Ze spotkania Odra - Górnik (Sezon 1961, 1:1).Spotkanie liderującego Górnika Zabrze (23 pkt. – red.) z szóstą w tabeli Odrą Opole (12 pkt. – red.) zgromadziło na trybunach śmietankę polityczną Regionu Opolskiego z sekretarzem Komitetu Wojewódzkiego Polskiej Zjednoczonej Partii Robotniczej Pawłem Wojasem i wicepremierem Zenonem Nowakiem na czele.
 
Zawodnicy Odry, którzy w ubiegłym Sezonie dwukrotnie pokonali zabrzan (dom: 4:1, wyjazd: 1:2 – red.) i tym razem byli bliscy pełnego sukcesu. Ku rozpaczy miejscowych, Franciszek Kściuk dał się zaskoczyć w ostatnich sekundach pojedynku… i to nawet nie snajperom miary Erwina Wilczka, Romana Lentnera czy Ernesta Pola. 2 punkty wydarł „niebiesko-czerwonym” obrońca – Antoni Franosz (reprezentował barwy Górnika w latach 1948 – 1962, strzelając w najwyższej klasie rozgrywkowej… 3 bramki – red.).
 
Poniżej przedstawiamy relację „Trybuny Opolskiej” ze spotkania Odra Opole – Górnik Zabrze (nr 158 z 6 VII 1961):
 
 
 
 
11 kolejka: 05.07.1961 Odra Opole – Górnik Zabrze 1:1  (Gajda 39 – Franosz 89)
 
Skład: Kściuk, Szczepański, Brejza, Wrzos, Prudło, B. Blaut, Stemplowski, Jarek, Gajda, Juszczak, Bania
 
 
 
Wielu mamy miłośników sportu wśród najwybitniejszych osobistości kraju. Wczoraj przybył na stadion Odry wicepremier Zenon Nowak w towarzystwie stałych bywalców na opolskim stadionie I sekretarza KW PZPR tow. Pawła Wojasa oraz przewodniczącego Prez. WRN tow. Józefa Buzińskiego.
 
Wicepremier Zenon Nowak otrzymał w przerwie meczu z rąk czołowego zawodnika opolskiej jedenastki Blauta wiązankę kwiatów oraz honorową odznakę OKS Odra. Obecni na boisku miłośnicy piłkarstwa zgotowali tow. Nowakowi żywiołową owację.
 
Wczoraj spotkanie Odry z Górnikiem Zabrze miało duży ciężar gatunkowy. Nie chodziło tutaj bynajmniej o tytuł mistrza wiosny, który Górnik zapewnił sobie już dość dawno, chodziło jednak o zadokumentowanie roszczeń opolan do czołówki polskiego piłkarstwa.
 
Górnicy, którzy zjechali do Opola żądni rewanżu za porażki poniesione w roku ubiegłym, mogą mówić o szczęściu, bowiem wyrównującą bramkę uzyskali w ostatniej minucie gry, kiedy wszyscy na stadionie byli już przeświadczeni o zwycięstwie Odry.
 
Opolanie zagrali wczoraj doskonały mecz będąc, śmiało można to stwierdzić, zespołem lepszym. Tylko pech i szybko zapadłe ciemności stanęły na przeszkodzie opolanom do uzyskania pełnego sukcesu.
 
Odra, którą widzieliśmy wczoraj potwierdziła opinię zespołu grającego na wskroś nowocześnie. Szybkie akcje ataku poparte długimi przerzutami i zaskakującymi „wypuszczeniami” cechowały nasz zespół przez pełne 90 minut gry. Pretensje mają niektórzy o to, że Odra nie zastosowała w ostatnich minutach gry na czas. Pretensje te są co najmniej bezpodstawne, bowiem nowoczesny football nie polega na biernej obronie. Utrata bramki, o którą można mieć pretensje jedynie do pogody, ujmy opolanom nie przynosi i należy sobie życzyć, aby wszystkie następne występy naszej jedenastki były podobne, naturalnie pod względem gry, do wczorajszego.
 
W zespole opolskim trudno kogoś wyróżnić. Wszyscy grali na pełnych obrotach, wszyscy dali z siebie maksimum wysiłku. Najruchliwsi byli Juszczak, Gajda, Jarek, Bania i Szczepański. Te nazwiska nie powinny sprawić wrażenia, że pozostali grali słabiej. Na dobrą sprawę powinienem wypisać tu wszystkich po kolei.
 
30 minut pierwszej połowy spotkania upłynęło na obustronnych atakach, przy czym opolanie byli bardziej niebezpieczni. Górnicy, opierający swą grę w ostatnim okresie na szybkim Lentnerze wczoraj musieli pogodzić się z tym, że ich lewoskrzydłowy nie istniał na boisku. Zasługa to Szczepańskiego, który unieruchomił swego kolegę z reprezentacji.
 
Pohla i Musialka ma „na sumieniu” Brejza, który nie dał im pograć.
 
Ostatni kwadrans pierwszej połowy to prawie że typowy zamek hokejowy. Odra zmusiła Górnika do defensywy, uzyskując w tym czasie cenną bramkę ze strzału Gajdy. Ze nie posypało się ich więcej, to już zasługa tercetu defensywnego gości, którzy bronili swej świątyni jak przysłowiowe lwy.
 
W drugiej połowie nadal trwał napór piłkarzy Odry, którzy mieli kilkakrotnie wspaniałe okazje do podwyższenia wyniku. Niestety, strzały napastników mijały się o centymetry z celem, bądź na przeszkodzie stawał dobrze zachowujący się w bramce Kostka. Jemu przede wszystkim może Górnik zawdzięczać uzyskanie remisu.
 
W sumie wczorajsze spotkanie ligowców mogło zadowolić nawet najwybredniejszych znawców piłkarstwa. To była naprawdę nowoczesna gra. Obaj aktorzy wczorajszego widowiska potwierdzili opinię, że należą do czołowych zespołów kraju.
 
Odrę czeka w niedzielę rewanżowy pojedynek z cyklu rozgrywek Intertoto z zespołem Vorwaerts Berlin. Oczekujemy od naszych piłkarzy gry na poziomie środowego spotkania z Górnikiem.

Tabela ligowa po 12. kolejce (Sezon 1961).

------------------------------------------

 

(13. kolejka): 05.07.1961 Odra Opole – Górnik Zabrze 1:1 (Gajda 39 – Franosz 89)

Sędzia: Wacław Majdan (Warszawa)

Widzów: 14 tys.

Noty wg „Sportu”:

Odra: Franciszek Kściuk 2,5, Henryk Szczepański 3, Henryk Brejza 3, Ryszard Wrzos 3, Bernard Blaut 2, Henryk Prudło 3, Franciszek Stemplowski 2,5, Engelbert Jarek 3, Norbert Gajda 2,5, Stanisław Juszczak 2, Zbigniew Bania 2

Górnik: Hubert Kostka 2,5, Antoni Franosz 2,5, Stanisław Oślizło 3, Henryk Hajduk 1,5 (Ginter Gawlik 1,5  46), Stefan Florenski 2, Jan Kowalski 3, Edward Olszówka 1,5, Erwin Wilczek?, Jerzy Musiałek?, Ernest Pohl 2, Roman Lentner 3; Trener: Augustyn Dziwisz

 

„Sport”

Zdawało się, że Górnik dozna pierwszej porażki w tegorocznych bojach mistrzowskich. Do 89 minuty opolanie grający z dużym impetem zdołali się obronić przed stratą bramki. Nagle po akcji prawą stroną boiska nastąpił długi przerzut i nadbiegający z obrony Franosz szczupakiem umieścił piłkę głową w siatce. Co nie udało się Pohlowi, Musiałkowi, ani też najlepszemu napastnikowi przodownika tabeli, dokonał najstarszy gracz na boisku – Franosz. Dzięki temu wyczynowi Górnik zakończył pierwszą serię bez porażki.

Pierwsze dwa kwadranse należały bezsprzecznie do gości. Lentner ustawicznie inicjował kilkudziesięciometrowe ucieczki i po jego akcjach powstawał stan alarmowy na przedpolu opolskiej bramki. Nie należy jednak przez to rozumieć, że gospodarze zostali zepchnięci do defensywy. Częstokroć ofensywa górników była przerywana przez szybkie i groźne wypady ataku miejscowych, kierowane jak zwykle doskonale przez Jarka.

Po 30 minutach nastąpiła dość znaczna zmiana. Górnicy nieco spuścili z tonu. W 34 min. idealnie wypuszczony Juszczak w bardzo dogodnej sytuacji posłał piłkę o kilka metrów obok bramki. Niedługo przed przerwą opolanie zdołali jednak objąć prowadzenie. Po rzucie rożnym piłkę przejął Jarek i tak dokładnie podał ją Gajdzie, że ten mógł ją ulokować w górniczej bramce. W 2 min. później Kostka wyłapał bombę Jarka. Były to kulminacyjne momenty kilkunastominutowego naporu ofensywy opolan.

Po zmianie stron Jarek i koledzy podnieśli jeszcze rozmach gry. W szeregach Odry można było zobaczyć bardzo dobrą współpracę między wszystkimi liniami. Natomiast górnicy częstokroć tracili siły na bojowe akcje, które były z góry skazane na niepowodzenie wobec dobrej formy Blauta, Brejzy i Szczepańskiego. Dopiero w ostatnich 10 minutach goście z Zabrza złapali drugi oddech. Kściuk z trudem wyłapał główkę Oślizły po rzucie egzekwowanym przez Wilczka. Tuż przed zdobyciem bramki przez Franosza, Musiałek nie trafił do siatki z dwóch metrów. Wreszcie Franosz wyręczył swoich kolegów.

Ogólnie oczekiwano, że Odra po męczącym wyjeździe do Berlina nie sprosta wielkiemu zadaniu. Tymczasem można było z podziwem śledzić, jak wszyscy wytrzymują piekielnie mocne tempo. Nawet gracze, do których nie miano większego zaufania, jak np. Juszczak, który dopiero od kilku tygodni występuje w barwach Odry, wznieśli się na najwyższy poziom swoich umiejętności. Co prawda w pierwszej połowie Stemplowski miał kilka słabszych momentów, ale w drugiej zrehabilitował się całkowicie. Jarek był dyrygentem i egzekutorem z najprawdziwszego zdarzenia. Wielką partię rozegrał też starszy Blaut. Jego pojedynek z Pohlem, trzymał ustawicznie w napięciu kilkunastotysięczną widownię. Porywająca była też walka Lentnera ze Szczepańskim. W pierwszych trzech kwadransach Lentner niejednokrotnie zmylił czujność swego opiekuna. Po pauzie jednak Szczepański panował suwerennie w swojej strefie i na palcach jednej ręki można policzyć udane rajdy reprezentacyjnego lewoskrzydłowego. Była jeszcze i trzecia para, na której koncentrowała się cała uwaga. Jarek bowiem miał swojego stróża w osobie Kowalskiego, który nie opuszczał go na krok. Zmienne były koleje tej rywalizacji. Okresami górą był Jarek, to znów Kowalskiemu udało się unicestwić zakusy kapitana Odry. Należy wyróżnić także Brejzę, który rzadko tylko dawał się ogrywać przez Pohla lub niezbyt dobrze dysponowanego Musiałka. Do Kściuka nie można mieć pretensji. Bramka uzyskana przez Franosza była bowiem zaskakująca.

W górniczej ofensywie przez pierwsze dwa kwadranse wszystko było doskonale nastrojone, ale wobec świetnej postawy obrońców i pomocników Odry – atak przodownika tabeli niezbyt często dawał o sobie znać. Motorem wszystkich poczynań był przez cały mecz Lentner, a po zmianie stron znacznie powiększyła się skuteczność Pohla. Skutkiem jednak dość słabej formy Wilczka i nie pasującego do tej pary Olszówki – Lentner i Pohl nie mogli wiele wskórać.

W bloku defensywnym zabrzan najlepiej zaprezentowali się Oślizło, który nie miał łatwego zadania, gdyż Gajda, Jarek i Juszczak utrudniali mu bardzo pracę. Na jego tle słabiej wypadli Franosz i Hajduk, który to w drugiej połowie ustąpił miejsca Gawlikowi. Po przerwie bowiem Floreński został cofnięty do obrony, a pomoc tworzyli Gawlik z Kowalskim. Kostka w bramce dorównał całkowicie Kściukowi i obaj otrzymali jednakową notę.

„Sport” nr 80, 6 lipca 1961 (za wikigornik.pl)

 

Archiwalne zdjęcia

Polecamy

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online