Furia kibiców Odry Opole w meczu z Aluminium Konin

Mimo dobrej gry na wiosnę ’99 roku, Odra cały czas była zagrożona spadkiem. Meczem prawdy, który miał zweryfikować gdzie podąży klub było spotkanie z Aluminium Konin, wiceliderem tabeli. Goście koniecznie potrzebowali punktów by dotrzymać kroku Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski, ponieważ w ówczesnym sezonie do Ekstraklasy awansować mógł zaledwie jeden zespół. Sytuację Odry dodatkowo komplikował fakt, że na 6. ostatnich kolejek dwa razy pauzowała. - Sobotnie spotkanie ma dla nas kapitalne znaczenie – twierdził trener Albin Mikulski. Niestety przed meczem zespół opanowała plaga kontuzji. Zagrożonych absencją było aż 8 graczy i Mikulski był zmuszony sięgnąć do trzecioligowych rezerw, z których ściągnął Piotra Sobottę.

Na mecz znowu przybyła spora liczba kibiców w sile ok. 4 tys. Aluminium dość szybko objęło prowadzenie – w 15 minucie po rzucie wolnym podyktowanym sprzed pola karnego za rzekomy faul Chifona przy wyprowadzaniu piłki. Było to pierwszy sygnał, że sędziowanie jest podejrzanie dziwne. Jednak 4 min później ten sam piłkarz doprowadził do wyrównania.

Mecz obfitował w wiele akcji i spięć podbramkowych ale atmosferę meczu najbardziej podsycała postawa sędziego. W drugiej części spotkania doszło do eskalacji napięcia. Piłkarze po kilku kontrowersyjnych decyzjach arbitra niemal wymierzali sobie rękoczyny a za ich postawą do furii została doprowadzona publiczność. Kibice podskórnie wyczuli „szwindel” i zareagowali odpowiednio do sytuacji. „Młyn” bliski był sforsowania płotu i wtargnięcia na płytę boiska intonując przy tym bezkompromisowe „sędzia ch..!”. Podchwyciła to reszta stadionu i 4 tysiące ludzi po chwili krzyczało to wulgarne hasło. Doping rozszalał się do tego stopnia, że nawet posiadanie przez Odrę piłki na własnej połowie było wspierane rykiem motywującym do ciągłego ataku.

Trener Mikulski widząc, że przeciwnik jest przełamywany - mimo ewidentnego wsparcia sędziego - postanowił w 70 min wprowadzić do gry napastnika. Był nim Piotr Sobotta, dla którego to był debiut w drugoligowej Odrze. Przed samym wejściem trener powiedział zawodnikowi, że to jego życiowa szansa. Jak niedługo się okazało stanął on na wysokości zadania. W 81 min popisał się kapitalnym „szczupakiem” po centrze z lewej strony i wbił gola głową w stylu, którego nie powstydziłby się Andrzej Szarmach. Na stadionie zapanowała euforia trudna do opisania. Aluminium dobił jeszcze Kucharski po karnym 4 min później podyktowanym już bez żadnych podtekstów. Kibicom było jeszcze mało i cały stadion skandował „Na kolana...!” Jednak takim wynikiem zakończyło się to jedno z najbardziej emocjonujących spotkań jakie odbyło się przy Oleskiej.

W tamtym sezonie oficjalnie celem Odry było utrzymanie a Aluminium awans jednak na jego koniec to Odra uplasowała się pozycję wyżej, bo na 4. miejscu. Był to koniec snów o potędze dla Aluminium, który zagrał w II lidze jeszcze jeden sezon, w międzyczasie tracąc sponsora i zaliczając kuriozalne przeniesienie do Bydgoszczy, po czym rozpadł się definitywnie. A Odra dwa sezony później sama była kandydatem do awansu, przejmując te wszystkie patologiczne nawyki, które zżerały polską piłkę w tamtych latach.

II liga gr. Zachodnia sezon 1998/1999 Odra Varta Opole – Aluminium Konin 3-1 (1-1)

Widzów: ok. 4 tys.

Odra: Kaczmarek – Maciuszek, Rzepa, Szota, Kucharski – Remień, Dąbrowski, Cieśla, Chi Fon – Konon (Sobotta), Golec. Trener: Albin Mikulski

Aluminium: Piekutowski – Lisewski, Gajewski, Oleszek (Augustyniak), Owczarek – Witek (Kazimierczak), Jaskot, Wojciechowski, Ciliński – Bugaj (Orzeszek, Gadomski. Trener: Jarosław Kotas

Źródło: Trybuna Opolska

Archiwalne zdjęcia

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online