Ze spotkania Ruch Chorzów - Odra Opole (1961, 3:3).Zespoły Odry Opole i Ruchu Chorzów (z dorobkiem 5 pkt. sąsiedzi w tabeli – red.), 23 kwietnia 1961 r. przystępowały do ważnego spotkania ligowego z myślą o zdobyciu kompletu punktów. W wypadku „niebiesko-czerwonych” odważna myśl o zainkasowaniu w Chorzowie 2 punktów była związana z bardzo nijakimi wynikami uzyskiwanymi przez niebieskich w Sezonie 1961.

O ile I połowa zakończyła się niepomyślnie dla podopiecznych Teodora Wieczorka (3:1 – red.), o tyle w drugiej części spotkania reprezentanci Białego Śląska obudzili się, doprowadzając – w końcowym efekcie – do sprawiedliwego remisu.

Ciekawostką jest fakt, iż przy 60-tysięcznej chorzowskiej widowni, po raz pierwszy wspólny występ ligowy zaliczyli bracia Bernard i Zygfryd Blautowie.

Poniżej przedstawiamy relację „Trybuny Opolskiej” ze wspomnianego spotkania (nr 96 z 24 IV 1961):

 
 

5 kolejka: 23.04.1961 Ruch Chorzów - Odra Opole 3:3 (Pieda 3, Schmidt 7, Lerch 43 – Piechaczek 3, Jarek 51, 76 k.)

Skład: Kornek, Brejza (Strociak), Szczepański, Wrzos, Blaut II, Blaut I, Schmidt, Jarek, Gajda, Piechaczek, Bania

 
 
60-tysięczna publiczność powitała wczoraj na Stadionie Śląskim w Chorzowie jedenastkę Odry z olbrzymim aplauzem. Tu i ówdzie słyszało się na trybunach głosy zaprzysiężonych kibiców Ruchu, którzy przepowiadali wysokie zwycięstwo opolanom. Spory szły jedynie o ilość bramek, jaką zaaplikują opolanie mistrzowi Polski. Te krakania wyszły jednak na dobre Ruchowi, który obronił jeden punkt i to w stylu, jaki mu wstydu przynieść nie może.

Aczkolwiek pierwsza połowa spotkania upłynęła na grze otwartej z obu stron, to jednak stwierdzić należy, że na boisku panowali piłkarze gospodarzy. Ich akcje nosiły ustawicznie w zarodku bramkę. Nic więc dziwnego, że w takiej sytuacji gwizdek sędziego na przerwę rozległ się przy stanie 3:1.

Opolanie przystąpili do wczorajszego spotkania z olbrzymim animuszem. Grali jednak skutecznie tylko w polu, aby pod bramką Wyrobka tracić polot. Szybkie akcje ofensywne opolan nie mogły przynieść odzwierciedlenia cyfrowego, gdyż nie miały one wykończenia. Napastnicy usiłowali „wjechać” z piłką do bramki, miast strzelać z większych odległości.

Obrona Ruchu potrafiła w tym okresie utrzymać napastników gości w szachu, nie dając im dojść do pozycji strzałowych z bliskich odległości. Odebranie piłki opolanom połączone było każdorazowo z rozpoczęciem akcji ofensywnych piątki niebieskich. Napastnicy Ruchu, czując za sobą twardą obronę, poczynali sobie wcale dobrze. Ich akcje poparte dobrym przygotowaniem technicznym wszystkich zawodników, zmuszały defensorów Odry do największego wysiłku. Nie obyło się również bez błędów. Kosztowały one zespół opolski utratę trzech bramek, przy jednej tylko strzelonej, w kapitalny zresztą sposób, przez Piechaczka.

Liczna „kolonia opolska” opuściła teraz z tonu, zanosiło się bowiem na pogrom. Stało się jednak inaczej.

Po przerwie grę rozpoczęli opolanie, dając teraz istny koncert gry. Zmiany wprowadzone w zespole opolskim wpłynęły przede wszystkim na skonsolidowanie linii defensywnych. Na stopera poszedł Brejza, jego zaś miejsce zajął na obronie Strociak. Szczepańskiego trener Wieczorek desygnował do pomocy. Takie ustawienie sprawiło, że tyły zaczęły grać bezbłędnie, atak natomiast był bez przerwy zasilany szybkimi przerzutami. Napastnicy potrafili wykorzystać tę sytuację, strzelając przeciwnikowi dwie brakujące do remisu bramki. Na dobrą sprawę mogło i powinno było ich być więcej. Niestety kilka kapitalnych akcji pozostało bez wykończenia. Napad pokazał, że nieobce są mu arkana sztuki piłkarskiej. Gdyby jeszcze i nieobce mu było ostre strzelanie oraz należyte ustawianie się w wolnym polu, wtedy kibice Ruchu nie mogliby mówić o szczęśliwym remisie.

A oto historia sześciu bramek.

Już w trzeciej minucie gry szybki atak przeprowadzili gospodarze, uzyskując z zaskakującego strzału Piedy prowadzenie.

Odpowiedź opolan następuje natychmiast. W tejże samej minucie Odra atakuje całą piątką. Długi przerzut do Piechaczka, krótkie podciągnięcie i Wyrobek musi wyciągać piłkę z siatki. Widownia oniemiała. Oklaski za piękną i szybką akcję zerwały się już po wznowieniu gry.

Teraz atakują gospodarze. Piłkę otrzymuje Polok, wychodząc z nią poza linię autową. Sędzia tego nie widzi, więc skrzydłowy Ruchu miękko centruje do Schmidta. Center Ruchu nie namyślał się wiele, lecz kropnął ile sił w nodze. Potężna bomba wylądowała w siatce mimo rozpaczliwej interwencji Kornka. Nie bez winy byli tu nasi defensorzy, którzy dali się zaskoczyć rajdem Poloka.

W 43 minucie ponowny błąd obrony Odry. Wykorzystuje to niezwykle przytomny Lerch, zdobywając trzecią bramkę dla gospodarzy.

W drugiej połowie gry atakują opolanie, zagrażając bez przerwy bramce Ruchu. W 51 minucie akcję ofensywną inicjuje Szczepański. Piłka trafia do Gajdy, ten zaś wystawia Jarka, który nie namyśla się długo, lecz kieruje głową piłkę obok interweniującego Wyrobka.

Mimo nie ustających ataków opolan, na następną i ostatnią bramkę spotkania czekać musimy aż do 76 minuty. Kolejny atak piątki opolskiej kończy się faulem na Piechaczku. Sędzia dyktuje rzut karny, który pewnie zamienia na trzecią bramkę Jarek.

Opolanie zmarnowali wczoraj szereg murowanych, wydawałoby się okazji. Trzeba jednak stwierdzić, że zagrali w sumie dobry mecz, uzyskując przychylną ocenę śląskich miłośników piłki nożnej.

Tabela ligowa (5. kolejka, Sezon 1961).

Archiwalne zdjęcia

Polecamy

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online