Zwycięzców się jednak nie sądzi. Najlepiej w obozie gospodarzy zagrali Eugeniusz Piechaczek i Norbert Gajda. Wśród gości wyróżnić należy Mariana Machowskiego.
Zwycięstwo nad Wisłą wywindowało podopiecznych Teodora Wieczorka na 5. pozycję w tabeli (4 pkt. – red.). Krakowianie spadli zaś… na ostatnie (1 pkt. - red.).
Poniżej przedstawiamy relację „Trybuny Opolskiej” ze spotkania Odra Opole – Wisła Kraków (nr 90 z 17 IV 1961):
4 kolejka: 15.04.1961 Odra Opole – Wisła Kraków 4:2 (Piechaczek 10, 37, Jarek 20, Gajda 43 – Machowski 49, 61)
Skład: Kściuk, Brejza, Szczepański, Wrzos, Prudło, Blaut, Szmidt (Klik), Jarek, Gajda, Piechaczek, Bania
W sobotę grały „dwie” Odry. Jedna do przerwy, inna zaś w drugiej części meczu. Zawodnicy opolskiej jedenastki nie zmienili się, zmienił się jedynie styl gry i to na niekorzyść opolan.
Po zakończeniu meczu liczni kibice twierdzili, że wiślacy zagrali lepiej po połowie i stąd taka różnica. Ci, którzy tak sądzą, są w wielkim błędzie. Wisła grała na jednym, wcale nie wysokim poziomie przez cały mecz, zaś udane akcje w drugiej połowie były wynikiem słabej gry opolan, którzy nazwijmy to po imieniu „przestali grać”.
Zadziwić mogła Odra wszystkich, którzy przybyli w sobotę na stadion. Opolanie od pierwszego gwizdka rozpoczęli nieprzerwany szturm na bramkę Wisły, lokując cztery razy piłkę w siatce Leśniaka. W tym czasie, a mowa tu o pierwszej połowie spotkania, udane akcje ofensywne inicjują raz po raz to Gajda, to Piechaczek, to znów Jarek. Zanosiło się na sromotną porażkę gości. Do napastników dostroili się pomocnicy i defensorzy, grając spokojnie i pewnie. Wypady wiślaków kończyły się z reguły na obrońcach, którzy nie dawali się ogrywać.
Serię bramek rozpoczął w 10 minucie Piechaczek, który pewnie dobił sparowaną piłkę po strzale Jarka. W dziesięć minut później Jarek egzekwuje rzut karny, podyktowany za faul na Gajdzie, uzyskując drugą bramkę dla Odry. Na następną bramkę czekamy 17 minut, w czasie których obserwowaliśmy wiele akcji zaczepnych gospodarzy oraz nie uznaną bramkę przez sędziego, strzeloną po akcji całego napadu przez Jarka. Nie zniechęciło to opolan. Gajda wymanewrował obrońców Wisły, wypuszczając precyzyjnie Piechaczka. Reszta była już tylko formalnością i Odra prowadzi 3:0. Nie upłynęło następnych 6 minut a znów byliśmy świadkami pięknej akcji. Piechaczek zamienił pozycję z Banią, centrując miękko na pole karne gości. Piłkę przejął Gajda uzyskując z woleja czwartą bramkę.
To było jednak wszystko co przemawiało na korzyść Odry. Po przerwie opolanie „przestali grać”, oddając inicjatywę w ręce przeciwników. Z szansy tej skorzystali wiślacy uzyskując dwie bramki ze strzałów Machowskiego. W tym czasie wszystko się rwało w opolskim zespole. Napastnicy nie potrafili „sklecić” ani jednej udanej akcji zaczepnej. Do ich gry dostroili się i tym razem defensorzy, popełniając szereg rażących błędów. Ułatwiło to wybitnie zadanie gościom, którzy przez prawie 45 minut atakowali świątynię Kściuka.
W sumie sobotni mecz nie należał do pięknych widowisk sportowych. Walkę o punkty wygrała Odra, zapewniając sobie zwycięstwo w pierwszej części spotkania.

