Przygotowania do nowego Sezonu dla opolskiej Odry rozpoczęły się na własnych śmieciach już 1 stycznia 1961 r. W połowie lutego 1961 r. I drużyna wyjechała na dwutygodniowe zgrupowanie do Szklarskiej Poręby, po czym rozegrała trzy kontrolne potyczki (zwycięstwa nad Naprzodem Lipiny 3:0, Unią Krapkowice 3:0 i Reprezentacją Opolszczyzny 5:1 – red.).
„Niebiesko-czerwoni” przystępowali do rozgrywek wzmocnieni reprezentacyjnym obrońcą Henrykiem Szczepańskim (transfer z ŁKS-u Łódź – red.). Apetyty reprezentantów województwa opolskiego były ogromne. Wyjazd do Bydgoszczy rozpatrywano w kategoriach 2 łatwych punktów.
W przededniu meczu w „Trybunie Opolskiej” można było przeczytać (nr 64 z 16 III 1961):
Opolanie jadą do Bydgoszczy JAKO ZDECYDOWANI FAWORYCI. Trudno przecież przypuszczać, aby beniaminek, w dodatku po gruntownym przemeblowaniu składu, mógł pokusić się o zwycięstwo nad renomowaną Odrą. Niemniej przestrzec należy drużynę Jarka (…) przed zbytnią pewnością siebie. W Bydgoszczy inauguracyjny mecz należy potraktować z wielu względów bardzo serio i ZAGRAĆ NA CAŁY GAZ. Lekceważenie nie znanego bliżej przeciwnika już nieraz przynosiło opłakane skutki. Nie przypuszczamy, aby opolanie znani z ambicji chcieli w ten sposób potraktować ten mecz, niemniej tak dla „pewności” o tym piszemy.
A jak było? Zapraszamy do poniższego sprawozdania („Trybuna Opolska” nr 67 z 20 III 1961):
Skład: Kściuk, Brejza, Szczepański, Wrzos, Prudło, Blaut, Stemplowski, Jarek, Gajda, Piechaczek, Bania
Przyznać jednak trzeba obiektywnie, że sukces bydgoszczanom jest nie tyle wynikiem ich wysokich umiejętności, ile raczej słabej gry opolan. We wczorajszym meczu Odra w niczym nie przypominała bojowej i szybkiej drużyny z ubiegłego roku. Dosłownie wszyscy piłkarze zagrali grubo poniżej swych możliwości. Akcje prowadzone były w zbyt wolnym tempie i na dodatek systemem „stu podań”. A kiedy już napastnicy wypracowali sobie dogodne pozycje podbramkowe zawodziły strzały, do oddawania których zresztą i tak nie bardzo się kwapili.
Ułatwiało to znakomicie grę obrońcom Zawiszy, wspomaganym przez defensywnie grających pomocników, a często nawet napastników. Bydgoszczanie swą niższość techniczną nadrabiali kolosalną ambicją i świetną kondycją, co jak się okazało, wystarczyło do zwycięstwa. Rozpoczęli oni grę ostrożnie, ale już w trzeciej minucie po akcji lewą stroną, nieprawidłowo zatrzymany tuż przy linii kornerowej Frąckowiak egzekwował rzut wolny. Ku wielkiej radości widowni piłka dotknęła nogi stojącego przy słupku bramkowym Brejzy i wpadła do bramki.Wszyscy teraz oczekują zrywu Odry i wyrównującej bramki. Nic podobnego jednak nie nastąpiło.
Atak Odry grał ospale i w ciągu pierwszych 15 minut jedynie raz celnie strzelił Piechaczek i raz Wrzos. W obydwu wypadkach strzały ich wyłapał spokojnie Rosiński. Bydgoszczanie grają w tym okresie wyraźnie defensywnie, a ich szybkie wypady są zawsze niebezpieczne.
W końcowej fazie pierwszej części meczu Odra osiągnęła nawet dużą przewagę, napastnicy częściej strzelają, niestety, niecelnie. W 44 minucie Bania „popisał się” i… nie trafił do pustej bramki!
Nieliczna grupka opolan przybyłych na mecz, oczekiwała „przebudzenia” się Odry w drugiej połowie meczu. Piłkarze nie zrobili im jednak tej przyjemności, natomiast gospodarze wzmocnili defensywę. Rozbić ją mogły tylko szybkie, długie i prostopadłe podania, z których słynęła ongiś Odra, a tych właśnie wczoraj nie było.
Zdenerwowani napastnicy Odry nie wykorzystują na dodatek kilku „murowanych” sytuacji. W 52 minucie Piechaczek dosłownie z 5 metrów strzela w ręce bramkarzowi, a w 85 minucie Jarek również z bliska oddał potężną bombę, która minimalnie minęła bramkę Zawiszy.
10 minut przed końcem spotkania w zderzeniu z Rosińskim, Gajda doznał kontuzji nogi i Odra grała do końca spotkania w dziesiątkę, co jeszcze bardziej zmniejszyło jej szansę na uzyskanie chociażby remisu.
Jak wspomnieliśmy w Odrze nie sposób kogoś wyróżnić ani zganić. Cała drużyna zagrała słabo. Wydaje się, że zespół opolski nie osiągnął jeszcze pełni formy.
W drużynie Zawiszy, która zaimponowała ambicją i sercem do walki, wyróżnili się Rosiński w bramce, Fijałkowski na stoperze oraz pomocnicy Rembecki i Góral.

