Historia Polskiej Piłki Nożnej

Czasopismo „Historia Polskiej Piłki Nożnej” (wydawane w l. 1998-2000 – red.) znawcom „kopanej” kojarzy się jak najbardziej pozytywnie. Tematyka wspominkowa, którą miesięcznik poruszał na swych łamach była jak balsam na skołatane serca Rodaków, z utęsknieniem czekających na drugiego Latę, Deynę czy Bońka. Ogółem wyszło 26 albumów wspomnianego wydawnictwa, gdzie przedstawiono największe sukcesy polskiej piłki na arenie międzynarodowej.

Nie zapomniano jednakże o podwórku krajowym. W serii „Słynne Kluby” wydawnictwo przedstawiło najbardziej zasłużone kluby. W tym doborowym towarzystwie znalazło się miejsce dla opolskiej „Odry”, o której w numerze 11/1999 zamieszczono bardzo zajmujący tekst. Co najciekawsze, prawdy zawarte w ówczesnym artykule są aktualne do dnia dzisiejszego.

 

Rzadko zdarza się, by przy tylu utalentowanych sportowcach mieć tak słabe wyniki. Rzecz dotyczy opolskiej Odry.

Jej historia zaczyna się – w powojennych polskich realiach – w roku 1945, gdy sportowe życie aranżują przesiedleńcy ze Lwowa i Borysławia. Najpopularniejszy jest futbol. W roku 1951 Odra przemienia się z Lwowianką w „Budowlanych” i awansuje – poprzez II ligę – do ekstraklasy. Grali wtedy w Odrze Kściuk, Paszkiewicz, Rybczyk, Wojtkiewicz, Kania, Skronkiewicz, Trojanowski (reprezentant kraju w hokeju na lodzie), Rogowski, Mruczyński, Cichy, Mielniczek, Klik, Żabicki, Słysz, Adamiec, Smajda, Pocwa, Słotko i Warzecha.

Ale już pierwszy sezon w lidze był dla Odry symboliczny, bowiem skończył się degradacją. Powrót do ligi nastąpił w 1957 za trenera Teodora Wieczorka, który choć występował jeszcze w chorzowskim AKS dojeżdżał do Opola na treningi. Wyniki nie były może imponujące (raptem trzy sezony w lidze), lecz Odra dochowała się pierwszego solidnego kadrowicza, jakim był bramkarz Konrad Kornek (17 razy w reprezentacji). W obronie wyróżniał się Zbigniew Strociak, późniejszy wybitny sędzia piłkarski, a w ataku dysponujący piorunującym strzałem Engelbert Jarek – najskuteczniejszy strzelec w dziejach klubu.

Najlepszy okres dla Odry to lata 1960-64, gdy ślązacy zajmowali w lidze miejsca 4,6,4,5 i 5. Jarek reprezentował Polskę na igrzyskach w Rzymie, a do kadry trafili również Brejza i Stemplowski. Wielkim talentem (uwidocznionym w pełni dopiero w Legii Warszawa) błyszczał Bernard Blaut, jeden z najzdolniejszych pomocników w dziejach polskiej piłki. Wraz z bratem Zygfrydem opuścili Opole, szukając szczęścia w lepszym klubie. Z powodzeniem.

Bracia Bernard i Zygfryd Blautowie

Na początku lat 70. gwiazdą Odry był boczny obrońca Zbigniew Gut. W kadrze Kazimierza Górskiego, jako dubler Anczoka i Musiała na lewej obronie, dorobił się tytułu mistrza olimpijskiego ‘72 i medalisty mistrzostw świata ’74.

W 1972 roku po zwycięstwie 2:1 ze Stalą Kraśnik juniorzy Odry zdobyli mistrzostwo Polski. Ale wciąż brakowało sukcesów w lidze.

Na te trzeba było czekać do 1975 roku, gdy w Opolu pojawił się były piłkarz Ruchu i Legii, były trener BKS Bielsko Antoni Piechniczek. Z niedawnych juniorów, wzmocnionych zabranym z Bielska bramkarzem Józefem Młynarczykiem, stworzył Piechniczek najsilniejszy zespół w lidze. Starsi kibice pamiętają zapewne mecz z jesieni 1978 roku. Legia, po dwóch strzałach wyjeżdżającego do Manchesteru City Kazimierza Deyny, prowadziła już 3:1, by po piętnastu zachwycających minutach Odry w drugiej połowie przegrać 3:5. Opolanie z Młynarczykiem, Wójcickim, Kwaśniewskim i Tycem z miejsca stali się faworytami ligi. Niestety, przerwa zimowa im nie posłużyła, piłkarze wraz z trenerem rozjechali się po kraju i… do dziś następców nie widać.

Odra Opole obecnie występuje w drugiej lidze, pod wspólną firmą z Vartą Namysłów, a wyróżnia się w rozgrywkach jedynie sztucznym oświetleniem. Ostatni dobrzy opolscy gracze to Adam Ledwoń (karierę zrobił jednak trochę później, w GKS Katowice) i Józef Żymańczyk (reprezentant Polski w piłce halowej, zawodnik Ruchu Radzionków). Aż trudno uwierzyć, że w tak dużym mieście, z tak wielkimi sportowymi tradycjami, trzecie miejsce w ekstraklasie na pół wieku to wszystko, na co stać było miasto i jej usportowionych mieszkańców.

Na pociechę warto jednak wspomnieć, że Opole to miasto najlepiej kopiących piłkę dziennikarzy, a Ryszard Szyngiel „Szymi” znany jest w Polsce trochę lepiej, niż Kwaśniewski z Kotem i Masztalerem. Dobre i to. Ale opolanie chcieliby więcej. Festiwal polskiej piosenki chętnie zamieniliby na festiwal dobrej piłki.

Archiwalne zdjęcia

Polecamy

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online