Paszkiewicz, Trojanowski, Dubiel, Skronkiewicz, Rogowski, Strociak, Słysz, Jarek, Klik, Popluc, Spałek
Budowlani dali z siebie dużo, byli drużyną lepszą i tylko szczęście uratowało Górnika od porażki.
Opolanie od początku zastosowali taktykę wzmocnionej defensywy, cofając Jarka do tyłu, wysyłając do ataku tylko czwórkę napastników, z tym że Klik często uciekał na prawe skrzydło, zmieniał się bardzo sprawnie ze Słyszem, co siało duże zamieszanie pod bramką Kossowskiego.
Budowlani zagrywali z minuty na minutę lepiej i w drugiej części I połowy mieli już wyraźną przewagę. Od początku gry obie drużyny mają wiele okazji do zdobycia bramki, ale dopiero w 18 min. po główce Spałka, Słysz przyjmuje piłkę i z 5 metrów strzela przytomnie obok wybiegającego Kossowskiego. Wydawało się, że opolanie utrzymają do przerwy prowadzenie, jednak niespodziewany wypad Górników kończy się rzutem rożnym, zamienionym przez Pulikowskiego II w zamieszaniu podbramkowym – nie bez winy Paszkiewicza – na wyrównującą bramkę.
W drugiej połowie Budowlani zagrali jeszcze lepiej. Obrona nie dopuszczała początkowo Górników do bramki Paszkiewicza, a pomoc zasilała dobrymi piłkami nieustannie prącą do przodu czwórkę naszych napastników. Wcale nie zdziwili się nawet sympatycy Górników, gdy w 55 min. po rogu strzelonym przez Słysza, Spałek uzyskuje drugą bramkę dla Budowlanych. Teraz opolanie grają bezbłędnie. Obrońcy przeciwstawiają się skutecznie rozpaczliwym atakom gospodarzy, a nasi napastnicy przeprowadzają szybkie wypady, dużo i celnie strzelając.
Tysiąc opolskich widzów na trybunach jest pełnych optymizmu i liczy na zwycięstwo.
Zbliża się 84 minuta, do końca meczu blisko, ale Górnicy przeprowadzają teraz kilka składnych ataków. Szybki i przytomny Krawczyk strzela silnie i trzy razy poprzeczka ratuje Budowlanych od utraty bramki. Następny atak Syk kończy silnym strzałem z 8 metrów w ręce Paszkiewicza, ten odbija, a nadbiegający Faruga lokuje piłkę w siatce.
Jeszcze w ostatnich minutach obie drużyny nie zrezygnowały z uzyskania zwycięskiej bramki, prowadząc do końca otwartą grę.
W drużynie Budowlanych trudno kogoś wyróżnić, bo wszyscy grali bardzo dobrze i tworzyli rozumiejący się zespół. Podobał się Słysz, Klik i Spałek, który oddał kilka kapitalnych strzałów ze skrzydła z ostrego kąta.
Słabiej bronił trochę Paszkiewicz, co można częściowo wytłumaczyć mokrą piłką.
Wśród gospodarzy dobry był szybki Krawczyk i pewnie broniący Kossowski.
Sędziował Handtke z Poznania, poprawnie – nie dopuszczał do nieczystej gry.
„Trybuna Opolska”, nr 97 z 25 IV 1955

