Spotkanie "Odry" Opole z poznańską "Wartą" (3:1, 1959) O tym, że beniaminek II ligi „Olimpia” Poznań nie jest takim słabeuszem jak przed rozgrywkami sądzono, pokazał mecz 3. kolejki ze „Śląskiem” Wrocław (zwycięstwo „Olimpii” 2:1). Dzięki tej „niespodziance” poznaniacy przed wyjazdem do Opola zajmowali 7. pozycję, z dorobkiem 3 pkt.

Nauczeni przypadkiem „Arkonii”, zawodnicy „Odry” poważniej podeszli do spotkania, nie lekceważąc już przeciwnika. A że „goście” (po ostatnim sukcesie) nie zamierzali „padać na kolana”… to już inna sprawa. Jedno jest pewne! 4 tysiące opolskich kibiców było świadkiem niezwykle interesującego widowiska.
 
O końcowym sukcesie „gospodarzy” przesądziło większe doświadczenie, jednakże „goście” jak najbardziej zasłużyli na pochwały. Zwyciężając poznaniaków, „Odra” z dorobkiem 7 pkt. objęła prowadzenie w II-ligowej tabeli (grupa Północ). Tuż za nią plasowały się jedenastki „Lecha”, „Śląska” i „Warty” (po 6 pkt.).
 
 
 
4 kolejka: 12.04.1959 Odra Opole – Olimpia Poznań 3:1 (Jarek 15, Klik 33, Stemplowski 72 – Wlekły 27)
 
Skład: Kściuk, Strociak, Brejza, Prudło, Blaut, Stemplowski, Frasek, Jarek, Klik, Popluc, Bania
 
 
Opolanie pokonali wczoraj na własnym boisku beniaminka ligowego Olimpię z Poznania. Zwycięstwo przyszło jednak gospodarzom z wielkim trudem, gdyż Olimpia okazała się drużyną o dużych umiejętnościach piłkarskich. Podobała się publiczności linia napadu, a zwłaszcza zawodnicy z numerami 10 i 11, to jest lewy łącznik Kaleta i lewoskrzydłowy Adrian. Poza tym warto podkreślić, że poznaniacy okazali się zespołem niesłychanie sympatycznym i zdyscyplinowanym, zyskując sobie z miejsca sporo sympatii.
 
Odra zagrała wczoraj na czwórkę z plusem, co najmniej o klasę lepiej niż w spotkaniu ze szczecińską Arkonią. Gospodarze wystąpili w nieco eksperymentalnym składzie z Klikiem na środku napadu i Stemplowskim (prawe skrzydło). Przyznać trzeba, że zestawienie to było raczej szczęśliwe, a w opolskim napadzie podobał się szczególnie Stemplowski, który na nowej pozycji czuł się dużo lepiej niż jako kierownik napadu. Niemniej wypada zauważyć, że jeszcze zbyt często nasz atak stosował system „o jedno podanie za dużo”, i dlatego nie mógł wykorzystać szeregu dogodnych sytuacji podbramkowych.
Franciszek Stemplowski (spotkanie "Odra" - "Olimpia" 3:1, 1959)
 
Graczem nr 1 jeśli chodzi o drużynę Odry był wczoraj młodziutki Blaut. Z zainteresowaniem śledzimy rozwój talentu tego zawodnika i stwierdzamy, że czyni stałe postępy. Jego opanowanie i celność podań może być wzorem dla innych piłkarzy.
 
Wczorajsze spotkanie było niezwykle emocjonujące. Jest to zarówno zasługa dobrze grających Opolan jak i beniaminka, który, jak wspomnieliśmy, pokazał się z jak najlepszej strony. O piłkę walczono ostro, ale prawie zawsze w granicach dozwolonych przepisami. Szkoda tylko, że do poziomu wczorajszego spotkania, które uznać można śmiało za zupełnie przyzwoite, nie dostroił się sędzia spotkania, p. Supranowicz (Lublin).
 
A teraz kilka słów o meczu. Opolanie rozpoczęli spotkanie w dużym tempie i zdawało się, że rozniosą przeciwnika. Na pierwszą bramkę musieliśmy czekać jednak do 15 minuty, kiedy to Jarek po rzucie rożnym zdobył prowadzenie. W 10 min. później Klik ma doskonałą okazję do podwyższenia rezultatu, ale niestety z 3 metrów fatalnie pudłuje. Teraz z kolei do głosu dochodzą goście, prezentując zebranej publiczności przyjemny futbol. W 27 min. pada wyrównanie. Lewoskrzydłowy zresztą nie pilnowany przez opolską defensywę ucieka po skrzydle, podaje do Wlekłego, a ten efektownym strzałem zmienia rezultat meczu na 1:1. Gra się wyrównuje i obaj bramkarze nie mogą narzekać na brak zajęcia. Do przerwy pada jeszcze jedna bramka. Zdobywa ją Klik w 33 min., wystawiony świetnie przez Jarka.
 
Po przerwie publiczność denerwuje się. Opolanie jakby spoczęli na laurach. Goście korzystając z tego niebezpiecznie atakują. Raz po raz pod bramką Kściuka – zamieszanie. Na szczęście piłka nie znajduje drogi do siatki. W 72 min. rozstrzygają się losy tego emocjonującego pojedynku. Wszędobylski Jarek znów wywalcza piłkę, pięknie wypuszcza Stemplowskiego, a ten ustala wynik meczu na 3:1. Do końca spotkania nie dzieje się już nic specjalnie ciekawego, a zawodnicy obu drużyn zmęczeni szybkim tempem grają na wyraźnie zwolnionych obrotach.

Archiwalne zdjęcia

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online