Ze spotkania Odra Opole - Lech Poznań (1:0; Sezon 1961).Zaskakująca porażka w inauguracyjnej kolejce z Zawiszą Bydgoszcz była zimnym prysznicem dla wielkomocarstwowych planów działaczy „niebiesko-czerwonych”.

Wpadka! Ale lepiej teraz niż później – pomyśleli sobie zapewne wszyscy w obozie opolskim. Na wszelki jednak wypadek drugiego przeciwnika już nie zlekceważono. Tym bardziej, iż do Opola przyjechał pogromca ubiegłorocznego mistrza Polski (Lech - Ruch 1:0 – red.).

Opinia opolskiej prasy była jednoznaczna w wymowie („Trybuna Opolska”, nr 70 z 23 III 1961):

Tysiące miłośników piłkarstwa oczekują od Odry rehabilitacji za niedzielną porażkę, która aczkolwiek o niczym jeszcze nie decyduje, to jednak pozostawiła niesmak, wywołując liczne komentarze na temat przygotowań przedsezonowych.

26 marca 1961 r. gospodarze okazali się minimalnie lepsi od Lechitów. 15 tys. kibiców mogło z zadowoleniem opuszczać stadion na Oleskiej, licząc na kolejne – bardziej efektowne wygrane. Dzięki niedzielnemu zwycięstwu nad Lechem, reprezentanci województwa opolskiego awansowali z 12-tej na 6-tą pozycję w tabeli. Liderem (z kompletem punktów) pozostawała bytomska Polonia. Na samym dnie znajdowali się zaś… chorzowianie (0 pkt., stosunek bramek 0:5 – red.).

Poniżej przedstawiamy relację „Trybuny Opolskiej” ze spotkania (nr 73 z 27 III 1961):

 
 
2 kolejka: 26.03.1961 Odra Opole – Lech Poznań 1:0 (Jarek 61)
 

Skład: Kściuk, Brejza, Szczepański, Wrzos, Prudło, Blaut, Schmidt (Klik), Jarek, Kleszcz, Piechaczek, Bania

 

Trudne zadanie mieli wczoraj opolanie w meczu I-ligowym z poznańskim Lechem. Poznaniacy nastawieni z góry na defensywną grę wzmocnili obronę do tego stopnia, że aby dostać się na ich przedpole bramkowe, trzeba było niejednokrotnie forsować mur dziewięciu zawodników. Zrozumiałe, że w takich warunkach nie mogło być mowy o strzeleniu większej porcji bramek, mimo, że opolanie zmarnowali kilka doskonałych momentów.

Piętnaście tysięcy publiczności było wczoraj świadkami ambitnej i niezwykle agresywnej gry zespołu opolskiego, który tym samym starał się zrehabilitować za niefortunną porażkę, w pierwszym swoim meczu w Bydgoszczy. Zdania na temat oceny postawy zawodników Odry były po meczu podzielone. Ci, którzy oczekiwali wysokiego zwycięstwa narzekali na brak zdecydowania napastników. Reszta, a tych było o wiele więcej, oceniła dodatnio grę Odry, tłumacząc niski wynik sposobem gry gości. Taka ocena trafia nam bardziej do przekonania, bowiem większość zawodników opolskich zasługuje na słowa uznania. Szczególnie dotyczy to linii defensywnych, w których rej wodził dobrze grający wczoraj Szczepański. Słabsza forma tego zawodnika w Bydgoszczy wydaje się była tylko chwilową niedyspozycją. Wczoraj Szczepański miał najtrudniejsze zadanie „opieki” nad niezwykle szybkim i niebezpiecznym napastnikiem gości Gojnym. Z zadania tego nasz nowy stoper wywiązał się bez zarzutu.

Bardzo dobrze zagrali również Brejza i Wrzos, którzy dostroili się do poziomu swego renomowanego kolegi, tworząc wraz z nim doskonały tercet.

W pomocy lepszy był, jak zwykle, Blaut, choć może nieco zbyt wiele grał na swego kolegę – Prudłę. Ten ostatni nie miał wczoraj najlepszego dnia. Niepotrzebnie zwalniał akcje, przetrzymując piłkę. Stwarzało to duże możliwości obrońcom gości, którzy mieli sporo czasu na „pokrycie” opolskich napastników.

W linii napadu dał się zauważyć brak Gajdy i Stemplowskiego, zastąpionych przez Kleszcza i Schmidta. O ile Kleszcz, poza kilkoma dobrymi momentami, raczej nie był specjalnie widoczny, to Schmidt miał cały szereg dobrych posunięć, nieźle wprowadzając się do ligowej jedenastki. Dobre, a może bardzo dobre momenty miał Bania na lewym skrzydle. Niestety, był za mało zatrudniony przez Piechaczka, który był wczoraj najsłabszym napastnikiem w zespole Odry. Jarek bardzo przytomnie strzelił zwycięską bramkę, będąc poza tym motorem akcji zaczepnych. W drugiej połowie Schmidta zastąpił Klik będąc współautorem zwycięskiej bramki.

Ocena ta będzie niekompletna, jeżeli nie wspomnę raz jeszcze o defensywnej grze zespołu gości, którzy tym samym utrudnili ostre strzelanie opolskim napastnikom.

W sumie mecz nie był specjalnie emocjonującym widowiskiem sportowym, przypominając typową walkę o punkty. Dotyczy to szczególnie poznaniaków, którzy, jak się wydaje, nastawili się na wywiezienie z Opola jednego punktu. Zadania nie wypełnili i nie pomogło im w tym nawet fantastyczne w niektórych momentach szczęście. Przytoczę tylko, że kilka ostrych strzałów opolskich napastników odbiło się od poprzeczki, w innych zaś momentach obrońcy ratowali swoją zagrożoną świątynię dosłownie w ostatnich sekundach.

Opolanie uzyskali wczoraj pierwsze w bież. sezonie ligowe punkty. Miejmy nadzieję, że w następnych spotkaniach zwiększą swój stan posiadania.

Prezentacja drużyn (Odra - Lech 1:0; Sezon 1961).

Archiwalne zdjęcia

Polecamy

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online