Madrin Piegzik (fot.gazeta.pl) Madrin Piegzik – urodził się 29 października 1978 roku w Chrzanowie. Wykształcenie średnie, 174 cm wzrostu oraz 70 kg wagi. Prawdziwy obieżyświat, który rzadko przywiązuje się do barw klubowych, o czym świadczą jego występy w aż 18-tu klubach w trakcie swojej kariery. Występował na boiskach ekstraklasy oraz drugiej Bundesligi, a przez dwa sezony bronił barw „Odry” Opole. Jak zatem potoczyła się kariera tego niezwykle utalentowanego piłkarza, którego głównymi atutami piłkarskimi są szybkość i drybling?

Rzadko się zdarza, aby ktoś miał na imię Madrin. Rodzice piłkarza tak postanowili ochrzcić swojego pierworodnego syna. Ksiądz proboszcz w parafii Żarki koło Oświęcimia, nie bardzo chciał na to przystać, ale w końcu się zgodził. Do dzisiaj jednak spotykając się z Madrinem, zwraca się do niego Rafał, bo tak ma na drugie imię. Grać w piłkę nożną zaczął w Żarkach w tamtejszym LZS-ie. Nie mając skończonych piętnastu lat został zgłoszony do A-klasowych rozgrywek. Latem 1994 roku trafił do Gwarka Zabrze. Trenował i grał w drużynie razem z Kamilem Kosowskim. Po skończeniu wieku juniora zawodniczą kartę Madrina i kilku chłopaków z Gwarka wykupił przedsiębiorca z Brzezin Śląskich Stanisław Zasada. Pół roku grał w piątoligowej drużynie Orzeł Brzeziny, a potem na kolejne pół roku przeniósł się do trzecioligowej Olimpii Piekary Śląskie. Następnie znowu kilka meczów rozegrał u Zasady i wtedy pojawiła się propozycja występów w kraju naszego zachodniego sąsiada. Na początku pojechał do Lipska. Tamtejsza drużyna VfB spadła z drugiej do trzeciej ligi. Trzydniowe testy wypadły dla niego pomyślnie. Potem jednak szło mu już gorzej. Wrócił do Polski, a konkretnie do drugoligowej wówczas Polonii Bytom, gdzie prezesem był Zasada, a trenerem Paweł Kowalski. Zaczęły się jednak kolejne dla niego schody. Trzy miesiące czekał na przysłanie certyfikatu. Kiedy upragniona przesyłka nie pojawiła się, pojechał znowu do Niemiec. Tym razem zakotwiczył w trzecioligowej drużynie Borussia Fulda. Szło mu tam nawet nieźle, ale zespół spadł do czwartej ligi i Madrin znowu zaczął szukać nowej drużyny. Otrzymał propozycję gry w Carl Zeiss Jena. To było dla niego nowe wyzwanie. Znowu jednak przeżył rozczarowanie. Nastąpiła reorganizcja. Drużyna wylądowała w trzeciej lidze. Długo czekał na grę w podstawowym składzie od pierwszej minuty. Dograł do końca rundy i przeniósł się do Berlina do tamtejszego czwartoligowego Dynama. Występy w nim zakończył udziałem w barażach przeciwko Dynamo Magdeburg, w którym grał były bramkarz GKS Katowice Mirosław Dreszer. Drużyna z Berlina nie otrzymała licencji i Madrin już na dobre powrócił do Polski.

Jego menedżer znalazł mu miejsce w Groclinie Dyskobolii Grodzisk Wielkopolski. Ten zespół nie był jeszcze tak sławny jak dzisiaj, ale była to dla niego szansa zaistnienia w ekstraklasie. Trenerem był tam wówczas Edward Lorens. Madrin pojechał na letni obóz, wypadł na nim dobrze i został w drużynie. Podpisał kontrakt do końca jesiennej rundy. Miał jednak pecha. Prezes Dyskobolii Zbigniew Drzymała rozstał się z Lorensem i zatrudnił Bogusława Kaczmarka. U słynnego "Boba" Piegzik nie znalazł uznania. Rzadko występował i wiedział, że będzie musiał szukać nowego klubu. W styczniu 2002 roku znalazł się w Górniku Zabrze. Wrócił do miasta, gdzie na dobre zaczynał piłkarską karierę. Po stracie miejsca w składzie przechodzi wiosną 2004 roku do II-ligowej Szczakowianki Jaworzno, gdzie odgrywa kluczową rolę, grając na lewej pomocy lub w linii ataku. Wcześniej przymierzany był też do wzmocnienia składu Cracovii Kraków. Po rozegraniu dobrej rundy jesiennej 2005/06 w Szczakowiance (wyróżniający się zawodnik), w grudniu 2005 roku podpisuje półtoraroczny kontrakt z Jagiellonią Białystok. Dysponuje dobrą szybkością, dryblingiem, gorzej jednak wypełnia zadania defensywne. Po zakończonym sezonie 2005/06 Jagiellonia nie przedłuża z zawodnikiem kontraktu. Jesienią 2006 roku zawodnik greckiego zespołu PAE Kallithéa, jednakże już 22 listopada rozwiązuje z klubem kontrakt. Wkrótce rozpoczyna treningi z zespołem Zagłębia Sosnowiec, z którym ma się związać kontraktem. Niestety słabo wypada w meczach sparingowych (po pobycie w Grecji utracił szybkość i dynamikę, z czego był wcześniej znany) i Zagłębie rezygnuje z pozyskania zawodnika. Na rundę wiosenną sezonu 2006/07 wiąże się z IV-ligową Przyszłością Rogów. 


               


Latem 2007 roku podpisuje kontrakt z Odrą Opole, gdzie jest podstawowym graczem. Latem 2008 trenuje z Górnikiem Łęczna, ale wkrótce powraca do zajęć z Odrą Opole. W „Odrze” rozegrał łącznie 47 spotkań w drugiej lidze i zdobył 4 gole. Zapamiętany został głównie ze swoich znakomitych szarż lewą stroną boiska, które siały popłoch w szeregach obronnych rywali. Bardzo waleczny i nieustępliwy zawodnik, który z był motorem napędowym zespołu. Z powodu zaległości finansowych piłkarz decyduje się odejść z Opola w przerwie zimowej 2008/09, pomimo że umowa obowiązywała jeszcze przez pół roku i trafia do Sandecji Nowy Sącz. Z nowym zespołem wywalcza awans do I ligi, pełniąc rolę solidnego dublera. 

 


Źródło: jagiellonia.neostrada.pl, gornikzabrze.pl

Archiwalne zdjęcia

Polecamy

Facebook

CPR certification onlineCPR certification onlineCPR certification online