Roman Wójcicki w reprezentacji Polski Tygodnik Piłka Nożna zamieścił niezwykle interesujący tekst z cyklu "W starym kinie PN". Bohaterami wspomnień sprzed lat byli głównie trener Antoni Piechniczek oraz Roman Wójcicki, jednak znalazło się także miejsce dla Józefa Młynarczyka i Józefa Adamca. Poniżej przedstawiamy przedruk artykułu.



10 kilogramów złota


"W styczniu 1984 roku selekcjoner Antonie Piechniczek zaplanował wypad z reprezentacją do Indii na towarzyski turniej o Puchar Jawaharlala Nehry (międzynarodowa nazwa Nehru Goldi Cupi). teoretycznie impreza była dość mocno obsadzona, w praktyce nie wszystkie ekipy przyjechały nawet nie w najmocniejszych, co wręcz przyzwoitych składach.

6 stycznia reprezentacja wzięła kurs na Frankfurt i dopiero stamtąd udała się w dalszą podróż lotniczą do Kalkuty. Po wylądowaniu Polacy zostali zakwaterowani w pięciogwiazdkowym hotelu Hindustan, ochoczo korzystając m.in. z odkrytego basenu, wszakże w styczniu w Kalkucie te,peratura przekraczała 25 stopni Celcjusza. Zainteresowanie imprezą było ogromne. Wystarczy powiedzieć, że treningi trzeciej drużyny świata - jak relacjonował korespondent "Piłki Nożnej" - oglądało po pięć tysięcy widzów. Nic dziwnego, ponieważ to Polacy, obok Argentyńczyków uważani byli za faworytów imprezy (udział wzięło sześć drużyn, grano systemem każdy z każdym, a potem dwie najlepsze drużyny w tabeli spotkały się ze sobą jeszcze raz w finale)., w składzie ekipy przywiezionej przez Piechniczka przecież około połowy stanowili medaliści z Hiszpanii.

Turniej otworzyła premier Indii Indira Gandhi, a całej ceremonii towarzyszyła większa pompa niż inauguracja mundialu '82. Po uroczystym wstępie, w obecności 90 tysięcy widzów biało czerwoni nie bez trudu, ale pokonali 2:1 gospodarzy imprezy, po golach Dariusza Dziekanowskiego i Krzysztofa Pawlaka. Cztery dni później na rozkładzie mieliśmy już Chińską Republikę Ludową (1:0 po golu Józefa Adamca - byłego piłkarza Odry Opole przyp.red.HOO). Rzut oka na układ tabeli po pierwszych meczach i terminarz nie pozostawiał złudzeń, że kluczowa będzie konfrontacja z Argentyńczykami, którzy przywieźli krajowy skład m.in. w drużynie znaleźli się Pumpido i Burruchaga.

17 stycznia 1984 roku po niezłym meczu Polacy zremisowali z Argentyńczykami 1:1 dzięki trafieniu w ostatnich minutach Buncola. Identyczny wynik padł z Węgrami (gol Romana Wójcickiego). To Wójcicki okazał się również bohaterem potyczki z Rumunami (1:0) grającymi w młodzieżowym składzie. I wreszcie finał, którego obsada była jednak niespodzianką, bo obok Polaków znaleźli się w nim nie Argentyńczycy, ale Chińczycy. Wygraliśmy skromnie 1:0, a do siatki znów, po raz trzeci w imprezie trafił Wójcicki!

Zatem to Józef Młynarczyk mógł po ostatnim meczu wykonać rundę honorową z ważącą 10 kilogramów i wykonaną ze złota statuetką. Puchar w końcu trzeba było oddać organizatorom, jednak polska ekipa, czyli PZPN, wzbogaciła się o 54 tysiące dolarów. A królem strzelców imprezy został...obrońca Roman Wójcicki, o którym można powiedzieć wszystko, ale nie to, że miał smykałkę do zdobywania bramek". (much).

Źródło: Piłka Nożna, nr 3, 14.01.2014

Archiwalne zdjęcia

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online