Podział punktów w meczu na szczycie.

Odra Opole – Raków Częstochowa 1:1 (0:0)

Mecz, jak na drugoligowe realia, wywołał spore zainteresowanie. Z Częstochowy przyjechało około 400 kibiców dopingować swoją drużynę. W sumie na trybunach zasiadło ponad 3 tysiące kibiców. W pierwszych dwudziestu minutach gra była dość wyrównana. Odra dobrą okazję miała w 11 minucie, kiedy to po silnym strzale Tomasza Wepy Loska odbił przed siebie piłkę. Niestety Brychlikowi zabrakło milimetrów, aby skutecznie dobić ją do bramki. Raków przeprowadził groźną akcję w 7 minucie, kiedy to strzelał Ozięmbała. Bramką dla rywali zapachniało w 13 minucie, kiedy to Kowalczyk trafił w poprzeczkę. Ostatnie dwadzieścia minut pierwszej połowy to dominacja gości, którzy mieli jeszcze kilka okazji do otwarcia wyniku tego spotkania. W 31 minucie ponownie blisko szczęścia był Kowalczyk, natomiast w 36 minucie dobrą okazję zmarnował Czerkas.

Drugą połowę lepiej zaczęła Odra. Wprowadzony po przerwie Marek Gancarczyk zmarnował doskonałą okazję w 47 minucie spotkania. Nie pilnowany w polu karnym uderzył nieczysto w piłkę. Między 56 a 60 minutą do głosu na krótko doszedł Raków. W tym czasie goście przeprowadzili trzy groźne akcje. W pierwszym przypadku dobrze interweniował Weinzettel, natomiast w dwóch kolejnych nie najlepiej zachował się Czerkas. Poważnym ostrzeżeniem dla defensywy Rakowa była groźna sytuacja z 71 minuty, kiedy to wprowadzony po przerwie Dawid Wolny mógł uszczęśliwić publiczność na Oleskiej. W 75 minucie stadion eksplodował. Świetnie prostopadłym podaniem uruchomiony został Wolny, który w sytuacji sam na sam zachował się jak stary rutyniarz i pewnie trafił do siatki. Wydawało się, że goście po raz pierwszy w tym sezonie zaznają goryczy porażki. Niestety, ale 82 minuta spotkania okazała się feralna dla Odry. Po podaniu Płonki do siatki trafił Ozięmbała, przerzucając piłkę nad interweniującym Weinzettelem. Problem w tym, że bramka została zdobyta ze spalonego. W 85 minucie szalę na korzyść gospodarzy mógł przechylić Dawid Wolny. Niestety jego strzał z około 5 metrów  przeleciał tuż koło słupka bramki Loski. Ostatnie dwie minuty Odra grała w 10, ponieważ drugą żółtą kartkę, a w konsekwencji czerwoną otrzymał kapitan drużyny Tomasz Wepa.

 

W sumie byliśmy świadkami ciekawego meczu, trzymającego do końca w napięciu. Wprawdzie bramka dla Rakowa była kontrowersyjna, jednak summa summarum ten remis można uznać za sprawiedliwy. Pod względem kibicowskim mecz wypadł bardzo efektownie. Szkoda tylko, że przyjezdni zaczęli swój doping od wulgarnych epitetów pod adresem gospodarzy, co w dużej mierze przyczyniło się do tego, że w czasie całego meczu obydwie zorganizowane grupy kibiców nie żałowały sobie “uprzejmości”. Tym samym Raków nadal pozostał jedyną niepokonaną drużyną na drugoligowym froncie, natomiast beniaminek z Opola utrzymał pozycję lidera.

 

Archiwalne zdjęcia

Facebook

Polecamy

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online