Przed ostatnią kolejką Sezonu 1958Wydarzenia, które miały miejsce 26 października 1958 r. oburzyły całe środowisko piłkarskie. Ostatnia kolejka Sezonu ’58 stała pod znakiem licznych „cudów”, które najmniej przysłużyły się opolskiej jedenastce.

Otóż wszystkie drużyny zagrożone spadkiem (za wyjątkiem „Budowlanych”) wygrały swoje spotkania. „Cracovia” Kraków zwyciężyła „Stal” Sosnowiec, „Lechia” Gdańsk „Legię” Warszawa zaś „Polonia” Bydgoszcz „Gwardię” Warszawa. Te ostatnie spotkanie – w opinii nawet kibiców „harpagonów” – zostało bezwstydnie ustawione.
 
Spadek, którego nikt z opolskich piłkarzy i działaczy nie brał pod uwagę… stał się smutnym faktem!
 
Niech za podsumowanie „czarnej niedzieli” posłuży tekst zamieszczony w „Trybunie Opolskiej” (nr 256 z 28 X 1958):
 
 
     
21 kolejka: 26.10.1958 Polonia Bytom – Budowlani Opole 2-0 (Kempny 72, Trampisz 87)
 
Skład: Kściuk, Strociak, Brejza, Wrzos, Blaut, Klik, Frasek, Jarek, Stemplowski, Popluc, Bania
 
 
 
 
Tegoroczne zmagania piłkarskich drużyn ligowych dobiegły końca. W wyniku spotkań mistrzowskich rozegranych w ubiegłą niedzielę poznaliśmy mistrza Polski i… emocje się skończyły. Teraz już na zimno będziemy rozpamiętywać wrażenia, jakich dostarczył nam miniony sezon.
 
Jest pewne, że opolscy miłośnicy piłki nożnej mile tegorocznych rozgrywek wspominać nie będą. Z ekstraklasy spadła bowiem ich drużyna – Budowlani, a to przecież nie może napawać radością.
 
Tak się niestety złożyło, że dopiero ostatnia kolejka spotkań zadecydowała o tym, która z pięciu drużyn (Wisła, Budowlani, Lechia, Polonia Bydgoszcz i Cracovia) towarzyszy sosnowieckiej Stali w spadku z I ligi. O pozostaniu w ekstraklasie nie zadecydowały niestety umiejętności poszczególnych jedenastek, ale szczęście i „dobre serce” przeciwników.
 
Dla pocieszenia serc mieszkańców Opola można powtórzyć za innymi gazetami, że: „Los jest nieubłagany i skazał na degradację drużynę (Budowlanych – przyp. red.) o niewątpliwych walorach, pozostawiając w lidze dużo słabsze jedenastki” (Trybuna Robotnicza), że: „Atmosfera jaka panowała wokół tych ostatnich gier, nie była zdrowa, a w każdym razie nie miała nic wspólnego z ideą sportu” i, że: „Chwilami spotkanie (Stal-Cracovia – przyp. red.) sprawiało wrażenie widowiska wyreżyserowanego w najdrobniejszych szczegółach” (Sport).
 
Warto tu jeszcze zacytować jeden akapit sprawozdania z meczu Polonia Bytom – Budowlani, zamieszczonego w „Trybunie Robotniczej”, której przecież nie można posądzać o brak obiektywizmu: „W meczu z wicemistrzem Polski Budowlani pokazali się z jak najlepszej strony, demonstrując poza wspomnianą ambicją i ofiarnością, silny i scementowany blok defensywny, atak kombinujący w polu bardzo ładnie, gubiący się jednak pod bramką przeciwnika. Nawet słynny strzelec Jarek spartaczył najidealniejszą pozycję. Jesteśmy przekonani, że inaczej losy tego meczu byłyby się potoczyły, gdyby do przerwy goście potrafili wykorzystać swoją przewagę. Po przerwie już sparaliżowani byli odpowiedzialnością za wynik, a po utracie bramki przyszło załamanie”.
 
Wydaje się, że nie ma jednak powodu do załamywania rąk. Przede wszystkim od piłkarzy, działaczy, a trochę i od kibiców zależy to, czy za rok Budowlani znów znajdą się w gronie I-ligowców. Wprawdzie nie jest to zadanie łatwe, ale przecież nie niemożliwe. Piłkarze muszą tylko mocno tego chcieć i… dużo pracować nad sobą.
 
A oto co mówią o „czarnej niedzieli”:
 
Antoni Golian (prezes KS Budowlani) – No cóż, spadliśmy z ligi. Przyznam się szczerze, że nie wierzyłem do ostatniej chwili, iż spotka nas ten nieszczęśliwy los. Najbardziej szokującym dla mnie wynikiem ostatniej niedzieli był „warszawski cud”, z którego wynika, że z naszą piłką źle się dzieje. Uważam, że degradacja Budowlanych jest niezasłużona. Z ligi oprócz Stali spaść winna, moim zdaniem Polonia Bydgoszcz, która jest bezsprzecznie najsłabszą drużyną w lidze. W roku bieżącym prześladował nas duży pech – mam tu na myśli kontuzje, które wyszczerbiły poważnie szeregi opolskiej jedenastki. Mimo spadku z ligi nie mamy zamiaru załamywać rąk. Atmosfera w drużynie jest mimo wszystko dobra.
 
Jako główny cel piłkarzy i zarządu klubu stawiamy sobie odzyskanie w roku przyszłym ponownie pozycji w szeregach ekstraklasy. Aby tego dopiąć, musimy się wszyscy wziąć solidnie do pracy. Chciałbym również zakomunikować sympatykom opolskiej jedenastki, że żaden z zawodników I drużyny nie nosi się z zamiarem zmiany barw klubowych.
 
Franciszek Klik (piłkarz) – Chciałem w tym roku pożegnać się definitywnie ze sportem. Mam już przecież 32 lata. Degradacja do II ligi pokrzyżowała jednak moje plany. Czuję się, podobnie jak i moi koledzy, odpowiedzialnym za nasz spadek. Z tego też względu zobowiązuję się grać nadal w drużynie tak długo, aż wywalczymy ponownie miejsce w gronie najlepszych. Mimo poważnego w tej chwili załamania psychicznego naszych najmłodszych zawodników jak: Brejzy, Blauta, Fraska i Bani, wierzę osobiście mocno, że cel ten osiągniemy już w roku przyszłym. Proszę mi wierzyć, że nawet po porażce w Bytomiu nie myślałem, że spadniemy z ligi. Liczyłem mocno na Gwardię Warszawa, która w żadnym wypadku nie powinna przegrać u siebie z bydgoską Polonią. To była bomba, która nas pogrzebała.
 
Zb. Szarama (sympatyk Budowlanych) Ostatnia kolejka spotkań ligowych kosztowała nas, kibiców, sporo nerwów. Doprowadziła ona wielu stałych wielbicieli Budowlanych wprost do rozpaczy. Wierzę jednak mocno, że żałoba w Opolu nie potrwa zbyt długo. Ufam naszym chłopcom i myślę, że nie zawiodą nas i w roku 1960 oklaskiwać będziemy ich ponownie w walce o punkty z I-ligowymi drużynami. Apeluję do opolskich kibiców, aby w przyszłym roku na meczach II-ligowych nie szczędzili swych rąk do oklasków i gardeł do dopingu. Myślę, że to wiele pomoże naszym pupilom w realizacji ich ambitnych zamierzeń.
 
"Polonia" Bytom - "Budowlani" Opole 2:0 (Sezon 1958) 

Archiwalne zdjęcia

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online