechniczka, a być może nie potrafił wyszarpać tego co najlepsze? Kto wie czy w tym wszystkim niecierpliwość nie odegrała największej roli. Gorąca głowa młodego człowieka nie została w porę ostudzona i pochopne kroki okazały się niezbyt pomyślne dla tego piłkarza.

    Z drugiej strony działacze z Opola również nie wykazali się mądrością, aby móc zapomnieć o takim diamencie piłkarskim jakim niewątpliwie był Bogdan Łukasiak. Obecnie Bogdan Łukasiak mieszka w Opolu.

    Read More

  • Ryszard Dziadek

     

    Urodził się 23 stycznia 1950 r. w Kępnie (Wielkopolska). Z wykształcenia technik mechanik. Piłka nożna była wielką namiętnością Ryszarda Dziadka już od najmłodszych lat. Ojciec naszego bohatera uprawiał futbol występując w niższych ligach i chyba przekazał synowi zainteresowanie tą dyscypliną sportu w genach. Pod koniec 1962 roku rodzina Dziadków przeprowadziła się do Opola, z którym związała się na długi czas.

    "Moja przygoda z piłką przypadła na najlepsze dotychczas czasy w polskiej piłce . Miałem zaszczyt grać w jednej drużynie z G.Lato , J. Tomaszewskim , A. Musiałem... Moimi rywalami na boisku byli między innymi Deyna , Lubański , Kostka , Domarski , Kasperczak , Gorgoń , Szołtysik , Żmijewski , Jarosik , Gadocha itp. Miałem przyjemność grać jako reprezentant młodzieżowej reprezentacji z olimpijską reprezentacją ZSRR , w której na bramce w piłkarskiej potoczni stał legendarny Lew Jaszyn". - Ryszard Dziadek.

    Jak zatem wszystko się zaczęło?

    W 1963 roku dziadek Pana Ryszarda, zaprowadził młodego sportowca do klubu przy ul.Oleskiej, w którym rozpoczęła się piękna kariera piłkarska. Przez jakiś czas określano go mianem "dziadka", myśląc, że to nie jest jego nazwisko. Pierwszym trenerem Ryszarda Dziadka był znany szkoleniowiec młodzieży Józef Bihun, który trenował trampkarzy "Odry". Z powodu postury fizycznej od początku Dziadek kwalifikowany był na obrońcę, choć nie do końca odpowiadała jemu taka rola. W Dziadku krążyła chęć zdobywania bramek, a gra w defensywie ograniczała właściwie do minimum marzenie o "łowcu goli".

    Ryszard Dziadek

    Dla młodego piłkarza gra w piłkę była przyjemnością, ale również ewentualnym sposobem na życie i zaistnieniem w tamtych czasach. Spragniony sukcesu, podporządkował wszystko futbolowi i tak oto lata młodzieńcze spędził głównie w szkole, na treningach i meczach. Wielkim atutem czysto sportowym tego piłkarza była skoczność, szybkość oraz silne uderzenie z lewej nogi. Jak sam twierdzi na inne elementy gry nie zwracano tak mocno uwagi: "Wydaje mi się, że w tamtych czasach zbyt mało uwagi poświęcono na szkolenie techniki, kładąc nacisk na cechy motoryczne". Wielkimi idolami piłkarskimi Dziadka byli Pele oraz Eusebio.

    Debiut w "Odrze" Opole

    Przeszedł wszystkie szczeble w klubie, od trampkarza do seniora. W pierwszoligowej "Odrze" zadebiutował we wrześniu 1967 r. mając zaledwie 17 lat! Wspólnie z nim debiutował Jan Nikisz. W ocenie katowickiego "Sportu" otrzymał jedną z najwyższych ocen wśród piłkarzy "Odry". Ówczesnym trenerem "Odry" był Ryszard Wrzos. W klubie z Opola rozegrał ok. 150 spotkań ligowych, pucharowych i towarzyskich, zdobywając kilka bramek w lidze, w tym gola w wygranym 1:0 meczu z "Górnikiem" Zabrze, który był ówcześnie prawie jak reprezentacja Polski.

    Co by było gdyby...

    W reprezentacji Polski juniorów i młodzików rozegrał łącznie ok. 20 spotkań m.in. z Rumunią, NRD, ZSRR, Albanią czy Syrią. Rozwój bardzo dobrze zapowiadającej się kariery przerwała bardzo ciężka kontuzja, której nabawił się w 1972 r. w meczu przeciwko "Wiśle" Kraków. Było to bardzo skomplikowane złamanie nogi. Nasz piłkarz był wówczas brany pod uwagę, jako kandydat do gry w drużynie olimpijskiej w Monachium! Niestety rehabilitacja trwała ok. roku czasu i nigdy noga nie wróciła do pełnej sprawności. Wyjazd na olimpiadę również stał się dzięki kontuzji nierealny, na czym być może skorzystał kolega z drużyny, Zbigniew Gut.

    Przygoda w "Odrze" Opole dobiegła końca latem 1975 r. Wówczas Dziadek otrzymał propozycję gry w "Lechii" Gdańsk, w której występował do 1979 r. Z powodu coraz częstszych problemów zdrowotnych związanych ze złamaną nogą, w wieku 29 lat zakończył karierę piłkarską. Powrócił do Opola, a dokładnie do miejscowości Pokój, położonej ok. 30 km od Opola. Wybudował dom, w którym mieszka do dziś. Ze sportem nie ma już nic wspólnego poza tym, że nadal jest wiernym kibicem "Odry". Pracuje zawodowo, ma trzech synów.

    Myślistwo zamiast futbolu

    Uprawienie sportu musiał zastąpić innym zajęciem, został członkiem koła Polskiego Związku Łowieckiego i jest od 1983 r. członkiem K.Ł. nr 14 "Dzik" w Pokoju, w którym pełni funkcję łowczego. Jak sam mówi: "Kontakt z przyrodą, poznawanie zwyczajów zwierzyny przerodziło się w moją drugą poza piłką namiętność, czyli myślistwo".

    Do niespotykanych sytuacji jakie spotkały Dziadka na boisku piłkarskim bez zastanowienia opisuje historię meczu "Odra" Opole - "Piast" Gliwice: "Było to chyba w 1973 lub 74 r . Odra przegrała ten mecz 1:0 nie tracąc faktycznie bramki. Piłkarz "Piasta" wykonywał rzut wolny . Po strzale piłka poszybowała obok bramki i uderzyła w słupek podtrzymujący siatkę , i z tyłu bramki uderzyła w tę siatkę . Sędzia mimo naszych protestów wskazał na środek boiska i tym sposobem przegraliśmy mecz nie tracąc bramki."

     

    Urodził się 23 stycznia 1950 r. w Kępnie (Wielkopolska). Z wykształcenia technik mechanik. Piłka nożna była wielką namiętnością Ryszarda Dziadka już od najmłodszych lat. Ojciec naszego bohatera uprawiał futbol występując w niższych ligach i chyba przekazał synowi zainteresowanie tą dyscypliną sportu w genach. Pod koniec 1962 roku rodzina Dziadków przeprowadziła się do Opola, z którym związała się na długi czas.

    "Moja przygoda z piłką przypadła na najlepsze dotychczas czasy w polskiej piłce . Miałem zaszczyt grać w jednej drużynie z G.Lato , J. Tomaszewskim , A. Musiałem ... Moimi rywalami na boisku byli między innymi Deyna , Lubański , Kostka , Domarski , Kasperczak , Gorgoń , Szołtysik , Żmijewski , Jarosik , Gadocha itp. Miałem przyjemność grać jako reprezentant młodzieżowej reprezentacji z olimpijską reprezentacją ZSRR , w której na bramce w piłkarskiej potoczni stał legendarny Lew Jaszyn". - Ryszard Dziadek.

    Jak zatem wszystko się zaczęło?

    W 1963 roku dziadek Pana Ryszarda, zaprowadził młodego sportowca do klubu przy ul.Oleskiej, w którym rozpoczęła się piękna kariera piłkarska. Przez jakiś czas określano go mianem "dziadka", myśląc, że to nie jest jego nazwisko. Pierwszym trenerem Ryszarda Dziadka był znany szkoleniowiec młodzieży Józef Bihun, który trenował trampkarzy "Odry". Z powodu postury fizycznej od początku Dziadek kwalifikowany był na obrońcę, choć nie do końca odpowiadała jemu taka rola. W Dziadku krążyła chęć zdobywania bramek, a gra w defensywie ograniczała właściwie do minimum marzenie o "łowcu goli".

    Ryszard Dziadek

    Dla młodego piłkarza gra w piłkę była przyjemnością, ale również ewentualnym sposobem na życie i zaistnieniem w tamtych czasach. Spragniony sukcesu, podporządkował wszystko futbolowi i tak oto lata młodzieńcze spędził głównie w szkole, na treningach i meczach. Wielkim atutem czysto sportowym tego piłkarza była skoczność, szybkość oraz silne uderzenie z lewej nogi. Jak sam twierdzi na inne elementy gry nie zwracano tak mocno uwagi: "Wydaje mi się, że w tamtych czasach zbyt mało uwagi poświęcono na szkolenie techniki, kładąc nacisk na cechy motoryczne". Wielkimi idolami piłkarskimi Dziadka byli Pele oraz Eusebio.

    Debiut w "Odrze" Opole

    Przeszedł wszystkie szczeble w klubie, od trampkarza do seniora. W pierwszoligowej "Odrze" zadebiutował we wrześniu 1967 r. mając zaledwie 17 lat! Wspólnie z nim debiutował Jan Nikisz. W ocenie katowickiego "Sportu" otrzymał jedną z najwyższych ocen wśród piłkarzy "Odry". Ówczesnym trenerem "Odry" był Ryszard Wrzos. W klubie z Opola rozegrał ok. 150 spotkań ligowych, pucharowych i towarzyskich, zdobywając kilka bramek w lidze, w tym gola w wygranym 1:0 meczu z "Górnikiem" Zabrze, który był ówcześnie prawie jak reprezentacja Polski.

    Co by było gdyby...

    W reprezentacji Polski juniorów i młodzików rozegrał łącznie ok. 20 spotkań m.in. z Rumunią, NRD, ZSRR, Albanią czy Syrią. Rozwój bardzo dobrze zapowiadającej się kariery przerwała bardzo ciężka kontuzja, której nabawił się w 1972 r. w meczu przeciwko "Wiśle" Kraków. Było to bardzo skomplikowane złamanie nogi. Nasz piłkarz był wówczas brany pod uwagę, jako kandydat do gry w drużynie olimpijskiej w Monachium! Niestety rehabilitacja trwała ok. roku czasu i nigdy noga nie wróciła do pełnej sprawności. Wyjazd na olimpiadę również stał się dzięki kontuzji nierealny, na czym być może skorzystał kolega z drużyny, Zbigniew Gut.

    Przygoda w "Odrze" Opole dobiegła końca latem 1975 r. Wówczas Dziadek otrzymał propozycję gry w "Lechii" Gdańsk, w której występował do 1979 r. Z powodu coraz częstszych problemów zdrowotnych związanych ze złamaną nogą, w wieku 29 lat zakończył karierę piłkarską. Powrócił do Opola, a dokładnie do miejscowości Pokój, położonej ok. 30 km od Opola. Wybudował dom, w którym mieszka do dziś. Ze sportem nie ma już nic wspólnego poza tym, że nadal jest wiernym kibicem "Odry". Pracuje zawodowo, ma trzech synów.

    Myślistwo zamiast futbolu

    Uprawienie sportu musiał zastąpić innym zajęciem, został członkiem koła Polskiego Związku Łowieckiego i jest od 1983 r. członkiem K.Ł. nr 14 "Dzik" w Pokoju, w którym pełni funkcję łowczego. Jak sam mówi: "Kontakt z przyrodą, poznawanie zwyczajów zwierzyny przerodziło się w moją drugą poza piłką namiętność, czyli myślistwo".

    Do niespotykanych sytuacji jakie spotkały Dziadka na boisku piłkarskim bez zastanowienia opisuje historię meczu "Odra" Opole - "Piast" Gliwice: "Było to chyba w 1973 lub 74 r . Odra przegrała ten mecz 1:0 nie tracąc faktycznie bramki. Piłkarz "Piasta" wykonywał rzut wolny . Po strzale piłka poszybowała obok bramki i uderzyła w słupek podtrzymujący siatkę , i z tyłu bramki uderzyła w tę siatkę . Sędzia mimo naszych protestów wskazał na środek boiska i tym sposobem przegraliśmy mecz nie tracąc bramki."

    Read More

Archiwalne zdjęcia

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online