(3. kolejka): 28.08.1968 Górnik Zabrze – Odra Opole 4:1 (Lubański 15, 54, 62, 81 – Kolek 30)

Zabrze, stadion Górnika (mecz przełożony z 11 sierpnia 1968 r.)

Sędzia: Eliński (Kraków)

Widzów: 30 tys.

Górnik: Jan Gomola, Rainer Kuchta, Stanisław Oślizło, Henryk Latocha, Stefan Floreński (Edward Olszówka), Alojzy Deja, Erwin Wilczek, Alfred Olek, Zygfryd Szołtysik, Włodzimierz Lubański, Jerzy Musiałek ; Trener – Géza Kalocsay

Odra: Konrad Kornek, Kazimierz Uranin, Henryk Brejza, Wiesław Łucyszyn, Joachim Krawiec, Manfred Koprek, Józef Klose, Jan Kruk, Jan Małkiewicz, Antoni Kot, Henryk Kolek; Trener – Antoni Brzeżańczyk

 

„Sport”

"Piątka" dla Lubańskiego za 4 bramki z Odrą

Zabrze. - Zwolennicy Górnika triumfują. Zwycięzcy Hexagonalu "fedrują" na pełnych obrotach, nie zwalniając tępa. Środowe spotkanie z Odrą, górnicy rozegrali znów na najwyższym poziomie. Dynamika ich gry, synchronizacja działań, precyzja i różnorodność podań, zrobiły na 30-tysięcznej widowni wielkie wrażenie.

Bohaterem meczu był Włodzimierz Lubański. Ilekroć był on przy piłce, bramce opolan groziło największe niebezpieczeństwo. Każda jego akcja znamionowała piłkarza wielkiego formatu: bez trudu uwalniał się spod kontroli przeciwników, świetnie dryblował, bezbłędnie strzelał. Ukoronowaniem jego środowego popisu było strzelenie aż czterech bramek.

Lubański nie był osamotniony. W doskonałej formie znajdowali się także jego koledzy z pierwszej i drugiej linii. Uwagę zwracała przede wszystkim postawa Musiałka. Tournee po Ameryce wyszło temu zawodnikowi zdecydowanie na korzyść. Odzyskał dawny wigor, wzbogacił repertuar zagrań i tricków o nowe elementy. Bardzo dobrze grał Szołtysik. Troskliwie pilnowany przez najlepszego gracza Odry - Kota, potrafił przeprowadzić sporo błyskotliwych i wyrafinowanych akcji. Do chwili posiadania pełnej kondycji wyróżniał się ruchliwością Wilczek. Kwartet Wilczek - Szołtysik - Musiałek - Lubański, uzupełniany przez Deję i Olka, funkcjonował, szczególnie w drugiej połowie meczu, wzorowo.

Spotkanie było bardzo żywe i emocjonujące. Do przerwy cechowała je niezwykle zacięta walka. Opolanie, zgodnie z zapowiedzią trenera Brzeżańczyka nie przyjechali do Zabrza na "turystyczną wycieczkę". Walczyli nieustępliwie, "odgryzali" się Górnikowi bardzo skutecznie. Utrata bramki w 15 min. po kiksie Krawca, nie odebrała im animuszu. Nagrodą za tę ambicję i wiele udanych akcji było zdobycie wyrównania w 30 minucie. Strzał lewoskrzydłowego Kolka, oddany niemal z samej linii bramkowego autu, wylądował w samym "okienku". Przy bramce tej sporo winy ponosi Oślizło, który przy większym zdecydowaniu mógł wcześniej zażegnać niebezpieczeństwo. Na kilka minut przed przerwą Odra była o krok od zdobycia drugiego gola. Specjalista od dalekich strzałów - Kot, oddał piorunującą "bombę", ale Gomola szczęśliwie wypiąstkował piłkę na róg.

Druga część gry zaczęła się niefortunnie dla Odry. Doskonale dotychczas broniący Kornek wypuścił piłkę w niegroźnej sytuacji z rąk, umożliwiając znajdującemu się obok Lubańskiemu zdobycie ponownego prowadzenia. Niepowodzenie to jakby podcięło skrzydła drużynie opolskiej. W jej grę wkradło się wyraźne zdenerwowanie, wyrażające się w niedokładnych podaniach, chaotycznym bieganiu i dziesiątkach innych błędów. Nic dziwnego że przewaga Górnika rosła z minuty na minutę. Na szczęście dla opolan Kornek bronił bardzo ofiarnie. Dwukrotnie jednak przy strzałach Lubańskiego musiał skapitulować. W 62 min. Włodek zainicjował solową akcję, w której, po slalomowym przejściu czterech zawodników Odry, skierował piłkę w dolny róg bramki. Czwarta bramka Lubańskiego padła w 80 min. z dalekiego, ale bardzo ostrego i zaskakującego strzału z 30 metrów.

Mimo wysokiej porażki opolanie pozostawili dobre wrażenie. Zagrali o klasę lepiej, niż podczas wiosennego występu w Zabrzu, kiedy ulegli górnikom 0:6. Efekty pracy trenera Brzeżańczyka są już dla wszystkich widoczne.

Opinie pomeczowe: TRENER GÓRNIKA - DR. GEZA KALOCSAI: "Odra była bardzo wymagającym przeciwnikiem. Tym cenniejsze jest nasze wysokie zwycięstwo. Bardzo cieszę się pełnowartościowym partnerem Lubańskiego". TRENER ODRY - ANTONI BRZEŻAŃCZYK: "Nie przypuszczałem, że górnicy są w tak znakomitej formie. Mogliśmy jednak uzyskać korzystniejszy wynik. Dwie bramki były zbytecznym prezentem dla gospodarzy".

TB, „Sport” nr 104 z dnia 30.08.1968 r.

 -----------------

„Kronika Górnika Zabrze”

Wielkie wrażenie na zgromadzonej w Zabrzu 30-tysięcznej widowni wywarła dynamika gry, synchronizacja działań, precyzja i różnorodność podań Górnika. Bohaterem meczu: nie kto inny jak Włodzimierz Lubański. Za każdym razem, gdy był on przy piłce bramkarz opolan musiał mieć się na baczności. Jednakże nie tylko on prezentował świetną formę. Na szczególną uwagę zasługuje Musiałek, którego po meczu wyróżnił trener Géza Kalocsay mówiąc, iż staje się on pełnowartościowym partnerem Lubańskiego. Mecz był widowiskiem bardzo emocjonującym i żywym. Pomimo bardzo niekorzystnego wyniku dobrze zaprezentowała się Odra demonstrując wielką ambicję i ducha walki.

(za wikigornik.pl)

Archiwalne zdjęcia

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online